spadek liczby nowych firm w Polsce

Ponad 8 tys. nowych firm mniej. Polski biznes nacisnął hamulec

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
W drugim kwartale 2026 roku liczba rejestracji przedsiębiorstw w Polsce spadła o 9,2 proc., co oznacza 8162 nowych firm mniej niż przed rokiem. Najmocniej zmniejszyła się liczba jednoosobowych działalności, o 12,8 proc., podczas gdy spółki z o.o. zanotowały wzrost o 9,2 proc. Formalnych upadłości było 94, dlatego dane nie pokazują masowej fali bankructw, lecz coraz większą ostrożność przed rozpoczynaniem własnego biznesu.

Najnowsze dane pokazują mocne wyhamowanie przedsiębiorczości. W ciągu trzech miesięcy zarejestrowano w Polsce o 8162 firmy mniej niż w takim samym okresie poprzedniego roku. Spadek objął wszystkie analizowane branże, a liczba nowych jednoosobowych działalności obniżyła się aż o 12,8 proc.

Nie widać jeszcze lawiny sądowych bankructw. Problem pojawia się wcześniej: znacznie mniej osób decyduje się rozpocząć własny biznes. Równocześnie rośnie popularność spółek z o.o., które jako jedna z niewielu kategorii oparły się spadkowemu trendowi.

Ile firm powstało w drugim kwartale 2026 roku?

Od początku kwietnia do końca czerwca statystyki objęły 80 566 rejestracji przedsiębiorstw. W porównywalnych trzech miesiącach 2025 roku wynik sięgał 88 728. Rynek stracił więc 8162 potencjalne nowe firmy.

Roczna dynamika wyniosła minus 9,2 proc. To mocna zmiana, ponieważ dotyczy całego kraju i nie wynika wyłącznie ze słabszej sytuacji pojedynczego sektora. Spadki pojawiły się w każdej grupie działalności uwzględnionej przez statystyków. Pełne dane kwartalne przedstawił Główny Urząd Statystyczny w informacji o rejestracjach i upadłościach przedsiębiorstw.

Najmocniejsza teza płynąca z raportu jest prosta: Polska nie doświadcza obecnie eksplozji formalnych upadłości, ale zdecydowanie słabnie napływ nowych przedsiębiorstw.

Czy początek 2026 roku też był tak słaby?

Nie. Pierwszy kwartał przyniósł odwrotny rezultat. W okresie od stycznia do marca zarejestrowano 89 004 podmioty, podczas gdy rok wcześniej było ich 87 250. Wzrost sięgnął wówczas 2 proc. Wynik sugerował, że przedsiębiorczość rozpoczyna rok w niezłej kondycji. Dopiero drugi kwartał całkowicie zmienił obraz sytuacji.

Po połączeniu obu okresów otrzymujemy 169 570 rejestracji w pierwszej połowie 2026 roku. Dwanaście miesięcy wcześniej półroczny rezultat wynosił 175 978. Różnica to 6408 nowych podmiotów, czyli spadek o około 3,6 proc. Dane z początku roku można sprawdzić w komunikacie GUS dotyczącym pierwszego kwartału 2026 roku.

Wniosek jest jednoznaczny. Dobry styczeń, luty i marzec nie wystarczyły, aby obronić dodatni wynik całego półrocza. Wiosenny spadek pochłonął wcześniejszą poprawę.

Kto najczęściej rezygnuje z zakładania firmy?

Największe osłabienie widać w jednoosobowych działalnościach gospodarczych. Osoby fizyczne nadal tworzą zdecydowaną większość nowych podmiotów, ale właśnie w tej grupie nastąpił bardzo wyraźny odwrót.

JDG odpowiadały za 80,5 proc. wszystkich rejestracji. Po przeliczeniu podanego przez GUS udziału oznacza to w przybliżeniu 64,9 tys. nowych działalności. W ciągu roku ich liczba skurczyła się o 12,8 proc.

To znacznie głębszy spadek niż 9,2 proc. zanotowane dla całego rynku. Ponieważ jednoosobowe firmy są najliczniejszą kategorią, ich słaby wynik pociągnął w dół ogólną statystykę.

Nie wiadomo, dlaczego część potencjalnych przedsiębiorców zrezygnowała z rejestracji. Raport nie bada powodów podejmowanych decyzji. W grę mogą wchodzić koszty prowadzenia działalności, składki, podatki, dostęp do kapitału, niepewność przepisów albo obawy o przyszłe zamówienia.

Dlaczego spółki z o.o. idą pod prąd?

Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością stanowią najważniejszy wyjątek. Ich rejestracje nie zmalały, lecz zwiększyły się o 9,2 proc. w porównaniu z drugim kwartałem 2025 roku.

Na spółki z o.o. przypadło 17,3 proc. wszystkich nowych podmiotów. Odpowiada to orientacyjnie 13,9 tys. rejestracji. Pozostałe formy prawne zgromadziły łącznie tylko 2,2 proc. rynku, czyli około 1,8 tys. przedsiębiorstw.

Liczby pokazują wyraźne rozchodzenie się dwóch trendów. Najprostsza forma prowadzenia biznesu traci, a bardziej sformalizowana spółka kapitałowa zyskuje.

Jednym z możliwych powodów jest chęć ograniczenia osobistego ryzyka majątkowego. Znaczenie mogą mieć również zasady rozliczania podatków i składek, planowana wielkość przedsięwzięcia oraz udział kilku wspólników. Żadnego z tych wyjaśnień nie da się jednak potwierdzić wyłącznie na podstawie statystyk rejestracyjnych.

Jeżeli ta zmiana utrzyma się dłużej, liczba powstających firm przestanie wystarczać do oceny rzeczywistej skali nowych inwestycji. Jedna spółka może dysponować znacznie większym kapitałem niż kilka niewielkich działalności usługowych.

W których branżach powstało najwięcej przedsiębiorstw?

Największa część rejestracji przypadła na usługi. Sektor ten zgromadził 25,7 proc. całego wyniku, co daje około 20,7 tys. podmiotów.

Budownictwo zajęło drugie miejsce z udziałem 19,5 proc. Mowa więc o mniej więcej 15,7 tys. nowych przedsiębiorstw. Handel razem z naprawą pojazdów odpowiadał za 12,6 proc., czyli około 10,2 tys. rejestracji.

Te trzy obszary skupiły łącznie 57,8 proc. wszystkich nowych firm. W liczbach bezwzględnych było to około 46,6 tys. podmiotów. Pozostała część gospodarki miała 42,2 proc. udziału.

Przeliczenia są przybliżone, ponieważ udziały procentowe w raporcie zaokrąglono do jednego miejsca po przecinku. Nie zmienia to jednak najważniejszego obrazu: usługi, budownictwo oraz handel wciąż odpowiadają za większość nowych biznesów.

Gdzie spadek okazał się największy?

Najgłębszy regres wystąpił w zbiorczej kategorii pozostałych sekcji. Liczba rejestracji zmniejszyła się tam o 13,8 proc.

Przemysł zanotował wynik gorszy o 11,7 proc. Handel oraz naprawa pojazdów straciły 10,7 proc. Usługi poradziły sobie relatywnie najlepiej, choć także w tym sektorze zarejestrowano o 6,2 proc. podmiotów mniej.

Żaden z głównych obszarów nie zakończył kwartału wzrostem. To istotniejsze niż sam wynik pojedynczej branży, ponieważ wskazuje na szerokie osłabienie gotowości do otwierania biznesów.

Nie można z tego wyprowadzać wniosku, że produkcja przemysłowa obniżyła się o 11,7 proc. Statystyka mierzy wyłącznie liczbę nowych podmiotów, nie zaś obroty, zatrudnienie ani wielkość wytwarzanej produkcji.

Wynik przemysłu pozostaje jednak niepokojący. Projekty produkcyjne zazwyczaj potrzebują większych nakładów, maszyn, lokali oraz dłuższego planowania. Mniejsza liczba rejestracji może zatem sygnalizować osłabienie gotowości do podejmowania nowych inwestycji.

Skąd niemal dwukrotny wzrost liczby spółdzielni?

Spółdzielnie są najbardziej dynamiczną kategorią całego zestawienia. W ciągu drugiego kwartału zarejestrowano 129 takich podmiotów. Przed rokiem było ich 67.

Wzrost wyniósł 62 rejestracje, czyli około 92,5 proc. Wynik wygląda imponująco, ale odpowiada za niego przede wszystkim jedna odmiana działalności.

Spośród 129 spółdzielni aż 112 miało charakter energetyczny. Ich udział w tej kategorii osiągnął 86,8 proc. Po wyłączeniu energetyki pozostałoby tylko 17 innych spółdzielni.

Nie mamy więc do czynienia z powszechnym powrotem do spółdzielczości. Widać raczej szybki rozwój lokalnych przedsięwzięć zajmujących się wytwarzaniem, zużywaniem lub magazynowaniem energii, przede wszystkim pochodzącej ze źródeł odnawialnych.

Czy Polskę zalewa fala upadłości?

Nie potwierdzają tego dane sądowe. W drugim kwartale ogłoszono 94 upadłości przedsiębiorstw. Rok wcześniej zarejestrowano 90 takich postępowań.

Przybyły cztery przypadki, co daje wzrost o około 4,4 proc. Procent jest zauważalny, ale podstawa pozostaje niewielka. Mówimy o zmianie liczonej w pojedynczych firmach, nie w tysiącach.

Dla porównania liczba nowych rejestracji obniżyła się o 8162. Skala obu zjawisk jest więc zupełnie inna. Z tego powodu nie należy łączyć ich w prostą opowieść o masowym bankructwie polskich przedsiębiorców.

W pierwszym kwartale sądy ogłosiły 108 upadłości wobec 100 rok wcześniej. Całe półrocze zamknęło się wynikiem 202 postępowań wobec 190 w 2025 roku. Przyrost wyniósł 12 przypadków, czyli około 6,3 proc.

Te liczby przemawiają za ostrożnością, lecz nie uzasadniają alarmistycznej diagnozy. Słabym punktem gospodarki jest obecnie przede wszystkim mniejsza liczba firm rozpoczynających działalność.

Które branże mają więcej bankructw?

Największy przyrost nastąpił w usługach. Liczba ogłoszonych upadłości zwiększyła się tam o siedem.

Transport i gospodarka magazynowa miały trzy przypadki więcej, a budownictwo dwa więcej. Przeciwny kierunek pojawił się w handlu i naprawie samochodów, gdzie postępowań było o sześć mniej.

W informacji i komunikacji zanotowano spadek o jeden przypadek. Taki sam wynik pojawił się w pozostałych sekcjach. Przemysł oraz zakwaterowanie z gastronomią nie wykazały zmiany.

Różnice są niewielkie w ujęciu liczbowym. Przy tak małej podstawie pojedyncze rozstrzygnięcia sądów mogą silnie zmieniać dynamikę procentową. Do stwierdzenia trwałego trendu potrzebne byłyby dane z kilku kolejnych kwartałów.

Czy każda zamknięta firma trafia do statystyki upadłości?

Nie. To jeden z najważniejszych elementów całego raportu. Sądowa upadłość jest tylko jednym ze sposobów zakończenia działalności.

Właściciel może wykreślić przedsiębiorstwo z ewidencji, przeprowadzić likwidację albo czasowo je zawiesić. Każda z tych procedur oznacza coś innego i jest osobno liczona. Dlatego 94 upadłości nie opisują wszystkich podmiotów, które przestały być aktywne.

W pierwszej połowie roku wpłynęło 108,1 tys. wniosków o wykreślenie jednoosobowych działalności. Wynik zwiększył się o 8,4 proc. Jednocześnie złożono 191,4 tys. wniosków o zawieszenie, czyli o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej.

Wnioski nie muszą automatycznie odpowiadać takiej samej liczbie trwale zamkniętych firm. Zawieszenie może być czasowe, a poszczególne procedury mają własne zasady. Nie należy również dodawać ich do liczby upadłości.

Jak firmy mogą znikać, skoro gospodarka rośnie?

W drugim kwartale polski PKB zwiększył się realnie o 3,8 proc. rok do roku. W pierwszych trzech miesiącach tempo wynosiło 3,4 proc. Najnowszy wynik potwierdził GUS w szybkim szacunku produktu krajowego brutto.

Nie ma tu sprzeczności. PKB obrazuje działalność całej gospodarki, w tym dużych przedsiębiorstw obecnych na rynku od wielu lat. Rejestracje pokazują wyłącznie napływ nowych podmiotów.

Wzrost gospodarczy może opierać się na konsumpcji, inwestycjach publicznych, eksporcie albo rozwoju działających już spółek. Jednocześnie osoby rozważające założenie niewielkiej firmy mogą uznać, że ryzyko jest zbyt wysokie.

Najważniejszy problem nie polega więc obecnie na kurczeniu się całej gospodarki. Polega na tym, że wzrost PKB nie przekłada się na wzrost liczby przedsiębiorców.

Co naprawdę wynika z tych danych?

Po pierwsze, drugi kwartał był wyraźnie słabszy od początku roku. Rejestracje obniżyły się o 9,2 proc., przez co półroczny bilans spadł o około 3,6 proc.

Po drugie, największy problem dotyczy jednoosobowych działalności. Ich liczba zmniejszyła się o 12,8 proc., chociaż nadal tworzą ponad cztery piąte wszystkich nowych podmiotów.

Po trzecie, przedsiębiorcy częściej wybierają spółki z o.o. W tej kategorii nastąpił wzrost o 9,2 proc., dokładnie odwrotny do tendencji całego rynku.

Po czwarte, formalnych upadłości przybywa, ale nie ma dowodów na lawinę bankructw. Kwartalny wzrost wyniósł cztery przypadki, a półroczny 12 przypadków.

Po piąte, osłabienie rejestracji obejmuje całą gospodarkę. W zależności od branży spadki sięgały od 6,2 do 13,8 proc.

Najbardziej prawdopodobny obraz polskiego biznesu nie jest więc obrazem nagłego krachu. Jest nim rosnąca ostrożność, mniejsza gotowość do zakładania jednoosobowych firm i stopniowe przesuwanie nowych przedsięwzięć w stronę spółek kapitałowych.

Kazimierz Olejnik

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać