Trzynaste miejsce Université Paris-Saclay w Academic Ranking of World Universities jest wydarzeniem, które wykracza poza prestiż jednej francuskiej uczelni. W zestawieniu zdominowanym przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię uniwersytet zbudowany wokół publicznych instytucji badawczych pozostaje najpoważniejszym przedstawicielem Europy kontynentalnej. Francuski rezultat prowadzi więc do szerszego pytania o to, czy europejski model finansowania nauki jest jeszcze zdolny konkurować z zasobami najbogatszych ośrodków akademickich świata.
Camille Galap, kierujący Paris-Saclay od czerwca 2024 roku, udzielił „Le Figaro” jednego z pierwszych obszernych komentarzy po ogłoszeniu najnowszych wyników. W jego wypowiedzi satysfakcja z obecności w światowej pierwszej piętnastce łączy się z ostrzeżeniem dotyczącym przyszłości francuskiej nauki. Uniwersytet osiągnął więcej, niż wskazywałby jego budżet, lecz bez długoterminowych gwarancji finansowych nie będzie w stanie bez końca odpierać konkurencji ośrodków dysponujących wielokrotnie większymi środkami.
Dlaczego trzynaste miejsce Paris-Saclay ma tak duże znaczenie?
Oficjalna klasyfikacja ARWU 2026 przyznała francuskiemu uniwersytetowi 50,8 punktu. Paris-Saclay znalazł się tuż za Cornell University, który otrzymał 51,8 punktu, i nieznacznie przed University of California w Los Angeles oraz University of Pennsylvania, sklasyfikowanymi ex aequo na 14. pozycji z wynikiem 50,2 punktu. Pełne dane można sprawdzić na stronie przedstawiającej oficjalne wyniki Academic Ranking of World Universities 2026.
Wartość francuskiego osiągnięcia staje się szczególnie widoczna po spojrzeniu na geograficzny układ czołówki. W pierwszej dwunastce znalazło się dziesięć uczelni amerykańskich oraz dwa uniwersytety brytyjskie, Cambridge i Oxford. Paris-Saclay jest zatem pierwszą instytucją reprezentującą inny system akademicki i zarazem najwyżej sklasyfikowanym uniwersytetem publicznym według interpretacji przedstawionej przez Camille’a Galapa.
Szerszy obraz globalnej rywalizacji, obejmujący pierwszą setkę oraz rosnącą obecność uniwersytetów chińskich, przedstawia analiza „Ranking szanghajski 2026. 100 najlepszych uniwersytetów świata i polskie uczelnie”. Francuski przypadek należy czytać na tle tej coraz bardziej wymagającej konkurencji. Nie chodzi już wyłącznie o tradycyjne współzawodnictwo Europy z Ameryką, ponieważ do wyścigu o naukowców, laboratoria i najważniejsze publikacje dołączyły dysponujące ogromnymi zasobami uczelnie z Chin.
Dlaczego Francja zdecydowała się stworzyć nowy uniwersytet?
Paris-Saclay nie wyrósł ze stopniowego rozwoju pojedynczej instytucji o wielowiekowej historii. Jego obecna forma jest następstwem politycznej decyzji o skupieniu pod wspólną nazwą wielu silnych, ale wcześniej rozproszonych podmiotów francuskiej nauki. Od 2020 roku w ramach jednego organizmu funkcjonują Université Paris-Sud, École normale supérieure Paris-Saclay, CentraleSupélec, Institut d’Optique i AgroParisTech, a z uczelnią ściśle współpracują również najważniejsze krajowe organizacje badawcze.
Francuski system przez dziesięciolecia oddzielał uniwersytety od elitarnych grandes écoles oraz dużych instytutów naukowych. Rozwiązanie to pozwalało poszczególnym ośrodkom zachowywać własną tożsamość, lecz w międzynarodowych porównaniach rozpraszało ich dorobek pomiędzy liczne podmioty. Laureaci prestiżowych nagród, wysoko cytowani naukowcy, publikacje oraz laboratoria nie wzmacniali jednej marki akademickiej, chociaż znajdowali się często na tym samym obszarze i uczestniczyli w tych samych przedsięwzięciach badawczych.
Powołanie Paris-Saclay miało usunąć tę sprzeczność. Francja postanowiła stworzyć instytucję o skali wystarczającej do konfrontacji z amerykańskimi uniwersytetami, zachowując jednocześnie publiczny charakter szkolnictwa wyższego. Na oficjalnej stronie Université Paris-Saclay uczelnia podaje, że skupia 220 laboratoriów, korzysta z 350 platform eksperymentalnych i odpowiada za około 13 procent francuskiego potencjału badawczego. Są to liczby pokazujące, że nie mamy do czynienia jedynie z zabiegiem promocyjnym, lecz z jednym z największych skupisk nauki w Europie.
Czy sama konsolidacja wystarcza do osiągnięcia światowej pozycji?
Połączenie instytucji umożliwiło przedstawienie ich dorobku pod jedną nazwą, ale administracyjna skala nie gwarantuje jeszcze naukowej jakości. Duży uniwersytet może produkować wiele publikacji, a mimo to pozostawać słaby pod względem przełomowych odkryć, cytowalności czy zdolności przyciągania najwybitniejszych badaczy. Paris-Saclay zdobył wysoką pozycję dlatego, że konsolidacja objęła podmioty posiadające wcześniej rzeczywisty i rozpoznawalny międzynarodowo potencjał.
Najważniejszym osiągnięciem francuskiego projektu było stworzenie warunków do współpracy pomiędzy dziedzinami, które w tradycyjnej strukturze akademickiej rozwijały się osobno. Matematycy, fizycy, specjaliści w zakresie nauk biologicznych, inżynierowie i ekonomiści znaleźli się w obrębie jednego środowiska badawczego. Takie sąsiedztwo zwiększa możliwość tworzenia zespołów interdyscyplinarnych, wspólnego korzystania z kosztownej infrastruktury oraz podejmowania projektów przekraczających możliwości pojedynczego wydziału.
Jednocześnie wspólna marka ułatwiła uczelni przemawianie jednym głosem wobec zagranicznych partnerów, przedsiębiorstw i instytucji finansujących badania. Dla międzynarodowego naukowca lub inwestora nazwa Paris-Saclay oznacza obecnie dostęp do rozległego ekosystemu, a nie do jednego laboratorium działającego w organizacyjnej izolacji. Właśnie to połączenie naukowej jakości, skali i instytucjonalnej czytelności okazało się najważniejszym rezultatem francuskiej reformy.
Co naprawdę mierzy klasyfikacja ARWU?
Academic Ranking of World Universities opiera się na sześciu wskaźnikach związanych niemal w całości z wynikami działalności naukowej. Pod uwagę brani są absolwenci i pracownicy nagrodzeni Nagrodami Nobla lub Medalami Fieldsa, badacze znajdujący się wśród najczęściej cytowanych na świecie, artykuły zamieszczone w „Nature” i „Science”, publikacje indeksowane w bazach Web of Science oraz rezultat przypadający na jednego pracownika akademickiego. Szczegółowy sposób ich obliczania przedstawia oficjalna metodologia ARWU 2026.
Zaletą tej metody jest oparcie oceny na danych, które można porównywać pomiędzy państwami i systemami szkolnictwa wyższego. Jednocześnie wybrane kryteria sprzyjają dużym uniwersytetom badawczym, szczególnie silnym w naukach ścisłych, medycznych i przyrodniczych. Znacznie trudniej jest w nich uchwycić dorobek humanistyki, wpływ uczelni na życie publiczne, jakość dydaktyki czy znaczenie uniwersytetu dla jego regionu.
Paris-Saclay doskonale odpowiada profilowi instytucji premiowanej przez ARWU, ponieważ jego największym atutem są badania prowadzone na dużą skalę. Nie oznacza to, że trzynasta pozycja jest sztucznym efektem metodologii, lecz wskazuje, jakiego rodzaju doskonałość została w ten sposób rozpoznana. O tym, jak interpretować poszczególne wskaźniki i dlaczego zestawienie nie powinno być traktowane jako uniwersalny przewodnik dla kandydatów na studia, szerzej pisze portal Wszystko co Najważniejsze w materiale „Ranking szanghajski. Jak powstaje lista najlepszych uniwersytetów świata”.
Jak Nagrody Nobla i Medal Fieldsa wpływają na wynik uczelni?
Najnowsze sukcesy osób związanych z Paris-Saclay dobrze pokazują mechanizm działania światowej klasyfikacji. W 2025 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki otrzymał Michel Devoret, natomiast Philippe Aghion został laureatem ekonomicznej Nagrody Nobla. Ponieważ wyróżnienia przyznane pracownikom uczelni stanowią osobny, wysoko punktowany wskaźnik, oba osiągnięcia mogły wyraźnie poprawić rezultat francuskiej instytucji.
W oficjalnej tabeli Paris-Saclay uzyskał 75,6 punktu w kategorii odnoszącej się do pracowników uhonorowanych Noblami i Medalami Fieldsa. Jest to jeden z najmocniejszych elementów jego profilu, wyraźnie lepszy od rezultatów osiągniętych w kilku pozostałych kategoriach. Liczba ta pokazuje, że obecność wybitnych jednostek może mieć dla światowej pozycji równie duże znaczenie jak wielkość całej produkcji publikacyjnej.
W lipcu 2026 roku Medal Fieldsa otrzymała Hong Wang, matematyczka związana z Institut des Hautes Études Scientifiques i środowiskiem Paris-Saclay. Jej wyróżnienie zostało ogłoszone krótko przed publikacją bieżącego zestawienia, dlatego Camille Galap nie przesądza, czy mogło już wpłynąć na obliczenia. ARWU wykorzystuje dane z określonych okresów, a między naukowym osiągnięciem a jego pełnym odzwierciedleniem w klasyfikacji występuje opóźnienie. Znaczenie tego sukcesu może zatem ujawnić się dopiero w następnej edycji.
Czy miejsce w zestawieniu zmienia funkcjonowanie uczelni?
Międzynarodowa pozycja nie pozostaje abstrakcyjną liczbą interesującą wyłącznie władze uniwersytetu. Rozpoznawalność wpływa na decyzje kandydatów, naukowców, instytucji partnerskich i przedsiębiorstw poszukujących zaplecza badawczego. Według Camille’a Galapa zainteresowanie kierunkami oferowanymi przez Paris-Saclay jest już większe niż możliwości przyjęcia wszystkich kandydatów.
Dobra reputacja ułatwia również pozyskiwanie pracowników, dla których afiliacja przy wysoko ocenianej uczelni ma znaczenie przy ubieganiu się o granty i budowaniu międzynarodowych zespołów. Uniwersytet może występować jako równorzędny partner wobec instytucji, które jeszcze niedawno spoglądały na francuski system jako zbiór trudnych do rozpoznania szkół, laboratoriów i instytutów. Przykładem uzyskanej wiarygodności jest obecność Paris-Saclay w Universitas 21, międzynarodowej sieci zrzeszającej czołowe uniwersytety badawcze.
Na wysokiej pozycji korzystają także relacje z biznesem. Przedsiębiorstwa chętniej inwestują w projekty prowadzone przez instytucję mającą dostęp do uznanych zespołów i zaawansowanej infrastruktury, zwłaszcza gdy współpraca może prowadzić do komercjalizacji odkryć. Paris-Saclay rozwija w ten sposób dodatkowe źródła przychodów, chociaż finansowanie prywatne nadal nie stanowi podstawy jego działalności.
Dlaczego wejście do pierwszej dziesiątki może być niemal niemożliwe?
Na pierwszy rzut oka odległość pomiędzy 13. a 10. miejscem nie wydaje się ogromna. California Institute of Technology, zamykający pierwszą dziesiątkę, otrzymał w ARWU 2026 wynik 56,8 punktu, a Paris-Saclay 50,8 punktu. Za sześciopunktową różnicą kryje się jednak przepaść zasobów, historii i możliwości inwestycyjnych, której nie można zlikwidować przy pomocy jednej reformy.
Camille Galap zwraca uwagę, że budżet uczelni zajmujących wyższe pozycje może być nawet dwadzieścia razy większy od środków znajdujących się w dyspozycji Paris-Saclay. Najbogatsze uniwersytety amerykańskie korzystają nie tylko z opłat za studia, lecz także z wielkich funduszy wieczystych, darowizn absolwentów, prywatnych grantów i ścisłych związków z przemysłem. Dzięki temu mogą oferować najlepszym naukowcom wyjątkowe warunki, finansować ryzykowne przedsięwzięcia oraz utrzymywać infrastrukturę, której koszt przekracza możliwości większości europejskich instytucji.
Francuski uniwersytet działa według innej logiki. Dostęp do studiów pozostaje znacznie mniej kosztowny dla studentów, a ciężar utrzymania badań bierze na siebie przede wszystkim państwo. Ten model chroni edukację przed całkowitym podporządkowaniem zasobności kandydatów, lecz jednocześnie uzależnia ambicje uczelni od kondycji finansów publicznych i decyzji kolejnych rządów.
Czy program France 2030 zapewni trwałość francuskiego sukcesu?
Paris-Saclay korzysta z funduszy uruchomionych w ramach planu France 2030, który ma wzmocnić innowacyjność, zdolności technologiczne i strategiczną samodzielność francuskiej gospodarki. Środki te umożliwiają prowadzenie ambitnych projektów, rozwijanie infrastruktury oraz łączenie badań podstawowych z zastosowaniami przemysłowymi. Problem pojawi się wtedy, gdy czasowe instrumenty finansowania dobiegną końca, a uczelnia będzie musiała utrzymać powstałe dzięki nim zespoły i laboratoria.
Badania naukowe nie przynoszą rezultatów w rytmie rocznych budżetów ani politycznych kadencji. Stworzenie szkoły naukowej, przeprowadzenie wieloletniego eksperymentu czy doprowadzenie odkrycia do zastosowania gospodarczego wymaga stabilności, której nie zastąpi seria krótkich konkursów grantowych. Jeśli finansowanie będzie okresowo przerywane, najcenniejsi badacze mogą wybrać instytucje oferujące większą przewidywalność.
W rozmowie z „Le Figaro” prezydent Paris-Saclay łączy nakłady na naukę z trzema interesami państwa: innowacyjnością, wzrostem gospodarczym i suwerennością. Ta argumentacja zmienia sposób patrzenia na uniwersytet, który przestaje być wyłącznie miejscem kształcenia studentów i staje się elementem strategicznej infrastruktury kraju. W świecie rywalizacji o sztuczną inteligencję, technologie kwantowe, energetykę i biotechnologię zdolność prowadzenia własnych badań decyduje również o politycznej niezależności.
Czy pogoń za wynikiem nie zagraża jakości kształcenia?
Camille Galap wyraźnie oddziela ambicję poprawiania rezultatów badawczych od pełnej odpowiedzialności uniwersytetu. Uczelnia istnieje również po to, aby kształcić studentów, przekazywać wiedzę i przygotowywać absolwentów do uczestnictwa w życiu społecznym oraz gospodarczym. Tych zadań nie da się sprowadzić do liczby Noblistów, cytowań i artykułów w dwóch najbardziej znanych czasopismach.
Koncentracja wyłącznie na wskaźnikach mogłaby prowadzić do przesuwania zasobów w stronę dziedzin zapewniających najwięcej punktów. Humanistyka, dydaktyka, opieka nad studentami czy badania o znaczeniu lokalnym łatwo znalazłyby się wówczas na drugim planie. Odpowiedzialne władze uczelni powinny więc wykorzystywać międzynarodową klasyfikację jako narzędzie oceny siły naukowej, a nie jako kompletną definicję dobrego uniwersytetu.
W przypadku Paris-Saclay napięcie to jest szczególnie widoczne. Uczelnia chce utrzymać miejsce w pierwszej piętnastce, a jednocześnie przyjmuje dziesiątki tysięcy studentów i prowadzi kierunki, na które liczba chętnych przekracza dostępne możliwości. Sukces badawczy musi zatem zostać przełożony na jakość zajęć, dostęp do laboratoriów i udział młodych ludzi w pracy najlepszych zespołów.
Czego z doświadczenia Paris-Saclay może nauczyć się Polska?
Francuski projekt pokazuje, że rozdrobnienie instytucjonalne ma bezpośredni wpływ na widoczność osiągnięć naukowych. Połączenie potencjału kilku ośrodków może zwiększyć skalę projektów, ułatwić zakup kosztownej infrastruktury i poprawić międzynarodową rozpoznawalność. Konsolidacja nie może jednak ograniczać się do stworzenia nowej nazwy, ponieważ bez jakości badań, stabilnych zespołów i właściwego finansowania większa instytucja pozostanie jedynie większą strukturą administracyjną.
Polskie uniwersytety znajdują się w zupełnie innym miejscu światowej klasyfikacji. Najwyżej oceniony Uniwersytet Warszawski został umieszczony w przedziale 401–500, a w opublikowanym tysiącu znalazło się siedem polskich uczelni. Ich dokładne wyniki oraz zmiany względem poprzedniej edycji przedstawia opracowanie „Polskie uczelnie w rankingu szanghajskim 2026”.
Najważniejsza francuska lekcja nie sprowadza się do prostego wezwania, aby łączyć polskie uniwersytety. Paris-Saclay powstał w miejscu, w którym już wcześniej funkcjonowały wybitne szkoły, laboratoria i instytuty, a konsolidacja pozwoliła lepiej wykorzystać istniejący kapitał naukowy. Polska potrzebowałaby jednoczesnego wzmacniania najlepszych zespołów, zapewnienia im wieloletniej perspektywy finansowej, poprawy wynagrodzeń oraz stworzenia warunków umożliwiających powrót badaczy pracujących za granicą.
Czy model Paris-Saclay da się powtórzyć w innych państwach?
Francuskiego rozwiązania nie można mechanicznie przenieść do każdego systemu akademickiego. Jego powodzenie wynika ze szczególnej koncentracji instytucji naukowych na południowy zachód od Paryża, obecności grandes écoles, laboratoriów krajowych organizacji badawczych oraz bliskości przedsiębiorstw prowadzących własne centra rozwoju. W innym miejscu połączenie uczelni rozrzuconych pomiędzy wieloma miastami mogłoby przynieść więcej kosztów organizacyjnych niż naukowych korzyści.
Można natomiast powtórzyć zasadę stojącą za Paris-Saclay. Państwo powinno rozpoznawać obszary, w których posiada potencjał pozwalający na uczestnictwo w światowej konkurencji, a następnie konsekwentnie łączyć badania, dydaktykę, infrastrukturę i współpracę z gospodarką. Taka polityka musi obejmować wiele lat, ponieważ uniwersytet o globalnym znaczeniu nie powstaje w czasie jednej kadencji władz publicznych.
Trzynasta pozycja jest dla Francji powodem do uzasadnionej satysfakcji, ale zarazem miarą dystansu dzielącego Europę od najbogatszych uczelni amerykańskich. Paris-Saclay pokazał, że publiczna instytucja może wejść do ścisłej światowej elity, jeżeli otrzyma odpowiednią skalę i warunki do prowadzenia badań. Kolejne lata rozstrzygną, czy był to trwały początek nowego modelu europejskiej potęgi naukowej, czy tylko wyjątkowy rezultat, którego państwo nie zdoła odpowiednio zabezpieczyć.
Kazimierz Olejnik

















