Co właściwie zaproponował Rozwój Plus?
Na warszawskim nabrzeżu Wisły Mateusz Morawiecki, Olga Semeniuk-Patkowska oraz Łukasz Schreiber zaprezentowali dokument wyznaczający kierunek polityki migracyjnej ich środowiska. Konferencja odbyła się we wtorek wieczorem, a uczestniczyli w niej przedstawiciele klubu Rozwój Plus. Raport nosi nazwę „Najbezpieczniejsze państwo świata. Projekt polskiej polityki zarządzania migracją”.
Cały mechanizm zbudowano wokół pięciu uzupełniających się obszarów. Propozycje obejmują zachęty dla powracających emigrantów, nowy podział odpowiedzialności w administracji, ograniczenie liczby przyjazdów zarobkowych, dokładniejsze rejestrowanie statusu cudzoziemców oraz egzekwowanie wymagań związanych z asymilacją. Autorzy zakładają, że państwo powinno przejąć pełną kontrolę nad każdym etapem procesu, począwszy od przekroczenia granicy, a skończywszy na uzyskaniu prawa do dalszego pobytu.
Nie jest to wyłącznie koncepcja ograniczania przyjazdów. W przedstawionym modelu obok instrumentów kontrolnych znalazły się rozwiązania podatkowe, kredytowe i mieszkaniowe skierowane do obywateli polskich. Punktem wspólnym pozostaje przekonanie, że potrzeby rynku pracy muszą zostać podporządkowane długoterminowym interesom demograficznym oraz możliwościom instytucjonalnym kraju.
Dlaczego projekt rozpoczyna się od polskiej emigracji?
Twórcy raportu przyjmują, że przed otwarciem rynku na kolejne grupy cudzoziemców należy wykorzystać potencjał rodaków mieszkających poza granicami. Państwo miałoby aktywnie konkurować o ich powrót, oferując rozwiązania łagodzące finansowe konsekwencje przeprowadzki. Emigrant decydujący się ponownie zamieszkać w Polsce otrzymałby wsparcie nie tylko w pierwszych miesiącach, ale przez kilka kolejnych lat.
Program nazwany „Powrót do Polski” przewiduje pięcioletni okres preferencji podatkowych. Podatek PIT osoby powracającej mógłby zostać obniżony o 50 proc. Towarzyszyłyby temu ułatwienia odnoszące się do wynajęcia lokalu mieszkalnego oraz finansowania zakupu nieruchomości za pomocą kredytu.
Drugi mechanizm koncentrowałby się na tych, którzy jeszcze nie opuścili kraju, lecz ze względu na sytuację zawodową albo mieszkaniową mogą rozważać wyjazd. „Zostań w Polsce” byłby przeznaczony dla obywateli pomiędzy 25. a 35. rokiem życia. Pakiet zawierałby preferencje w obszarze podatków i mieszkalnictwa, a ponadto inicjatywy zmierzające do zmniejszenia bezrobocia wśród młodych dorosłych.
W projekcie migracja została więc powiązana z warunkami życia polskiego społeczeństwa. Autorzy nie oddzielają decyzji o przyjmowaniu zagranicznych pracowników od dostępności mieszkań, poziomu zatrudnienia młodych ludzi oraz skali wcześniejszych wyjazdów z Polski. Dopiero po uwzględnieniu tych czynników państwo miałoby określać rzeczywiste zapotrzebowanie na pracowników przyjeżdżających z innych części świata.
Kto odpowiadałby za wszystkie decyzje migracyjne?
Rozproszone kompetencje różnych instytucji zostałyby skupione pod politycznym nadzorem nowego członka Rady Ministrów. Minister do spraw migracji i asymilacji zajmowałby się zarówno regułami przyjazdu, jak i obowiązkami osób, które uzyskały możliwość zamieszkania w Polsce. Odpowiadałby także za spójność działań urzędów i służb uczestniczących w nadzorowaniu granic, zatrudnienia oraz legalności pobytu.
Taki urząd miałby łączyć dwie strony tego samego procesu. Pierwsza dotyczyłaby ustalania, kto może wjechać do kraju i podjąć pracę, druga natomiast warunków pozwalających cudzoziemcowi pozostać na polskim terytorium. Nazwa resortu wskazuje, że asymilacja zostałaby uznana za równie istotne zadanie państwa jak kontrolowanie samego napływu.
Elementem tej reorganizacji byłoby również zwiększenie szczelności granic. Rozwój Plus bierze pod uwagę stosowanie dodatkowych kontroli, nawet jeżeli oznaczałoby to ograniczenie dotychczasowej swobody podróżowania. Bezpieczeństwo ma w tym ujęciu otrzymać pierwszeństwo przed wygodą związaną z przekraczaniem granic bez sprawdzania dokumentów.
Czy Polska mogłaby częściowo zawiesić udział w Schengen?
Łukasz Schreiber przedstawił możliwość przeprowadzenia referendum, w którym obywatele wypowiedzieliby się na temat relacji pomiędzy swobodnym ruchem a ochroną kraju. Jeżeli Polacy opowiedzieliby się za rozszerzeniem kontroli, rząd mógłby okresowo ograniczyć obowiązywanie zasad strefy Schengen. Rozważania dotyczą przede wszystkim polskich granic lądowych.
Nie oznaczałoby to trwałego opuszczenia europejskiego obszaru swobodnego przemieszczania się. Propozycja odnosi się do czasowego zastosowania szczególnych środków w odpowiedzi na wzrost zagrożenia albo presji migracyjnej. Decyzja miałaby otrzymać bezpośrednią legitymację społeczną poprzez głosowanie powszechne.
Dodatkowe posterunki kontrolne stałyby się jednym z narzędzi realizowania polityki bezpieczeństwa. Ich uruchomienie nie zależałoby wyłącznie od procedur europejskich, lecz również od samodzielnej oceny sytuacji dokonanej przez polskie władze. Autorzy dokumentu pozostawiają tym samym możliwość sięgnięcia po rozwiązania wykraczające poza rutynowe działania Straży Granicznej.
Ilu pracowników spoza Unii mogłoby otrzymywać wizy?
Rozwój Plus zamierza odejść od systemu, w którym liczba dokumentów umożliwiających zatrudnienie jest wynikiem wielu bieżących decyzji podejmowanych bez jednego nadrzędnego pułapu. Zamiast tego władze określałyby dopuszczalną wielkość migracji pracowniczej na każdy rok. Plany byłyby układane na okres pięcioletni, dzięki czemu pracodawcy i instytucje publiczne znałyby wcześniej przybliżoną skalę przyjazdów.
W ciągu dwunastu miesięcy obywatele państw spoza Unii Europejskiej mogliby otrzymać najwyżej od 35 do 50 tys. nowych wiz pracowniczych. Wyznaczona wartość stanowiłaby górny próg, a nie liczbę, którą administracja musiałaby bezwzględnie osiągnąć. Faktyczna skala przyjazdów mogłaby zatem pozostawać niższa, zależnie od potrzeb kraju.
Pięcioletnie planowanie miałoby również znaczenie dla polityki mieszkaniowej, edukacyjnej i społecznej. Administracja wiedziałaby z wyprzedzeniem, na przyjęcie jakiej liczby osób powinna się przygotować. Jednocześnie firmy otrzymałyby informację o ograniczeniach, których nie można przekroczyć nawet przy rosnącym zapotrzebowaniu na pracowników.
Jak państwo sprawdzałoby sytuację każdego cudzoziemca?
Każda osoba objęta systemem posiadałaby indywidualny profil zawierający najważniejsze dane dotyczące jej funkcjonowania w Polsce. Rejestr pokazywałby podstawę prawną pobytu, uprawnienia do podjęcia zatrudnienia oraz historię regulowania zobowiązań publicznych. Urzędnicy mogliby zatem ustalić, czy cudzoziemiec odprowadza wymagane podatki i składki.
Konto imigranta pełniłoby rolę wspólnego punktu informacyjnego dla administracji. Zamiast poszukiwać danych w wielu niezależnych bazach, odpowiednie instytucje otrzymałyby dostęp do uporządkowanego zestawu wiadomości o konkretnej osobie. Rozwiązanie ułatwiałoby wykrywanie przypadków nielegalnej pracy, wygaśnięcia prawa pobytu albo niewypełniania obowiązków finansowych.
System pozwalałby też odróżnić cudzoziemców pracujących i przebywających w kraju zgodnie z prawem od osób naruszających ustalone warunki. Kontrola nie miałaby więc charakteru wyłącznie granicznego. Trwałaby przez cały okres obecności imigranta na terytorium Polski.
Kto wykonywałby decyzje o wydaleniu?
Osobnym komponentem przedstawionej koncepcji jest służba deportacyjna. Nowa formacja zajmowałaby się doprowadzaniem do wyjazdu osób, wobec których wydano odpowiednią decyzję administracyjną. Jej powstanie ma zwiększyć skuteczność państwa w sytuacjach, gdy cudzoziemiec utracił podstawę pobytu albo nie spełnia wymaganych warunków.
Mateusz Morawiecki wiąże tę propozycję z ochroną porządku na ulicach polskich miast. Specjalizacja jednej służby miałaby zapobiegać rozbieżności pomiędzy formalnym wydaniem decyzji a jej rzeczywistym wykonaniem. Deportacja nie kończyłaby się zatem na przekazaniu dokumentu, lecz prowadziłaby do opuszczenia kraju przez wskazaną osobę.
Utworzenie wyspecjalizowanej jednostki domyka kontrolną część planu. Rejestr wykazywałby nieprawidłowość, administracja podejmowałaby rozstrzygnięcie, a wskazana formacja odpowiadałaby za jego realizację. Autorzy chcą w ten sposób zbudować ciągłą procedurę bez luk pomiędzy kolejnymi etapami.
Czego wymagano by od imigranta chcącego pozostać w Polsce?
Najdalej idące zobowiązania zawiera filar określany jako bezwarunkowa asymilacja. Prawo do dalszego życia w kraju byłoby powiązane z opanowaniem polszczyzny oraz zdobyciem wiedzy o polskim i europejskim dziedzictwie kulturowym. Przyjezdny nie mógłby ograniczyć swojej obecności wyłącznie do wykonywania pracy.
Projekt zakłada aktywne przystosowanie się do społeczeństwa przyjmującego. Uznanie miejscowych zasad, porozumiewanie się w języku polskim i poznanie kulturowego otoczenia zostałyby potraktowane jako obowiązki, a nie dodatkowe możliwości. Ciężar uczestnictwa w procesie asymilacji spoczywałby na cudzoziemcu zamierzającym związać swoją przyszłość z Polską.
Odmowa spełnienia tych wymagań mogłaby zakończyć się wydaleniem. Tym samym legalna praca i płacenie danin nie dawałyby automatycznie gwarancji bezterminowego pozostania w kraju. Autorzy uzależniają trwałość pobytu także od gotowości do uczestnictwa w polskiej wspólnocie językowej i kulturowej.
Kiedy dokument przyjmie ostateczny kształt?
Przedstawiony raport otwiera etap konsultacji prowadzonych przez stowarzyszenie Rozwój Plus. Poszczególne mechanizmy mogą zostać rozwinięte przed zamknięciem prac nad całością. Ugrupowanie zamierza zakończyć przygotowywanie finalnej wersji przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na przyszły rok.
Migracja staje się w ten sposób jednym z głównych tematów programowych środowiska Mateusza Morawieckiego. Zaprezentowana wizja wykracza poza regulowanie liczby wydawanych wiz, ponieważ obejmuje również demografię, podatki, mieszkalnictwo, ochronę granic, organizację administracji i kulturowe warunki pobytu. Ostateczna propozycja ma pokazać wyborcom, jak wyglądałby cały system po objęciu odpowiedzialności za rządzenie.
Kazimierz Olejnik

















