Reklama
Reklama

Nauczyciele powinni być zaszczepieni przed większością pozostałych osób z grupy 1

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
W ramach pierwszego etapu szczepień wprowadzona będzie dodatkowa, na razie nieokreślona kolejność, czyli de facto cichy podział na dwie lub więcej podgrup. Szef KPRM Michał Dworczyk zapowiedział bowiem, że w ramach grupy 1 najpierw zaszczepione zostaną osoby powyżej 60 roku życia, oraz potwierdził, że nauczyciele nie mają szans na zaszczepienie do czerwca. Uważam tę decyzję za błędną – alarmuje prof. Dariusz Jemielniak.
Reklama

„Przede wszystkim, trzeba najpierw sobie powiedzieć wprost: szczepienie osób starszych w pierwszej kolejności co do zasady ma duży sens. Jednakże trzeba mieć jasność, dlaczego. Głównym powodem jest to, że na COVID-19 najczęściej umierają osoby po 85. roku życia (23,2 proc.). Śmiertelność pozostałych osób wygląda tak:

  • 80–85 lat — 16,9 proc,
  • 75–80 lat — 13,2 proc.,
  • 70–75 lat — 9,2 proc,
  • 65–70 lat — 6,3 proc.,
  • 60–65 lat — 2,7 proc.,
  • 55–60 lat — 1,3 proc.
  • 50–55 lat — 0,7 proc.
  • 40–50 lat — 0,3 proc.
  • 35–40 lat — 0,2 proc.

Powyższe statystyki dotyczą jednak, siłą rzeczy, śmiertelności osób zarażonych z pozytywnym testem. Natomiast dla oceny ryzyka śmierci konieczne jest wzięcie pod uwagę dwóch czynników: prawdopodobieństwa zgonu w razie zakażenia, ale także prawdopodobieństwa zakażenia. To ostatnie dla osób niepracujących, mieszkających samodzielnie i stosujących zasady izolacji jest znikome, natomiast dla nauczycieli — wysokie.

Średni wiek nauczyciela/ki w Polsce to 44 lata, zatem w uproszczeniu możemy przyjąć, że szczepienie niepracujących osób w wieku 60–65 przed nauczycielami ma sens tylko wtedy, kiedy prawdopodobieństwo zakażenia u nauczyciela nie przekracza dziewięciokrotności prawdopodobieństwa zakażenia osoby w izolacji. Z kolei w przypadku osób w wieku 70–75 to prawdopodobieństwo zakażenia u nauczyciela musiałoby być nie więcej niż dwudziestosiedmiokrotnie wyższe.

Jak to prawdopodobieństwo policzyć dla obu tych grup? Trudno mi o super precyzyjne dane, jest też bardzo wiele czynników — generalnie jednak, w przypadku osób pozostających w izolacji domowej, niemieszkających z osobami wychodzącymi z domu, przestrzegających reżimu sanitarnego jest ono bardzo, bardzo, bardzo niskie.

W przypadku nauczycieli to prawdopodobieństwo wynika bezpośrednio z liczby zakażonych osób w szkole, a zatem ze skali pandemii. Nie mam danych zbiorczych, więc przykładowo: na 30 tys. nauczycieli w Warszawie w pierwszych 6 tygodniach nauki zakaziło się 198 osób, czyli 0,66 procent. Dla porównania, we wrześniu w całej Polsce zaraziło się… 0,06 procent ludzi. Oczywiście nie porównujemy identycznych okresów, a także mamy dane o bardzo małej grupie, więc nie można powiedzieć, że nauczyciele zarażają się 10x częściej, niż ludzie w Polsce w ogóle, ale nadal te liczby dają do myślenia:

w porównaniu z osobą ściśle przestrzegającą izolacji, nauczyciel może mieć kilkudziesięciokrotnie, a prawdopodobnie kilkusetkrotnie wyższe ryzyko zakażenia. Przemawia to mocno za tym, aby nauczycieli szczepić w pierwszej kolejności przed zdecydowaną częścią osób 60+ (w szczególności — przed niepracującymi, mieszkającymi samodzielnie, sprawnymi, w wieku do 75 lat), co zresztą kiedyś zapowiadał minister Czarnek.

Drugi powód dla preferencji dla nauczycieli w ramach grupy 1 jest prozaiczny: nauczycieli jest znacznie, znacznie mniej. Dane z GUS na temat struktury demograficznej osób w wieku 60+ nie są super aktualne, ale powinny wystarczyć dla ogólnego obrazu: takich osób w Polsce jest ponad 8,5 miliona, z czego 5,8 miliona w wieku do 74 roku życia. Wśród osób powyżej 60go roku życia, jedynie 8% jest aktywna zawodowo.

Natomiast nauczycieli jest niecałe 587 tys., Nawet jak do tego doliczyć 90 tys. nauczycieli akademickich, to nadal to kilkunastokrotnie mniejsza grupa. Jest to jednak grupa, od której bardzo zależna jest populacja ponad 6 milionów osób uczących się — zarówno pod względem normalnego funkcjonowania, jak i efektów edukacji.

Patrząc na to inaczej: jeżeli mamy do czynienia z emerytem, który jest samodzielny, sprawny, nie ma pracujących współdomowników, to nawet jeżeli wszyscy nauczyciele byliby szczepieni przed nim, oznaczałoby to dla niego raptem 2-3 tygodnie izolacji dłużej — a zaszczepienie nauczycieli miałoby wpływ na życie i przyszłość wspomnianych 6 mln osób.

Co więcej, mamy w tym 3 miliony uczniów szkół podstawowych, z których znacząca część nie może przecież zostawać sama w domu, zatem szczepienie raptem parusettysięcznej zbiorowości nauczycieli wywiera wpływ na codzienne życie nawet jednej czwartej ludzi mieszkających w Polsce!

Z tej perspektywy warto się zastanowić, czy 3 tygodnie dyskomfortu izolacji starszych osób nie są warte uniknięcia wielu miesięcy zapaści w edukacji. Oczywiście faktyczna długość oczekiwania zależy od podaży szczepionek, a z tą krucho — ale to także argument za koncentracją na kluczowych podzbiorach grupy 1: bo nauczycieli wszystkich da się zaszczepić do marca, a wszystkie osoby 60+ będzie ciężko do listopada.

Ekonomicznie, straty z miesięcznej hibernacji to nie mniej niż 1,4 proc. rocznego PKB, ale w przypadku wymuszonej nauki zdalnej mamy do czynienia ze stratami znacznie trudniej wymiernymi, ale za to także trudniej odwracalnymi: uczniowie nie są przygotowani do tego, aby uczyć się zdalnie.

Dotyczy to nawet studentów, którzy ciągle nie opanowali jeszcze w pełni dobrodziejstw technologii. O ile w przypadku studentów mamy jednak do czynienia z osobami dorosłymi, o których możemy uznać, że powinny się przystosować, o tyle w przypadku dzieci i młodzieży wydaje się zwyczajnie nie w porządku, że nieodwracalnie stracą dużą część edukacji w kluczowym momencie życia — bo nie można od nich oczekiwać, że powszechnie poradzą sobie z wyzwaniami nauki całkowicie zdalnej.

Z powyższej analizy wynika, że zasadne byłoby wprowadzenie wyróżnienia w grupie 60+:

  • osób pracujących, o których należy przyjąć, że muszą kontaktować się z otoczeniem (to grupa ok. 680 tys. osób),
  • osób powyżej 75 roku życia, dla których ryzyko zgonu jest dramatycznie wyższe, oraz które zazwyczaj wymagają opieki (to ok. 2,6 mln osób),
  • dodatkowo być może: osób w wieku 65–74, które co prawda nie pracują, ale mieszkają z kimś, kto pracuje lub się uczy (np. na podstawie danych meldunkowych na 1 stycznia 2021 — mniej więcej połowa tej populacji mieszka bez dzieci/wnuków, jest to ok 1,6 mln).

Dla tych osób faktycznie można rozważyć pierwszeństwo w ramach grupy 1. Pozostałe osoby mogą być zaszczepione po nauczycielach lub równolegle z nimi. Na pewno także warto by zrobić akcję społeczną ze wsparciem samorządowym w kwestii pomocy osobom starszym w zakupach — bo one mogą gorzej radzić sobie z zakupami internetowymi” – kończy swój apel prof. Jemielniak.

WARTO PRZECZYTAĆ: Jarosław KORDZIŃSKI: ” Szkoła to nie komputery, to nie wideokonferencje. Szkoła to relacja Mistrz-Uczeń”

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Reklama

Warto przeczytać

Reklama