wheat-gefe6e1edf_1920

Szczyt UE poświęcony bezpieczeństwu żywnościowemu

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Polska gotowa jest zwiększyć możliwości transportowe, by wywieźć z Ukrainy jak najwięcej zboża – poinformował premier Mateusz Morawiecki. Blokada czarnomorskich portów przez Rosję uniemożliwi Ukrainie eksport przede wszystkim do Afryki i na Bliski Wschód. Rosyjski dostawca gazu Gazprom poinformował, że od 1 czerwca wstrzymuje częściowo dostawy gazu do Danii, Holandii i Niemiec. Według przedstawicieli rosyjskiego koncernu gazowego zostaną wstrzymane dostawy do „nieprzyjacielskich” krajów, które odmawiają wykonania płatności w rublach.O kryzysie żywnościowym oraz technikaliach embarga na rosyjską ropę rozmawiali w środę, na szczycie w Brukseli, europejscy przywódcy.

Ponad 22 miliony ton zboża trzeba bardzo szybko wywieźć z Ukrainy.

„Średnio Ukraina wyeksportowała przed wojną 5 milionów ton zboża miesięcznie. My w Unii, przy pomocy zielonych korytarzy, jesteśmy w stanie wyeksportować od 200 tysięcy ton do miliona ton” – mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nawiązując do niedawnego pomysłu utworzenia w Unii tak zwanych solidarnościowych korytarzy, by priorytetowo eksportować ukraińskie zboża. Kraje mają udostępniać tabor kolejowy, porty, statki, samochody ciężarowe.

Polska już zadeklarowała pomoc.

„Jesteśmy gotowi jako Polska zrobić wszystko, aby poszerzyć możliwości naszej infrastruktury granicznej, przesyłowej, transportowej, portowej w krótkim czasie. Tego się nie zrobi w tygodniach, ale już w miesiącach licząc, można osiągnąć pewien rezultat. Żeby pomimo tej barbarzyńskiej polityki rosyjskiej móc wywieźć jak najwięcej zboża z Ukrainy” – zadeklarował premier.

Chodzi o to – jak mówił – by nie dopuścić do klęski głodu na świecie. Szef rządu podkreślał, że rosyjskie władze z premedytacją wykorzystują blokadę ukraińskich portów, by szantażować i wywierać nacisk.

„Robią to z perfidią i premedytacją nie bacząc na to, że może to oznaczać głód milionów ludzi” – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

W środę ambasadorowie unijnych krajów mają  uzgodnić techniczne i prawne szczegóły porozumienia w sprawie częściowego embarga na import ropy z Rosji. Kompromis w sprawie wstrzymania zakupów ropy sprowadzanej drogą morską osiągnęli wczoraj na szczycie w Brukseli przywódcy 27 krajów.

Embargo jest częściowe, ale oznacza, że do końca roku Unia przestanie kupować prawie 90 procent ropy obecnie sprowadzanej z Rosji.

„To duży krok naprzód” – komentowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Premier Mateusz Morawiecki nazwał to rewolucją gospodarczą.

„To oznacza, że Rosja w sposób trwały w niedalekiej przyszłości zacznie tracić swoje dochody” – mówił szef rządu, jednocześnie zapewniając”

„Bezpieczeństwo energetyczne Polski nie jest zagrożone, bezpieczeństwo dostaw ropy nie jest zagrożone”.

Zgodnie z ustaleniami do końca roku zablokowana ma być ropa, a dwa-trzy miesiące później także produkty rafineryjne z niej wytwarzane. W ramach wyłączeń Węgry oraz Słowacja i Czechy będą mogły nadal kupować ropę sprowadzaną rurociągiem „Przyjaźń”. Jak długo? To nie jest określone, ale według unijnych urzędników do końca roku powinien być ustalony termin wygaszania tej derogacji.

Węgry otrzymały też zapewnienie i to zostanie wpisane do dokumentów prawnych, że jeśli ropociąg biegnący przez Ukrainę zostanie zniszczony, to będą mogły kupować rosyjską ropę sprowadzaną tankowcami. Ponadto Czechy otrzymały półtoraroczne wyłączenie z zakazu importu oleju napędowego produkowanego w Unii z rosyjskiej ropy. Na wyjątki od embarga będą mogły też liczyć Bułgaria i Chorwacja.

Źródło: Reuters

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać