Minister Zbigniew Rau leci do Waszyngtonu zarówno jako szef polskiej dyplomacji jak i jako osoba, która kieruje pracami Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Polityk spotka się przede wszystkim z szefem amerykańskiej dyplomacji Antonym Blinkenem oraz z kongresmenami zarówno demokratów jak i republikanów.
Rzecznik MSZ Łukasz Jasina mówi, że polski minister będzie rozmawiał przede wszystkim o spodziewanej inwazji Rosji na Ukrainę. “Liczymy, że podczas rozmów w Waszyngtonie omówione zostaną aktualne kwestie dotyczące bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Te kwestie ewoluują z dnia na dzień, ale będzie to dotyczyło przede wszystkim kryzysów, wywołanych agresywną polityką i działaniami Federacji Rosyjskiej i Białorusi” – powiedział Łukasz Jasina.
Ambasador polski w Waszyngtonie Marek Magierowski powiedział, że obecny rząd USA jest świadomy konieczności wzmocnienia militarnego wschodniej flanki NATO. Ambasador poinformował, że kwestia ta będzie jednym z tematów rozmów podczas zbliżającej się wizyty ministra Zbigniewa Raua w Stanach Zjednoczonych.
Polski minister ma też w Waszyngtonie rozmawiać o energetyce, w tym o gazociągu Nord Stream 2 oraz o współpracy między USA a Europą w ramach Inicjatywy Trójmorza.
Minister spraw zagranicznych złoży kwiaty pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Ma to zrobić wspólnie z dyplomatami z Litwy a także z przedstawicielami białoruskiej opozycji.
W między czasie, Unia Europejska kończy prace nad sankcjami wobec Rosji na wypadek kolejnej inwazji na Ukrainę.
„To gigantyczny dokument” – mówią rozmówcy brukselskiej korespondentki Polskiego Radia Beaty Płomeckiej. Podkreślają, że Unia ściśle współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi i koordynuje działania z Wielką Brytanią i Kanadą.
„Prace nad sankcjami są prowadzone z niespotykanym rozmachem” – powiedział brukselskiej korespondentce Polskiego Radia jeden z unijnych dyplomatów. Inny dodał, że Bruksela i Waszyngton są coraz bliżej porozumienia w sprawie pakietu.
Chodzi o to, by był on już gotowy do zatwierdzenia. Z ustaleń Beaty Płomeckiej wynika, że stroną prowadzącą rozmowy jest Komisja Europejska. Rozmawiała już ona z większością państw członkowskich.
Narady są prowadzone z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Dyplomaci z unijnych krajów, którzy przychodzą na spotkania, zostawiają telefony komórkowe i tablety przed wejściem na salę.
Przedstawiane im są propozycje restrykcji, ale nie na piśmie, bo – jak tłumaczył brukselskiej korespondentce Polskiego Radia jeden z dyplomatów – w przeciwnym razie dokument szybko wyciekłby do mediów. Nikt nie chce informować o szczegółach.
Beata Płomecka jako pierwsza informowała kilka tygodni temu, że sankcje mają objąć między innymi rosyjski sektor bankowy, uderzyć w Fundusze Inwestycyjne oraz zablokować Rosji możliwość wymiany rubla na zachodnie waluty. Dziś rozmówcy brukselskiej korespondentki mówią o sankcjach dotykających sektor energetyczny, o zaawansowanych technologiach, zawierających komponenty amerykańskie, oraz liście produktów, które mają być objęte restrykcjami, a także o rosyjskich oligarchach, którzy mają trafić na czarną, unijną listę.
„Kilka miesięcy temu taka skala sankcji wydawała się nieprawdopodobna” – powiedział unijny dyplomata dużego kraju członkowskiego, poproszony o komentarz. Pytany przez brukselską korespondentkę Polskiego Radia o jedność Unii w tej sprawie odpowiadał, że na razie nie ma z nią problemu, ale zostanie ona jeszcze poddana próbie. Do ustalenia pozostaje termin nałożenia restrykcji i w tej sprawie toczą się negocjacje.
Zarówno Amerykanie, jak i Europejczycy są przekonani, że agresywne działania Rosji mają na celu zmianę władz na Ukrainie na marionetkowe. Waszyngton i Bruksela uważają, że samymi działania hybrydowymi Rosja tego nie dokona.
„Musi być element konwencjonalny” – mówi Beacie Płomeckiej jeden z urzędników.
Oprac. WO

















