kim jest David Lisnard

Kim jest David Lisnard i jak chce przebudować francuskie państwo?

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
David Lisnard należy do tych kandydatów w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku, których pozycja polityczna jest dziś wyraźnie silniejsza niż wynik mierzony w sondażach. Nie znajduje się w gronie faworytów pierwszej tury, nie dysponuje rozpoznawalnością Marine Le Pen, Édouarda Philippe’a czy Jeana-Luca Mélenchona i nigdy nie kierował francuskim ministerstwem. Ma jednak własne ugrupowanie, rozbudowaną sieć samorządową, doświadczenie wykonawcze oraz program odróżniający go zarówno od macronistowskiego centrum, jak i od Zjednoczenia Narodowego oraz tradycyjnej prawicy.

W pierwszym tak obszernym wywiadzie udzielonym już jako kandydat na prezydenta Lisnard przedstawił Francuzom coś więcej niż zestaw propozycji dotyczących podatków, migracji i bezpieczeństwa. Z rozmowy opublikowanej 8 sierpnia 2026 r. przez „Journal du Dimanche” wyłania się całościowa koncepcja państwa mniej kosztownego, ale sprawniejszego, ograniczonego w liczbie podejmowanych zadań, lecz znacznie bardziej stanowczego w ochronie granic, wykonywaniu prawa i zapewnianiu bezpieczeństwa. Kandydat Nouvelle Énergie w wyborach prezydenckich 2027 roku chce, aby władza przestała codziennie składać nowe obietnice, a zaczęła odpowiadać za wykonanie tych, które już złożyła.

Od Cannes do ogólnokrajowej polityki

David Lisnard urodził się 2 lutego 1969 r. w Limoges, ale jego rodzina od pokoleń związana była z Cannes. Jego pradziadek uczestniczył w budowie miejskiego targowiska Forville, dziadkowie prowadzili niewielki hotel, ojciec był piłkarzem, a matka tancerką. Lisnard ukończył Sciences Po w Bordeaux w 1992 r., a podczas studiów utrzymywał się z licznych dorywczych zajęć, pracując między innymi jako kelner, dostawca pizzy, pracownik stacji benzynowej, pomocnik w porcie i rzeźnik w supermarkecie.

Ten fragment życiorysu stał się ważną częścią budowanego przez niego wizerunku. Lisnard chętnie przeciwstawia doświadczenie pracy w handlu oraz zarządzania małym przedsiębiorstwem karierom polityków, którzy po ukończeniu elitarnych szkół niemal bezpośrednio trafili do administracji centralnej. Sam także ukończył prestiżowy instytut nauk politycznych, ale podkreśla, że zanim zaczął zarządzać miastem, poznał koszty zatrudniania pracowników, regulacje dotyczące przedsiębiorców i codzienną odpowiedzialność za utrzymanie niewielkiej firmy.

W 1996 r. został dyrektorem gabinetu i asystentem parlamentarnym Jacques’a Pélissarda, deputowanego i mera Lons-le-Saunier, który później kierował Stowarzyszeniem Merów Francji. Do Cannes wrócił w 1999 r., łącząc działalność gospodarczą z przygotowaniami do wejścia do samorządu. W 2001 r. został zastępcą mera, a w kolejnych latach zajmował się między innymi rozwojem gospodarczym, turystyką, przestrzenią publiczną i funkcjonowaniem usług komunalnych.

W 2014 r. Lisnard po raz pierwszy został wybrany merem Cannes. Sześć lat później jego lista otrzymała w pierwszej turze 88,08 proc. głosów. W wyborach samorządowych w marcu 2026 r. ponownie zwyciężył w pierwszej turze, tym razem z wynikiem 81,11 proc. głosów, zdobywając 45 z 49 miejsc w radzie miejskiej. Frekwencja wyniosła jednak 46,74 proc., co oznacza, że imponujący udział w głosach oddanych należy odróżnić od poparcia liczonego wśród wszystkich uprawnionych. Oficjalne wyniki potwierdzają mimo to wyjątkowo silną pozycję Lisnarda w mieście liczącym około 75 tysięcy mieszkańców.

Jego znaczenie wykracza poza Cannes. Od 2017 r. kieruje wspólnotą aglomeracyjną Cannes Lérins, a w 2021 r. został wybrany na przewodniczącego Stowarzyszenia Merów Francji, jednej z najważniejszych organizacji samorządowych w kraju. W 2023 r. uzyskał ponowny wybór, otrzymując 8084 głosy delegatów. Funkcja ta dała mu dostęp do sieci lokalnych polityków, których poparcie będzie ważne nie tylko w kampanii, ale również przy zbieraniu wymaganych podpisów osób pełniących funkcje publiczne.

Lisnard przez lata działał w Republikanach, ale równolegle budował własne ugrupowanie Nouvelle Énergie. W marcu 2026 r., po sporze dotyczącym sposobu wyłonienia kandydata prawicy na prezydenta, zerwał z Les Républicains i zdecydował się prowadzić samodzielną kampanię. W sierpniu mówił, że Nouvelle Énergie zbliża się do 20 tysięcy członków mających opłacone składki, pozyskuje nowych darczyńców i rekrutuje dyrektora kampanii.

Państwo mniej rozległe i bardziej stanowcze

Najważniejszą ideą Lisnarda nie jest po prostu zmniejszenie państwa. Kandydat przekonuje, że francuska administracja powinna wycofać się z części podejmowanych zadań właśnie po to, aby odzyskać zdolność wykonywania tych, które pozostaną w jej kompetencjach. Mniej państwa w działalności przedsiębiorców, samorządów i obywateli ma oznaczać więcej państwa w bezpieczeństwie, wymiarze sprawiedliwości, edukacji, ochronie zdrowia oraz przygotowaniu kraju na katastrofy.

Lisnard określa obecny model państwa opiekuńczego jako wyczerpany. Francja należy do krajów o najwyższych wydatkach publicznych i obciążeniach podatkowych w Europie, a jednocześnie obywatele obserwują pogarszającą się dostępność usług publicznych, problemy szpitali, spadek poziomu edukacji, kryzys bezpieczeństwa i rosnące zadłużenie. W ocenie mera Cannes sprzeczność ta wynika z faktu, że coraz większa część środków pochłaniana jest przez biurokratyczne zaplecze, instytucje nadzorcze oraz struktury powielające te same kompetencje.

Nie jest to tradycyjny postulat jednakowego zmniejszenia wszystkich wydatków. Lisnard chce sprawdzać, które instytucje rzeczywiście są potrzebne, likwidować administracyjne duplikaty, prywatyzować zadania możliwe do skuteczniejszego wykonania przez sektor prywatny oraz przywracać bezpośrednią kontrolę publiczną tam, gdzie outsourcing okazał się drogi albo nieskuteczny. Więcej pracowników powinno znajdować się w bezpośrednim kontakcie z obywatelami, mniej zaś w strukturach kontrolujących i zatwierdzających pracę innych urzędników.

Podstawą organizacji państwa ma być zasada pomocniczości. Decyzje powinny zapadać na możliwie najniższym szczeblu, o ile gmina, departament lub region są w stanie skutecznie wykonać dane zadanie. Lisnard uważa, że francuska centralizacja nie zapewnia już jednolitości i sprawności, lecz prowadzi do sytuacji, w której wiele instytucji może zatrzymać projekt, podczas gdy żadna nie ponosi pełnej odpowiedzialności za jego realizację.

Kandydat czyni z odpowiedzialności kluczowe pojęcie swojego programu. Administracja ma mieć możliwość podejmowania decyzji, ale osoby, które je podejmują, powinny również odpowiadać za skutki. Lisnard chce zastąpić wpisaną do francuskiej konstytucji zasadę ostrożności zasadą odpowiedzialności, ponieważ jego zdaniem obecne przepisy skłaniają urzędników do blokowania inwestycji i unikania ryzyka nawet wtedy, gdy bezczynność może okazać się bardziej niebezpieczna.

Imigracja powiązana z systemem społecznym

Najostrzejsza część programu Lisnarda dotyczy migracji. Kandydat nie opowiada się za całkowitym zatrzymaniem przyjazdów do Francji, lecz za ich zdecydowanym ograniczeniem oraz przejściem do imigracji świadomie wybieranej. Państwo powinno decydować, ilu ludzi przyjmuje, z jakich krajów oni pochodzą, jakie posiadają kwalifikacje i na jakich warunkach mogą osiedlić się na jego terytorium.

Lisnard odrzuca przekonanie, że Europa utraciła kontrolę nad migracją z powodu braku środków. Jego zdaniem źródłem bezsilności jest brak woli politycznej, nieskuteczna ochrona granic zewnętrznych oraz prawo, które częściej ogranicza państwa, niż umożliwia im egzekwowanie podjętych decyzji. Unia Europejska miałaby w jego koncepcji odpowiadać za wzmocniony Frontex, wymianę informacji, działania wywiadowcze, ochronę granic i organizację powrotów, natomiast każde państwo powinno zachować prawo do kształtowania struktury imigracji.

Kandydat zwraca szczególną uwagę na imigrację legalną. Uważa, że debata publiczna nadmiernie koncentruje się na nielegalnym przekraczaniu granic, podczas gdy trwałe zmiany demograficzne są również konsekwencją setek tysięcy zezwoleń wydawanych każdego roku przez samo państwo. W rozmowie z „Journal du Dimanche” przywołał 384 230 pierwszych zezwoleń na pobyt oraz 955 tysięcy przedłużeń dokumentów w 2025 r.

Zaktualizowane dane francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych podają nieco inne wartości: 377 462 pierwsze zezwolenia i około 945 tysięcy przedłużeń. Potwierdzają jednak najważniejszy element jego argumentacji, ponieważ dokumenty wydane z powodów ekonomicznych stanowiły jedynie 13,5 proc. wszystkich pierwszych zezwoleń. Największe grupy tworzyły zezwolenia studenckie, rodzinne oraz humanitarne.

Lisnard proponuje rozpatrywanie wniosków azylowych w konsulatach, jeszcze przed dotarciem zainteresowanych do Europy, przywrócenie odpowiedzialności karnej za nielegalny pobyt oraz deportowanie cudzoziemców skazanych za przestępstwa. Chce również wydalać osoby figurujące w kartotece „S”, obejmującej ludzi obserwowanych ze względu na możliwość stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa, chociaż sama obecność w tej kartotece nie oznacza skazania ani nawet postawienia zarzutów.

Przyznawanie wiz i przekazywanie pomocy rozwojowej miałoby zostać uzależnione od współpracy państw pochodzenia przy wydawaniu dokumentów konsularnych umożliwiających deportację. Lisnard chce również zaprzestania publicznego finansowania organizacji, które jego zdaniem ułatwiają działalność przemytnikom ludzi lub wykorzystują migrację do realizacji celów ideologicznych. Propozycje te wymagałyby precyzyjnego określenia kryteriów, aby nie prowadziły do karania organizacji świadczących legalną pomoc humanitarną.

Najdalej idącym postulatem jest referendum konstytucyjne, które miałoby zapewnić pierwszeństwo prawa francuskiego w sprawach migracji przed prawem międzynarodowym i europejskim. Sama zmiana konstytucji nie usunęłaby jednak zobowiązań traktatowych Francji ani ustanowionej w Unii Europejskiej zasady pierwszeństwa prawa unijnego. Realizacja tej obietnicy wymagałaby więc dodatkowo renegocjowania zobowiązań, uzyskania szczególnych wyłączeń albo wejścia w poważny konflikt prawny z instytucjami Unii.

Najbardziej charakterystyczne jest powiązanie migracji z systemem świadczeń społecznych. Lisnard twierdzi, że rozbudowane państwo opiekuńcze przyciąga ubóstwo, a jednocześnie wysokimi podatkami i składkami wypycha z Francji przedsiębiorców, kapitał oraz najbardziej mobilnych pracowników. Dlatego polityki migracyjnej nie da się, jego zdaniem, zmienić bez równoczesnej przebudowy systemu socjalnego, rynku pracy i zasad wynagradzania.

Finanse publiczne i przykład Cannes

Lisnard przedstawia Cannes jako laboratorium swojego sposobu zarządzania. W wywiadzie dla JDD twierdził, że liczba pracowników miejskich została ograniczona o 20 proc., a pozostali urzędnicy są lepiej wynagradzani i częściej wykonują zadania w bezpośrednim kontakcie z mieszkańcami. Zadłużenie miasta miało w ciągu dwunastu lat spaść o 84 miliony euro, a stawki podatków lokalnych o 3,6 proc.

W materiałach przedstawiających jego bilans miasto mówi o zmniejszeniu zadłużenia o ponad 76 milionów euro od 2014 r., oszczędnościach operacyjnych oraz utrzymaniu wysokiego poziomu inwestycji. Dokumenty budżetowe potwierdzają obniżenie w 2025 r. stawek podatków lokalnych o 3,6 proc. Rozbieżność między wartościami długu może wynikać z innego momentu zamknięcia danych lub zakresu uwzględnionych zobowiązań, dlatego warto przedstawiać 84 miliony euro jako liczbę podaną przez samego Lisnarda, a nie niezależnie potwierdzony rezultat.

Przeniesienie tej metody z miasta na całe państwo byłoby znacznie trudniejsze. Cannes jest zamożnym ośrodkiem turystycznym, dysponującym wyjątkową marką, dochodami związanymi z festiwalami, nieruchomościami i wydarzeniami międzynarodowymi. Francja odpowiada natomiast za system emerytalny, obronność, szpitale, szkolnictwo wyższe, policję, wymiar sprawiedliwości oraz politykę społeczną wobec dziesiątek milionów obywateli.

Lisnard przekonuje jednak, że nie chodzi o proste powielenie miejskiego budżetu. Za możliwe do przeniesienia uznaje reguły zarządzania: mierzenie rezultatów, ograniczanie liczby pośrednich szczebli administracji, sprawdzanie wykonania decyzji, powierzanie odpowiedzialności konkretnym osobom i rezygnację z finansowania programów, których skuteczności nie można wykazać. Państwo powinno również przestać przerzucać kolejne zadania na samorządy bez przekazywania im wystarczających dochodów.

Kandydat sprzeciwia się przedstawianiu bezpłatnych usług publicznych jako świadczeń nieponoszących kosztów. Autobus, stołówka szkolna czy wyprawka dla ucznia zawsze są przez kogoś finansowane, nawet jeżeli użytkownik nie płaci bezpośrednio. Lisnard opowiada się za systemem, w którym część kosztów pokrywa wspólnota, a część użytkownik, przy jednoczesnym zachowaniu mechanizmów chroniących osoby o najniższych dochodach.

Jego program obejmuje także stopniowe rozwijanie emerytur kapitałowych, zmniejszenie części wydatków społecznych, obniżenie składek oraz zwiększenie wynagrodzeń netto bez podnoszenia kosztów pracy po stronie przedsiębiorcy. W wywiadzie nie przedstawił jednak pełnego harmonogramu tej transformacji, zasad ochrony osób znajdujących się tuż przed emeryturą ani sposobu sfinansowania okresu, w którym państwo musiałoby jednocześnie wypłacać obecne świadczenia i budować nowy system.

Bezpieczeństwo, energetyka i przygotowanie na kryzysy

W sprawach bezpieczeństwa Lisnard znów odwołuje się do doświadczeń Cannes, które posiada rozbudowany monitoring i całodobową policję municypalną. Twierdzi, że po pierwszej w nocy obecność Policji Narodowej w mieście jest bardzo ograniczona, dlatego lokalny podatnik ponownie płaci za wykonywanie zadań należących zasadniczo do państwa. Nie proponuje likwidacji Policji Narodowej, lecz ograniczenie obciążających ją procedur oraz skierowanie większej liczby funkcjonariuszy do działań w terenie.

Podobną zasadę stosuje do wymiaru sprawiedliwości. Kara, która nie zostaje wykonana, nie chroni społeczeństwa i podważa zaufanie do państwa. Lisnard chce przebudować prawo karne dotyczące nieletnich oraz stworzyć system, w którym podjęta decyzja prowadzi do przewidzianych konsekwencji, zamiast ginąć pomiędzy sądem, administracją i instytucjami odpowiedzialnymi za jej wykonanie.

Kandydat uznaje globalne ocieplenie za fakt i odcina się od środowisk kwestionujących wpływ działalności człowieka na klimat. Proponuje dwa równoległe kierunki działania. Pierwszym jest rozwój niskoemisyjnej energetyki jądrowej i wodnej, drugim przygotowanie terytorium Francji na pożary, susze, powodzie i inne skutki zmieniającego się klimatu.

Lisnard zarzuca Emmanuelowi Macronowi osłabienie energetyki jądrowej przez zamknięcie elektrowni Fessenheim oraz wcześniejsze zapowiedzi wyłączania kolejnych reaktorów. Późniejsza zmiana polityki nie odtworzyła automatycznie kompetencji, inwestycji i zdolności produkcyjnych utraconych w okresie niepewności. Energetyka jądrowa ma w jego programie służyć jednocześnie klimatowi, niezależności strategicznej i odbudowie przemysłu.

W polityce przeciwpożarowej opowiada się za budową rezerwuarów wody, usuwaniem zarośli, tworzeniem pasów przeciwpożarowych oraz ochroną działalności rolniczej, która może ograniczać rozprzestrzenianie się ognia. Krytykuje procedury i protesty organizacji ekologicznych utrudniające takie prace. Przywoływane przez niego orzeczenie Rady Stanu z 6 lutego 2026 r. nie zakazało oczyszczania lasów, lecz zwiększyło znaczenie obowiązków związanych z ochroną siedlisk i gatunków chronionych, co w niektórych przypadkach może komplikować prowadzenie prac.

Przykładem słabości państwa ma być również historia zapowiadanego zakupu nowych samolotów Canadair. Lisnard oskarża władzę, że ogłosiła odnowienie i powiększenie floty, lecz rzeczywista liczba zamówionych maszyn pozostała daleko poniżej składanych deklaracji. Sprawa Canadairów staje się w jego narracji symbolem rządów, które potrafią przygotować komunikat, lecz nie kontrolują realizacji własnych zapowiedzi.

Własna droga do Pałacu Elizejskiego

David Lisnard nie zamierza ograniczyć się do roli autora programu wpływającego na innych kandydatów. Oficjalnie potwierdza udział w wyborach, wyklucza wcześniejsze wycofanie się i postuluje zorganizowanie szerokich prawyborów obejmujących kandydatów od centrum po konserwatywną prawicę. Do udziału dopuściłby również Reconquête, ale nie Zjednoczenie Narodowe ani przedstawicieli lewicy.

Prawybory miałyby być ćwierćfinałem poprzedzającym półfinał, jakim jest pierwsza tura wyborów prezydenckich. Lisnard uważa, że wyłonienie wspólnego kandydata w bezpośrednim głosowaniu byłoby uczciwsze i skuteczniejsze niż porozumienie partyjnych kierownictw zawierane na podstawie aktualnych sondaży. Mechanizm ma zapobiec rozproszeniu głosów pomiędzy nim, Brunonem Retailleau, przedstawicielami centrum oraz kandydatami mniejszych ugrupowań prawicowych.

Jego położenie pozostaje trudne. Sondaże intencji wyborczych dają mu obecnie niewielkie poparcie, a w sierpniowym barometrze Elabe pozytywną opinię o nim wyraziło 14 proc. badanych. Kandydat tłumaczy ograniczoną rozpoznawalność tym, że nigdy nie pełnił funkcji ministra ani parlamentarzysty i świadomie budował karierę poza centralnym aparatem państwa.

Lisnard liczy na stopniowe rozszerzanie wpływów poprzez samorządowców, przedsiębiorców, członków Nouvelle Énergie i bezpośrednią obecność w terenie. Jego szansą jest sytuacja, w której dług publiczny, nieskuteczność administracji i wysokość podatków staną się najważniejszymi tematami kampanii. Wówczas będzie mógł przekonywać, że ostrzegał przed wyczerpaniem dotychczasowego modelu wcześniej i bardziej konsekwentnie niż konkurenci.

Nie odpowiedział jednoznacznie, na kogo zagłosowałby w drugiej turze pomiędzy Marine Le Pen a kandydatem bloku centrowego. Zapewnił natomiast, że poparłby każdego kandydata rywalizującego z Jeanem-Lukiem Mélenchonem. Pokazuje to, że za najważniejszego przeciwnika ideowego uważa radykalną lewicę, ale nie chce zamykać sobie drogi do rozmów z innymi częściami francuskiej prawicy.

Czego jeszcze brakuje w programie Lisnarda

Wywiad dla „Journal du Dimanche” jest najpełniejszą dotąd prezentacją politycznej tożsamości Lisnarda, lecz nie stanowi kompletnego programu prezydenckiego. Kandydat nie przedstawił w nim całościowej wizji polityki zagranicznej, stosunków z Niemcami, miejsca Francji w Unii Europejskiej, przyszłości NATO ani pomocy dla Ukrainy. Niewiele powiedział również o obronności, ochronie zdrowia oraz sposobie finansowania transformacji systemu emerytalnego.

Brakuje dokładnej skali planowanych oszczędności, listy instytucji przeznaczonych do likwidacji, harmonogramu obniżania składek oraz szczegółowego programu ochrony obywateli najbardziej zależnych od państwa opiekuńczego. Nie jest też jasne, jak pogodziłby postulowaną nadrzędność prawa francuskiego z członkostwem w Unii Europejskiej i obowiązującymi traktatami. To właśnie odpowiedzi na te pytania zdecydują, czy jego projekt pozostanie atrakcyjną diagnozą, czy stanie się programem możliwym do wykonania.

Lisnard próbuje jednak pokazać, że jego oferta nie ogranicza się do cięć budżetowych. „Nowej Francji” Mélenchona przeciwstawia „Piękną Francję”, a więc kraj bezpieczny, dostatni, zdolny do innowacji i zapewnienia przyszłości kolejnemu pokoleniu. Stawia na szkołę, badania naukowe, sztuczną inteligencję, energetykę jądrową, inwestycje i wolność prowadzenia działalności gospodarczej.

Nie jest dziś faworytem wyścigu o Pałac Elizejski, lecz jego kandydatury nie można sprowadzać do politycznej ciekawostki. David Lisnard posiada doświadczenie wykonawcze, własną organizację, silne zakorzenienie w świecie samorządowym i jeden z najbardziej spójnych programów liberalno-konserwatywnych we francuskiej polityce. Pierwszym sprawdzianem będzie nie tyle natychmiastowe dogonienie liderów sondaży, ile zdolność narzucenia kampanii tematów, na których zbudował swoją polityczną tożsamość.

Kazimierz Olejnik

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać