Brak zmiany stopy bezrobocia nie mówi jeszcze, w jakiej sytuacji znajdują się ludzie szukający zatrudnienia. Dane GUS za sierpień wskazują, że 87,3 proc. zarejestrowanych bezrobotnych nie miało prawa do zasiłku, a udział długotrwale bezrobotnych osiągnął 50,3 proc. Do takiego obrazu dochodzi wrześniowa diagnoza BIEC, zgodnie z którą trudno oczekiwać szybkiego i wyraźnego zmniejszenia liczby osób pozostających bez pracy.
Informacje o krajowych rejestrach są publikowane w tablicach GUS dotyczących wybranych kategorii bezrobotnych. Podane udziały odnoszą się do populacji zarejestrowanej w urzędach, dlatego nie opisują wszystkich osób, które w danym momencie nie wykonują pracy zarobkowej. Nie dowodzą również, że każdy bezrobotny bez zasiłku pozostaje bez jakiegokolwiek dochodu lub pomocy, lecz pokazują skalę braku uprawnienia do tego konkretnego świadczenia.
Dlaczego niezmienna stopa bezrobocia nie wystarcza do oceny rynku?
Od czerwca krajowa stopa bezrobocia rejestrowanego wynosi 5,8 proc., a sierpień był trzecim miesiącem z takim odczytem. Stabilny wynik może dawać poczucie, że warunki poszukiwania pracy pozostają niezmienione, jednak sam odsetek nie pokazuje czasu oczekiwania na zatrudnienie. W praktyce do oceny potrzebne są także informacje o nowych ofertach, zatrudnianiu osób z rejestrów oraz planach przedsiębiorców.
Proces wyhamowania poprawy był widoczny jeszcze przed najnowszym komunikatem. W sierpniowej publikacji BIEC o perspektywach bezrobocia Wskaźnik Rynku Pracy zwiększył się o 0,3 punktu, osiągając poziom o 0,8 punktu wyższy niż na koniec 2025 roku. Już wtedy instytut wskazywał, że bieżąca stabilność bezrobocia nie daje wyraźnych podstaw do oczekiwania dalszego spadku liczby bezrobotnych.
We wrześniu ten sam indeks przesunął się o 0,1 punktu w dół, co w jego konstrukcji jest korzystnym sygnałem. Zmiana jest jednak niewielka, a BIEC nadal opisuje dłuższą tendencję jako wzrostową. Nie należy z tego odczytu wyprowadzać ani pewności szybkiego ożywienia, ani zapowiedzi określonej liczby nowych bezrobotnych, ponieważ WRP wskazuje kierunek ryzyka, zamiast wyliczać przyszły stan rejestrów.
Co wiadomo o zwolnieniach i szansach na zatrudnienie?
W ocenie BIEC szczególnej uwagi wymaga kategoria osób, które trafiły do rejestrów po zwolnieniach związanych z sytuacją pracodawcy. Jej wielkość instytut określa na około 43 tys., podając równocześnie sierpniowy wzrost o 4 proc. miesiąc do miesiąca. Nie jest to informacja o zwolnieniu 43 tys. pracowników w ciągu jednego miesiąca, ponieważ chodzi o liczbę osób należących do tej kategorii bezrobotnych.
Równolegle komunikat wskazuje na spadek rejestracji nowych bezrobotnych o 4 proc. oraz wzrost wyrejestrowań z powodu znalezienia pracy o 3 proc. w sierpniu wobec lipca. Takie ruchy mają korzystny kierunek, lecz według BIEC oba przepływy pozostają słabe w porównaniu z historycznymi wielkościami. Ograniczona skala przechodzenia do zatrudnienia pomaga zrozumieć, dlaczego lepsza miesięczna dynamika nie przynosi jeszcze wyraźnego obniżenia bezrobocia.
W przemysłowych badaniach koniunktury stopniowo łagodnieją pesymistyczne deklaracje o przyszłej liczbie pracowników. Nadal przeważają jednak przedsiębiorstwa zapowiadające redukcję załogi nad tymi, które planują jej powiększenie. Oznacza to utrzymanie ostrożnego nastawienia do zatrudniania, choć nie przesądza, że każdy zakład podejmie decyzję o zwolnieniach.
Czy ofert rzeczywiście ubywa w całej gospodarce?
Według wrześniowej analizy BIEC liczba ofert zgłoszonych do urzędów pracy obniżyła się w sierpniu o blisko 10 proc. względem lipca. Jest to informacja o jednym kanale pośrednictwa, który nie obejmuje wszystkich ogłoszeń publikowanych przez przedsiębiorców. Dodatkowo instytut wiąże niski poziom ofert w urzędach z modyfikacją systemu rejestracji obowiązującą od połowy 2025 roku, co wymaga ostrożności w dłuższych porównaniach.
Inny fragment rynku opisuje Barometr Ofert Pracy opublikowany 16 września przez BIEC, przygotowywany wspólnie z Wyższą Szkołą Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Miernik ogłoszeń internetowych spadł w sierpniu po czterech miesiącach wzrostów, a po wyłączeniu sezonowości liczba ofert zmniejszyła się we wszystkich województwach. Pod względem zawodowym sytuacja była jednak zróżnicowana, ponieważ oferty dla usług pozostawały blisko historycznych maksimów, podczas gdy w zawodach fizycznych utrzymywała się tendencja spadkowa.
Rozróżnienie między ofertami urzędowymi i internetowymi ma znaczenie dla osób oceniających własne możliwości zawodowe. Łączny komunikat o pogorszeniu nie musi opisywać w taki sam sposób każdej specjalizacji, a sytuację konkretnego kandydata kształtuje również lokalny popyt na jego kompetencje. Z odczytów dla całego kraju nie da się więc wyprowadzić jednakowego scenariusza dla wszystkich poszukujących zatrudnienia.
Jakich danych potrzeba żeby mówić o rzeczywistej poprawie?
Szersze porównania warto konfrontować z przeglądem rynku pracy opublikowanym przez PARP 28 września. Agencja przytacza dla lipca zharmonizowaną stopę bezrobocia Eurostatu na poziomie 3,4 proc. w Polsce, wobec 6,1 proc. średnio w Unii Europejskiej i 3,3 proc. w Czechach. Ten korzystny punkt odniesienia nie przeczy odczytowi 5,8 proc. bezrobocia rejestrowanego, ponieważ obie statystyki wykorzystują odmienne definicje i źródła danych.
Szczegółowy kontekst kompetencji i różnych grup pracowników przedstawia również pełny raport PARP za sierpień 2026 roku. Zestawianie takich opracowań z komunikatami BIEC pozwala oddzielić ocenę krajowej koniunktury od warunków występujących w poszczególnych zawodach. Data publikacji raportu nie oznacza przy tym, że wszystkie przytoczone w nim badania dotyczą dokładnie tego samego miesiąca.
Rzeczywista poprawa wymagałaby utrwalenia wzrostu przejść z bezrobocia do zatrudnienia, a także większej gotowości firm do zwiększania załogi. Należałoby równocześnie obserwować, czy przestaje powiększać się kategoria bezrobotnych po zwolnieniach wynikających z przyczyn pracodawcy. Dopiero kilka zgodnych odczytów pozwoliłoby z większą pewnością stwierdzić, że stabilizacja zaczęła oznaczać łatwiejszy powrót na rynek pracy.
Wrzesień przyniósł niewielką poprawę jednego wskaźnika, lecz nie usunął barier widocznych w sytuacji osób szukających zajęcia. Połączenie słabych przepływów, ostrożnych planów kadrowych i wysokiego udziału bezrobotnych bez prawa do zasiłku każe uważnie obserwować kolejne dane. Dla tej grupy miarą przełomu będzie przede wszystkim znalezienie zatrudnienia, a nie sam brak zmiany krajowego odsetka bezrobotnych.
Kazimierz Olejnik

















