sondaże Francja 2027 różnice

31 czy 35 procent dla Le Pen? Różne sondaże opisują różne wybory

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
 Dwie renomowane pracownie podają różne zakresy poparcia Marine Le Pen, a Cluster17 notuje remis Philippe’a z Mélenchonem. Wyjaśniamy, jak skład próby, lista kandydatów i margines błędu zmieniają interpretację liczb przed wyborami prezydenckimi we Francji.

Marine Le Pen otrzymuje 30–31 proc. w najnowszym badaniu Cluster17, a w niedawnym sondażu Ipsos osiągała 33–35 proc.; pozornie proste pytanie o jej poparcie prowadzi więc do kilku odmiennych odpowiedzi. Instytuty przeprowadziły rozmowy w różnych terminach, zastosowały własne zestawy kandydatów i odmienne procedury doboru oraz ważenia respondentów. Większa liczba w później opublikowanym artykule nie musi oznaczać wzrostu, tak jak mniejsza liczba w kolejnym tekście nie dowodzi osłabienia kandydata. Zamiast łączyć punkty z osobnych ankiet w jedną linię trendu, warto zobaczyć, co dokładnie każdy z pomiarów zapytał wyborców.

Skąd bierze się różnica między 31 a 35 proc.?

Cluster17 w omówieniu własnego badania dla Politico podaje Le Pen 31 proc. w dwóch zestawach i 30 proc. w trzecim, a Ipsos w badaniu dla „Le Monde” i instytucji partnerskich wskazuje przedział 33–35 proc. Prace terenowe pierwszego instytutu trwały 15–16 września, drugiego 3–9 września, więc nie należy mylić dat przeprowadzenia wywiadów z datą publikacji wyników. Ponadto Ipsos w pomiarze dla „Le Parisien” z 31 sierpnia–2 września otrzymał dla kandydatki RN 34–36 proc. w sześciu konfiguracjach. Wspólny wniosek tych pomiarów dotyczy wyraźnego pierwszego miejsca, natomiast nie upoważniają one do twierdzenia, że w ciągu kilkunastu dni jej wynik przesunął się dokładnie o wskazaną liczbę punktów.

Co naprawdę oznacza 1733 respondentów?

Dokumentacja Cluster17 opisuje wyjściową próbę 2045 pełnoletnich mieszkańców Francji, z której 1943 osoby były wpisane na listy wyborcze. Liczba 1733 oznacza tylko respondentów deklarujących wybór kandydata w pierwszym z trzech scenariuszy, a w dwóch pozostałych takich odpowiedzi było odpowiednio 1723 i 1729. Instytut podaje też liczebność efektywną po uwzględnieniu wag i prawdopodobieństwa głosowania: 1337, 1342 oraz 1341, zależnie od scenariusza. Starsze wrześniowe badanie tej samej pracowni dla „Le Point” stanowi lepszy punkt odniesienia do obserwacji jej własnych wskazań niż wynik innego ośrodka, ale i tam przed porównaniem trzeba sprawdzić listę proponowanych nazwisk.

Czy remis 19 do 19 wskazuje finalistę?

W podstawowym wariancie ankiety Philippe i Mélenchon dostają po 19 proc., lecz identyczne wartości po zaokrągleniu nie są pomiarem idealnej równości głosów w przyszłych wyborach. Tabela instytutu pokazuje dla 1733 deklarujących wybór margines błędu od 1,1 do 2,4 punktu procentowego zależnie od wyniku, a dla efektywnej próby 1337 osób zakres do 2,7 punktu. Kiedy w zestawieniu pojawia się Attal zamiast Philippe’a, Mélenchon ma 20 proc., Glucksmann 14 proc., Attal 13,5 proc., a Bruno Retailleau 9,5 proc.; kandydaci odpowiadają zatem na inny scenariusz głosowania. Ankieta dotyczy pierwszej tury i nie zawiera prognozy pojedynku Le Pen z którymkolwiek z rywali.

Dlaczego grupy wyborców nie tworzą gotowego wyniku?

W raporcie z września dla „Le Monde” Ipsos odnotowuje 67 proc. osób mówiących, że są pewne udziału w wyborach, natomiast deklaracja na siedem miesięcy przed głosowaniem pozostaje odmienna od rzeczywistej frekwencji. Niezależna analiza Ipsos dla Fundacji Jeana Jaurèsa o priorytetach wyborców zwraca uwagę, że tematy kampanii mogą zmieniać ocenę kandydatów, więc obecny podział poparcia nie wyczerpuje przyszłej debaty. Aby ocenić zmianę, należy śledzić kolejne fale tego samego badania, liczbę niezdecydowanych, skład listy kandydatów oraz pytania o motywację do udziału. Dzisiejsze pierwsze miejsce Marine Le Pen pozostaje wyraźnym faktem sondażowym, lecz dokładnej przewagi w dniu wyborów nie można odczytać z jednej tabeli.

Arkadiusz Jordan

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać