Lag ba-Omer było pierwszym masowym zgromadzeniem na tak dużą skalę po zniesieniu większości obostrzeń pandemicznych w Izraelu. Wydarzenie miało zgromadzić maksymalnie 10 tys. osób, jednak organizatorzy informują, że samymi autokarami przyjechało ponad 3 razy więcej uczestników. „The Time of Israel” twierdzi, że na miejscu mogło być 100 tys. osób.
Panika wybuchła po tym, jak kilku uczestników przewróciło się na metalowych schodach w zatłoczonym korytarzu. Służby przyjmują, że to wywołało panikę wśród osób, które nie widziały co się dzieje, dlatego tłumu nie można było zatrzymać, kiedy tratował ludzi. Stało się to w ułamku sekundy; ludzie po prostu padali, tratując się nawzajem. To była katastrofa – mówili świadkowie cytowani przez izraelską gazetę Haaretz. Magazyn podaje również, że wyjście ludziom z budynku uniemożliwiła policyjna barykada, która spowodowała przeludnienie.
Lag BaOmer jest żydowskim świętem religijnym organizowanym dla uczczenia rabina Szimona Bar Yochai, mędrca i mistyka z II wieku. Uważa się, że jest on pochowany u zbocza góry Meron – gdzie wybuchła panika. W tamtym roku obchody były ograniczone ze względu na pandemię. Dlatego też w tym roku duży tłum tradycyjnie zgromadził się, rozpalając ogniska, modląc się i tańcząc w ramach uroczystości.
W jednej chwili przeszliśmy od szczęśliwego wydarzenia do ogromnej tragedii – powiedział Zaki Heller, rzecznik pogotowia ratunkowego Magen David Adom dla Israel Army Radio.
Premier Benjamin Netanjahu odwiedzając miejsce tragedii powiedział, że niedziela będzie dniem żałoby narodowej, dla uczczenia zmarłych. Kondolencje dla Izraela spływają z całego świata.

















