dwnld1030676581

[OPINIA] Dr Paweł Maranowski: W pandemii jak w soczewce uwydatniły się wszystkie problemy polskiej polityki

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Czas pandemii obnażył polską politykę. Pokazał niskie standardy zarządzania państwem, słabość instytucji i alienację klasy politycznej – pisze socjolog i politolog Dr Paweł Maranowski
Reklama

Pandemia nie zmieni paradygmatu polityki. Nie będzie renesansu polityki rozumianej jako działania na rzecz dobra wspólnego. Pozostanie ona jedynie areną walki o władzę. To nie jest czarny scenariusz, nie należy tych słów traktować jako fatalistyczej wizji popandemicznej. Nie dojdzie do całkowitego załamania instytucji publicznych, zmiany w uprawianiu polityki po pandemii. Jedyny efekt to fakt, że klasa polityczna będzie oceniana jeszcze gorzej niż do tej pory.

Jak to się przełoży na politykę realną? Utrzymanie władzy przez PiS po 2023 roku zależy od kilu czynników. Po pierwsze – od tego, jak rząd będzie sobie dalej radził z pandemią koronawirusa. Można ostrożnie zakładać, że w 2023 roku wpływ na wyniki będę miały też inne problemy, które przy wygasaniu pandemii, zaczną odzyskiwać uwagę mediów i opinii publicznej. Chodzi o takie czynniki jak gospodarka, skala szkód po pandemii czy coraz częściej zauważana przez społeczeństwo inflacja.

W 2023 roku wpływ na wyniki wyborcze będę miały też inne problemy, które przy wygasaniu pandemii, zaczną odzyskiwać uwagę mediów i opinii publicznej

Drugim czynnikiem będzie „zmęczenie władzy”. W myśl teorii elit, każda władza ulega z czasem degeneracji, a trzeba pamiętać, że PiS w kolejnych wyborach będzie się ubiegał o zachowanie rządów na trzecią kadencję z rzędu, czyli coś co nie udało się nikomu w III RP. Pytanie, czy Polacy są skłonni zaakceptować rządy tej sami partii przez 12 lat, jest otwarte. Do tej pory nigdy tego nie sprawdzaliśmy.

Trzecia kwestia to sytuacja wewnątrz Zjednoczonej Prawicy i na prawicy jako takiej. Wiemy, że współpraca trzech partii tworzących dziś rząd jest trudna. Stała się ona znacznie bardziej złożona niż w poprzedniej kadencji. Na scenie pojawiła się dodatkowo Konfederacja, która łącząc silny liberalizm gospodarczy z pryncypialnym konserwatyzmem i mocnym eurosceptycyzmem znalazła swój (głównie młody) elektorat. Te dwie zmienne – zdolność utrzymania jedności Zjednoczonej Prawicy oraz poziom poparcia dla Konfederacji – będzie miało kluczowe znaczenie w kontekście najbliższych wyborów parlamentarnych.

Analogiczne napięcia obserwujemy po stronie opozycji. Polska 2050 Szymona Hołowni – niczym niegdyś Nowoczesna – bardzo zbliżyła się w sondażach do Platformy Obywatelskiej. Wydaje się że Hołownia wyciągnął wnioski z politycznej porażki Ryszarda Petru, a swój niewątpliwy talent do wystąpień publicznych przekuwa na coraz wyższe poparcie. Pytanie, Platforma będzie umiała obronić pozycję pierwszej partii opozycji. Wydaje się że krokiem w tym kierunku może być objęcie funkcji prezesa partii przez Rafała Trzaskowskiego, o czym mówi się coraz głośniej.

Po następnych wyborach nastąpi powrót do znanej z lat 1989-2015 gry wewnątrz koalicji rządowej. To z kolei sprawi, że po 2023 r. znacznie wzmocni się rola prezydenta Andrzeja Dudy

Dziś za wcześnie, by wskazać, kto wyjdzie politycznie zwycięsko z pandemii. Ale wszystko wskazuje na to, że po następnych wyborach nastąpi powrót do znanej z lat 1989-2015 gry wewnątrz koalicji rządowej. To z kolei sprawi, że po 2023 r. znacznie wzmocni się rola prezydenta Andrzeja Dudy.

Dr Paweł Maranowski jest socjologiem i politologiem z Collegium Civitas

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Reklama

Warto przeczytać

Reklama