nowe leki na otyłość

Koniec duopolu na rynku leków na otyłość

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Nowe leki na otyłość mogą zakończyć dominację Novo Nordisk i Eli Lilly. Do wyścigu wchodzą producenci tabletek, terapii wielohormonalnych, generycznego semaglutydu oraz firmy z Chin.

Przez kilka lat dwie firmy niemal samodzielnie dzieliły między siebie gwałtownie rosnący popyt na farmakologiczne leczenie otyłości. Ta spokojna epoka właśnie się kończy, ponieważ do badań nad kolejnymi terapiami przystąpili producenci z Europy, Stanów Zjednoczonych, Chin i Indii. Stawką jest rynek, którego roczna wartość może przekroczyć 100 miliardów dolarów, ale o zwycięstwie nie musi przesądzić preparat zapewniający największy spadek masy ciała.

Novo Nordisk i Eli Lilly znalazły się w sytuacji, o jakiej marzy każda firma farmaceutyczna. Ich produkty odpowiedziały na ogromną potrzebę zdrowotną, a jednocześnie zainteresowały ludzi skłonnych samodzielnie finansować leczenie. Teraz oba koncerny muszą jednak bronić pozycji przed konkurentami, którzy nie zamierzają kopiować pierwszej generacji leków, lecz chcą zaproponować tabletki, zastrzyki podawane rzadziej, terapie wielohormonalne oraz tańsze odpowiedniki.

Rynek, którego farmacja wcześniej nie znała

Choroba otyłościowa dotyczy dziś przeszło miliarda ludzi. Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ją za przewlekłą i nawracającą, dlatego w pierwszych globalnych zaleceniach dotyczących terapii GLP-1 podkreśliła potrzebę długofalowej opieki, obejmującej leki, sposób żywienia, ruch i regularne monitorowanie stanu pacjenta. Oznacza to odejście od traktowania otyłości jako krótkiego epizodu, który można zakończyć kilkutygodniową dietą.

Rozgłos całej kategorii przyniósł semaglutyd, choć nazwy handlowe, wskazania i dawki poszczególnych produktów nie są tożsame. Osoby poszukujące informacji o tym, jak działa Ozempic, powinny odróżniać jego zastosowanie w cukrzycy typu 2 od preparatów rejestrowanych specjalnie do kontroli masy ciała. Szerszą perspektywę pokazują prognozy IQVIA, według których farmakologiczne leczenie otyłości stało się jedną z najszybciej rozwijających się części światowego rynku leków.

W 2025 roku sprzedaż preparatów przeciw otyłości, liczona według cen katalogowych, osiągnęła 66 miliardów dolarów. IQVIA spodziewa się wzrostu do 92 miliardów w 2026 roku, natomiast późniejsze scenariusze mieszczą się w niezwykle szerokim przedziale od 105 do 200 miliardów dolarów rocznie. Rozpiętość tej prognozy pokazuje, jak wiele zależy od refundacji, obniżek cen, możliwości produkcyjnych oraz tego, czy pacjenci będą kontynuować leczenie przez dłuższy czas.

Jeszcze mocniejszym sygnałem jest zmiana kierunku inwestycji badawczych. Z analizy Deloitte wynika, że projekty dotyczące otyłości po raz pierwszy wyprzedziły onkologię pod względem udziału w prognozowanej wartości portfeli leków w późnej fazie rozwoju. W 2022 roku przypisywano im tylko 1 proc. przyszłej sprzedaży, a obecnie jest to już 25 proc.

Novo Nordisk i Eli Lilly nie pozostaną same

Duńskie Novo Nordisk zdobyło pierwszeństwo dzięki semaglutydowi, natomiast amerykańskie Eli Lilly odpowiedziało tirzepatydem działającym na dwa receptory hormonalne. Tak powstał układ, w którym Wegovy, Mounjaro i Zepbound zdominowały dyskusję o nowoczesnym leczeniu otyłości. Firmy różnią się tempem ekspansji i wynikami poszczególnych preparatów, ale łączy je przewaga produkcyjna, doświadczenie w diabetologii oraz możliwość finansowania badań na ogromną skalę.

Ta przewaga pozostaje znacząca, lecz przestała być niepodważalna. IQVIA naliczyła 193 projekty leków przeciw otyłości rozwijane w październiku 2025 roku, podczas gdy pięć miesięcy wcześniej było ich 181. W wyścigu uczestniczą Roche, Boehringer Ingelheim, Amgen, Pfizer oraz liczne firmy biotechnologiczne, które mogą samodzielnie wprowadzić produkt albo sprzedać prawa większemu partnerowi.

Nie wszystkie badane cząsteczki dotrą do aptek. W farmacji wiele obiecujących programów odpada z powodu niewystarczającej skuteczności, działań niepożądanych, trudności produkcyjnych albo braku przewagi nad dostępnymi metodami. Liczba projektów pokazuje jednak, że rynek nie będzie przez kolejną dekadę ograniczony do dwóch producentów i kilku głośnych marek.

Nowi gracze muszą znaleźć własne miejsce, ponieważ powtórzenie parametrów obecnych produktów może nie wystarczyć. Jedni szukają preparatu o łagodniejszym wpływie na przewód pokarmowy, inni chcą ograniczyć utratę mięśni lub wydłużyć odstęp między dawkami do miesiąca. Dla części pacjentów najważniejsza będzie wygoda, dla innych ochrona serca, nerek lub wątroby, a dla systemów publicznych przede wszystkim relacja kosztu do długoterminowego efektu zdrowotnego.

Tabletki otwierają nowy etap

Pierwsza fala skutecznych terapii była związana z cotygodniowymi wstrzyknięciami. Kolejna ma zostać napędzona przez preparaty doustne, które łatwiej transportować, nie wymagają urządzenia do iniekcji i mogą trafić do osób unikających igieł. Tabletka nie jest jednak z definicji lepsza, ponieważ codzienne dawkowanie wymaga systematyczności, a niektóre produkty trzeba przyjmować na czczo i zachować odstęp przed jedzeniem.

Novo Nordisk rozwija doustną postać Wegovy, natomiast Eli Lilly wprowadziło Foundayo zawierające orforglipron. W sierpniu 2026 roku Foundayo uzyskało zgodę brytyjskiego regulatora na stosowanie w kontroli masy i cukrzycy typu 2, o czym informował Reuters. W Wielkiej Brytanii był to drugi zatwierdzony doustny preparat tej klasy po tabletce Wegovy.

Przewagą orforglipronu jest brak obowiązku zachowania ograniczeń dotyczących jedzenia i wody, podczas gdy doustny semaglutyd wymaga bardziej precyzyjnego sposobu przyjmowania. Wegovy ma natomiast mocną pozycję rynkową i dane wskazujące na większą redukcję masy niż w przypadku konkurencyjnej tabletki. Ostateczny podział rynku będzie więc zależał od kompromisu pomiędzy skutecznością, ceną i codzienną wygodą.

Prezes Novo Nordisk Mike Doustdar dopuszcza scenariusz, w którym leki doustne zdobędą nawet połowę rynku. Nie musi to oznaczać porażki zastrzyków, ponieważ wielu pacjentów może preferować jedną dawkę tygodniowo zamiast codziennej tabletki. Możliwe jest również rozpoczynanie terapii silniejszym preparatem podawanym we wstrzyknięciu, a następnie przechodzenie na tańsze leczenie podtrzymujące.

Retatrutyd pokazuje ambicje nowej generacji

Najwięcej emocji budzą cząsteczki oddziałujące jednocześnie na kilka mechanizmów regulujących metabolizm. Retatrutyd firmy Eli Lilly pobudza receptory GIP, GLP-1 oraz glukagonu, dlatego bywa nazywany potrójnym agonistą. Producent wiąże z nim nadzieję na uzyskanie efektów wyraźnie przekraczających możliwości preparatów dostępnych obecnie.

W maju 2026 roku firma ogłosiła wyniki badania TRIUMPH-1. Po 80 tygodniach osoby otrzymujące najwyższą dawkę zmniejszyły masę przeciętnie o 28,3 proc., a ponad 45 proc. uczestników straciło co najmniej 30 proc. wartości wyjściowej. To dane przedstawione przez sponsora badania, które wymagają pełnej publikacji naukowej i oceny urzędów regulacyjnych.

Retatrutyd nie został jeszcze zatwierdzony do leczenia ludzi, a Eli Lilly planuje wystąpić o amerykańską rejestrację w pierwszym kwartale 2027 roku. Mimo eksperymentalnego statusu w sieci są już sprzedawane produkty reklamowane nazwą tej substancji. Amerykański koncern pozwał kilka przedsiębiorstw oferujących takie niezweryfikowane wyroby, a FDA ostrzega, że retatrutydu nie wolno legalnie przygotowywać ani sprzedawać pacjentom.

Przypadek ten pokazuje uboczny skutek ogromnego zainteresowania farmakologicznym odchudzaniem. Popyt powstaje jeszcze przed zakończeniem formalnej oceny, a media społecznościowe potrafią zmienić niezatwierdzoną cząsteczkę w poszukiwany produkt. Dla regulatorów i lekarzy oznacza to konieczność wyraźnego rozróżniania wyników badań od preparatu dopuszczonego do obrotu.

Chiny wchodzą do gry

Zachodnie koncerny nie konkurują już wyłącznie między sobą. Chiny rozbudowały własne zaplecze biotechnologiczne i coraz częściej tworzą oryginalne leki, zamiast ograniczać się do produkowania odpowiedników. Innovent rozpoczął sprzedaż mazdutydu pod marką Xinermei w 2025 roku, a rok później Sciwind Biosciences wprowadził eknoglutyd.

Kolejne programy prowadzą Hengrui, Hansoh Pharmaceutical i wiele mniejszych przedsiębiorstw. Zachodni producenci uważnie obserwują te badania oraz kupują prawa do najbardziej interesujących projektów, czego przykładem są umowy AstraZeneca z Eccogene i CSPC Pharmaceuticals. W ten sposób chińskie laboratoria uzyskują pieniądze oraz dostęp do globalnych badań, a międzynarodowe koncerny szybciej uzupełniają własne portfele.

Drugim źródłem presji będzie wygasanie ochrony semaglutydu w części państw. Proces rozpoczął się w 2026 roku na wielkich rynkach, między innymi w Indiach, Chinach, Brazylii, Turcji i Kanadzie. Producenci generyków przygotowują tańsze wersje, które mogą zwiększyć dostępność terapii dla osób płacących z własnej kieszeni oraz zmusić właścicieli oryginalnych marek do obniżenia cen.

Nie oznacza to natychmiastowego pojawienia się identycznych, niedrogich produktów w każdym kraju. Leki biologiczne i urządzenia do ich podawania są bardziej skomplikowane niż zwykłe tabletki, a prawo patentowe różni się pomiędzy państwami. Kierunek zmiany jest jednak czytelny: część świata wejdzie w okres konkurencji cenowej wcześniej niż Stany Zjednoczone i Europa.

Cena rozstrzygnie więcej niż rekord utraty kilogramów

Firmy lubią porównywać procentową redukcję masy ciała, ponieważ taki wynik łatwo przedstawić inwestorom i pacjentom. Dla systemu ochrony zdrowia ważniejsze jest jednak, ilu ludzi może otrzymać leczenie, jak długo je kontynuuje oraz czy terapia zapobiega kosztownym powikłaniom. Preparat działający nieco słabiej może mieć większe znaczenie społeczne, jeśli będzie wyraźnie tańszy i prostszy w użyciu.

Otyłość zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2, chorób układu krążenia, problemów z nerkami, bezdechu sennego i części nowotworów. Skuteczna terapia może więc ograniczać przyszłe wydatki w wielu częściach ochrony zdrowia, lecz oszczędności pojawiają się po latach, podczas gdy rachunek za leki trzeba zapłacić natychmiast. Z tego powodu decyzje refundacyjne będą równie ważne jak wyniki kolejnych badań klinicznych.

Istotna pozostaje także trwałość efektu. Po odstawieniu terapii część pacjentów ponownie przybiera na wadze, dlatego coraz więcej firm myśli o leczeniu podtrzymującym, mniejszych dawkach i produktach wygodnych w wieloletnim stosowaniu. Rynek zaczyna rozumieć, że sprzedaż pierwszej kuracji to dopiero początek relacji z pacjentem.

Przyszłość nie będzie zatem pojedynkiem jednej marki z drugą. Bardziej prawdopodobny jest szeroki wybór produktów przeznaczonych dla różnych grup chorych, podobnie jak stało się wcześniej w diabetologii lub leczeniu nadciśnienia. Światowa walka o leki na otyłość dopiero nabiera tempa, a jej zwycięzców wyłonią jednocześnie laboratoria, fabryki, regulatorzy, płatnicy i codzienne doświadczenia pacjentów.

Monika Kuzińska-Monte

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać