„Możemy się nie zgadzać, dyskutować, kłócić, wściekać, protestować, z braku pomysłów choćby bluzgać – wszystko, żeby się przekonywać, definiować różnice i w końcu przegrywać lub wygrywać w wyborach, ale kiedy usprawiedliwiacie barbarię, profanacje świątyń, pobicia i wezwania do przemocy, a wybory chcecie zastąpić rozruchami, to brzydko się bawicie. Dżin może nie wrócić do lampy” – pisze Dariusz Karłowicz.