O jakości państwa nie decydują deklaracje ministrów, lecz chwila, w której obywatel musi upomnieć się o swoje prawa. Właśnie wtedy okazuje się, czy sąd potrafi wydać rozstrzygnięcie szybko, bezstronnie i w sposób budzący zaufanie. Najnowsze wyniki CBOS oraz statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości i Najwyższej Izby Kontroli prowadzą do wniosku wyjątkowo niekorzystnego dla państwa. Polski system sądowy kosztuje coraz więcej, pracuje coraz wolniej i jest coraz surowiej oceniany przez obywateli.
Jak Polacy odpowiadają na pytanie o działanie sądów?
Ogólną ocenę negatywną wystawia wymiarowi sprawiedliwości 61 proc. ankietowanych, podczas gdy ocenę pozytywną wybiera 26 proc. Pozostałe 13 proc. nie formułuje jednoznacznego stanowiska. Różnica między aprobatą i krytyką wynosi 35 punktów procentowych na niekorzyść systemu. W praktyce oznacza to, że niemal dwie i pół osoby niezadowolone przypadają na jedną zadowoloną.
Jeszcze mocniejszy komunikat przynoszą odpowiedzi skrajne. Zdecydowanie źle działanie wymiaru sprawiedliwości ocenia 22 proc. respondentów, a zdecydowanie dobrze tylko 2 proc. Relacja między tymi grupami wynosi 11 do 1. Tak wielkiej dysproporcji nie można tłumaczyć zwykłym narzekaniem na administrację publiczną.
Dane pochodzą z raportu CBOS nr 84/2026 zatytułowanego „Społeczna ocena wymiaru sprawiedliwości”, którego autorami są Michał Feliksiak i Jan Kujawski. Komunikat ukazał się 11 sierpnia 2026 r., a samo badanie przeprowadzono między 11 a 21 czerwca 2026 r. Objęło ono 991 pełnoletnich mieszkańców Polski. Wywiady bezpośrednie stanowiły 66,4 proc. badania, rozmowy telefoniczne 16,3 proc., a samodzielnie wypełniane ankiety internetowe 17,3 proc.
Kiedy rozpoczęło się społeczne odwracanie od wymiaru sprawiedliwości
CBOS porównuje obecne wyniki z pomiarami prowadzonymi od 2005 r. Szczególnym punktem odniesienia pozostaje 2007 r., kiedy działalność wymiaru sprawiedliwości dobrze oceniało 46 proc. respondentów, a źle 41 proc. Bilans wynosił wtedy plus 5 punktów procentowych. W żadnym późniejszym badaniu nie udało się już osiągnąć przewagi głosów pozytywnych.
W 2012 r. udział ocen dobrych zmniejszył się do 28 proc., natomiast krytycznych wzrósł do 61 proc. Pięć lat później nastąpiła częściowa poprawa: w 2017 r. aprobatę deklarowało 36 proc. badanych, a dezaprobatę 51 proc. W 2022 r. pozytywnie odpowiadało 28 proc., a negatywnie 55 proc. Czerwiec 2026 r. przyniósł odpowiednio 26 i 61 proc.
Porównanie lat 2007 i 2026 pokazuje rozmiar porażki. W ciągu 19 lat bilans przesunął się z plus 5 do minus 35 punktów procentowych. Łączna zmiana wyniosła więc 40 punktów na niekorzyść wymiaru sprawiedliwości. Z instytucji ocenianej nieznacznie częściej dobrze niż źle sądy stały się jednym z najgorzej postrzeganych elementów państwa.
Także ostatnie cztery lata nie dają podstaw do optymizmu. Między 2022 a 2026 r. odsetek głosów krytycznych zwiększył się z 55 do 61 proc., udział opinii dobrych zmalał z 28 do 26 proc., a grupa odpowiadająca „trudno powiedzieć” skurczyła się z 17 do 13 proc. W tym samym czasie wskazania „zdecydowanie źle” wzrosły z 16 do 22 proc. Obywatele nie tyle pozostają niepewni, ile coraz częściej przyjmują wyraźnie negatywne stanowisko.
Co Polacy uważają za największą wadę wymiaru sprawiedliwości?
Na pierwszym miejscu znajduje się przewlekłość postępowań, wymieniana spontanicznie przez 38 proc. ankietowanych. Drugą pozycję zajmuje upolitycznienie sądów z wynikiem 18 proc., a trzecią niesprawiedliwe orzeczenia wskazywane przez 10 proc. badanych. Konflikt dotyczący Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego i powoływania sędziów pojawia się w odpowiedziach 9 proc. respondentów. Złe warunki pracy, niedostatek sędziów i bałagan organizacyjny wymienia 6 proc.
Na wadliwe przepisy wskazuje 5 proc. pytanych, podobnie jak na korupcję. Nepotyzm dostrzega 4 proc., a taki sam odsetek mówi o bezkarności, niekompetencji lub lekceważeniu obowiązków przez sędziów. Obywatele widzą zatem jednocześnie problemy organizacyjne, ustrojowe i personalne. Najczęściej odczuwają jednak to, co można najłatwiej zmierzyć: czas oczekiwania.
Ile trzeba czekać na rozstrzygnięcie?
W 2025 r. przeciętne postępowanie prowadzone w pierwszej instancji przez sąd okręgowy zajmowało 12,1 miesiąca. Było to o miesiąc dłużej niż w 2024 r. Sprawy cywilne wydłużyły się w tym okresie z 10,2 do 11,9 miesiąca, karne z 9,1 do 9,8 miesiąca, a gospodarcze z 12,6 do 13,1 miesiąca. W sądach rejonowych średnia zwiększyła się z 5,7 do 6,1 miesiąca.
Szerokie średnie obejmują jednak również postępowania prostsze i szybsze, dlatego nie pokazują pełnego doświadczenia stron procesu. W procesowych sprawach cywilnych przed sądami rejonowymi oczekiwanie przekracza 16 miesięcy. Postępowania upadłościowe po ogłoszeniu upadłości zajmują przeciętnie 50 miesięcy. W sprawach związanych ze szkodami górniczymi i geologicznymi średnia dochodzi do 36 miesięcy.
Wydłużanie procedur nie zaczęło się w ostatnim roku. Od 2011 r. postępowania w sądach okręgowych stały się dłuższe o 73 proc. W rejonach przeciętny czas wzrósł z 3,9 do 6,1 miesiąca, co odpowiada pogorszeniu o ponad 56 proc. Mówimy więc o utrwalonym kierunku zmian, a nie o jednorazowym zaburzeniu statystycznym.
Przewlekłość powoduje także bezpośrednie koszty dla budżetu. W 2025 r. sądy przyznały z tego tytułu 7,5 mln zł rekompensat, o ponad pół miliona złotych więcej niż w roku poprzednim. W zestawieniu z 2011 r. wzrost sięga niemal 5 mln zł. Ponad dwukrotnie zwiększyła się również liczba skarg na przewlekłość uznawanych za zasadne.
Czy wyniki poprawiły się po zwiększeniu wydatków na wymiar sprawiedliwości?
Kontrola NIK obejmująca lata 2013–2023 pokazała zależność odwrotną od oczekiwanej. W wybranych kategoriach średni czas postępowania wzrósł z 4,1 do 5,9 miesiąca, czyli o 44 proc. Procesowe sprawy cywilne w sądach rejonowych wydłużyły się z 9,2 do 16,5 miesiąca, a więc aż o 79 proc. Postępowania gospodarcze zamiast 11 miesięcy trwały 17,7 miesiąca, co oznacza wzrost o 61 proc.
W innych obszarach różnica była równie wyraźna. Przeciętna sprawa rodzinna wydłużyła się z 5 do 7,9 miesiąca. Na rozstrzygnięcie z zakresu prawa pracy trzeba było czekać nie 7, lecz 11 miesięcy, a w sporach dotyczących ubezpieczeń społecznych czas zwiększył się z 7,8 do 13 miesięcy. Dotyczy to postępowań rozstrzygających o sprawach majątkowych, rodzinnych i zawodowych, których nie da się odłożyć bez poważnych konsekwencji dla stron.
Jednocześnie nominalne nakłady na sądy powszechne podwoiły się z 6,2 mld zł w 2013 r. do 12,4 mld zł w 2023 r. Za stwierdzoną przewlekłość Skarb Państwa wypłacił w tym okresie przeszło 60 mln zł. Liczba osób oddelegowanych z sądów do Ministerstwa Sprawiedliwości wzrosła natomiast ze 161 do 388. Rosnące finansowanie nie zostało więc zamienione w proporcjonalnie większą sprawność.
Problemem pozostaje również minimalne wykorzystywanie pozasądowych metod rozwiązywania sporów. W 2022 r. do mediacji skierowano 35 tys. spraw, mimo że mogła ona znaleźć zastosowanie w 2,1 mln postępowań. Potencjał tego rozwiązania wykorzystano zatem w stopniu mniejszym niż 1,7 proc. NIK oceniła, że w ciągu kontrolowanej dekady nie usunięto żadnego z zasadniczych problemów rozpoznanych już w 2013 r., a sytuację w sądownictwie cywilnym określiła jako kryzysową.
Czy negatywny obraz sądów powstaje wyłącznie w mediach?
Telewizję i prasę jako podstawowe źródło informacji o wymiarze sprawiedliwości wskazuje 51 proc. respondentów. Dla 16 proc. najważniejsze są relacje i poglądy innych ludzi, natomiast 15 proc. buduje opinię przede wszystkim na podstawie osobistych doświadczeń. Można byłoby więc zakładać, że fatalna reputacja sądów jest w znacznym stopniu produktem politycznego i medialnego konfliktu. Wyniki uzyskane wśród osób znających sądy z praktyki nie potwierdzają jednak takiego wyjaśnienia.
Osobisty kontakt z sądem w ciągu ostatnich pięciu lat miało 19 proc. badanych. Doświadczenia kogoś z rodziny lub grona znajomych wymienia 20 proc. Po uwzględnieniu osób należących jednocześnie do obu grup odsetek respondentów mających bezpośrednią albo zapośredniczoną styczność z sądownictwem wynosi 35 proc. Właśnie wśród nich oceny złe przeważają nad dobrymi w stosunku 51 do 43 proc.
W grupie znającej sądy z doświadczenia opinię zdecydowanie negatywną formułuje 15 proc., a zdecydowanie pozytywną 7 proc. Długie postępowanie jest powodem niezadowolenia dla 49 proc. krytyków. Błędne lub niesprawiedliwe rozstrzygnięcie wskazuje 20 proc., podejrzenie stronniczości i istnienia układów 14 proc., organizacyjny chaos lub nadmierną biurokrację 13 proc., a nierzetelność albo brak kompetencji 11 proc.
Interesujące są również powody dobrych ocen. Sprawność i szybkie działanie docenia 25 proc. zadowolonych, a 23 proc. wiąże swoją opinię z korzystnym wynikiem sprawy. Zgodność wyroku z prawem i poczuciem sprawiedliwości wymienia 16 proc., prawidłową organizację 10 proc., profesjonalizm 7 proc., a właściwą pracę sędziów i pozostałego personelu także 7 proc. Na niezależność, obiektywizm lub bezstronność powołuje się tylko 5 proc. respondentów mających dobre doświadczenia.
Z sądownictwem częściej stykają się środowiska aktywne gospodarczo i zawodowo. W miastach liczących co najmniej 500 tys. mieszkańców kontakt własny lub zapośredniczony deklaruje 54 proc. pytanych. Wśród absolwentów wyższych uczelni wynik wynosi 48 proc., a wśród kadry kierowniczej i specjalistów ponownie 54 proc. Dla osób osiągających dochód co najmniej 6 tys. zł na członka gospodarstwa domowego wskaźnik sięga 46 proc.
Czy wyborcy którejkolwiek partii uważają, że system działa dobrze?
Najbardziej krytyczny pozostaje potencjalny elektorat Konfederacji Korony Polskiej, w którym złe oceny formułuje 87 proc. badanych. Wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest to 72 proc., a wśród zwolenników Konfederacji Wolność i Niepodległość 71 proc. Co najważniejsze, niezadowolenie dominuje także po stronie ugrupowań tworzących większość rządową. Po 53 proc. krytycznych odpowiedzi notuje CBOS w elektoratach Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy.
Oceny dobre wybiera 38 proc. sympatyków KO i 33 proc. wyborców Nowej Lewicy. Wśród potencjalnych wyborców Konfederacji wynik wynosi 23 proc., w elektoracie PiS 19 proc., a wśród zwolenników Konfederacji Korony Polskiej zaledwie 8 proc. CBOS zaznacza, że dane dotyczące Nowej Lewicy i Konfederacji Korony Polskiej wymagają ostrożności ze względu na niewielką liczebność tych grup w próbie. Zasadniczy wniosek pozostaje jednak aktualny: w żadnym uwzględnionym elektoracie nie występuje większość zadowolona z wymiaru sprawiedliwości.
System krytykuje 69 proc. mężczyzn i 54 proc. kobiet. Źle wypowiada się o nim 72 proc. osób o poglądach prawicowych, 56 proc. centrowych i 55 proc. lewicowych. Wśród osób prowadzących działalność na własny rachunek odsetek wynosi 70 proc., wśród robotników niewykwalifikowanych 73 proc., a w grupie rolników 68 proc. Do 73 proc. dochodzi także niezadowolenie respondentów źle oceniających własne położenie materialne.
Czy krytyka systemu oznacza odrzucenie sędziów?
Ocena całej organizacji sądownictwa jest gorsza niż stosunek do ludzi wydających wyroki. Sympatię wobec sędziów deklaruje 19 proc. pytanych, niechęć 23 proc., a postawę neutralną 49 proc. społeczeństwa. Pozwala to oddzielić dwie kwestie: odpowiedzialność pojedynczego sędziego i odpowiedzialność państwa za konstrukcję oraz zarządzanie całym systemem.
Większe wątpliwości pojawiają się przy pytaniu o niezawisłość. O pełnej lub przeważającej niezależności orzekania przekonanych jest 18 proc. ankietowanych, natomiast 21 proc. wybiera odpowiedź przeciwną. Dokładnie 50 proc. uważa, że niezawisłość raz jest zachowywana, a innym razem może zostać naruszona. W całkowitą wolność od nacisków w każdym przypadku wierzy 2 proc., podczas gdy 4 proc. nie dostrzega jej nigdy.
Poglądy polityczne wyraźnie wpływają na odpowiedzi. W niezależne wydawanie wyroków wierzy 26 proc. osób identyfikujących się z lewicą, ale tylko 14 proc. zwolenników prawicy. Nie oznacza to, że niezawisłość obiektywnie zmienia się w zależności od sympatii obywatela. Pokazuje natomiast, jak dalece społeczny odbiór trzeciej władzy został wciągnięty w konflikt partyjny.
Czy prawo jest według Polaków jednakowe dla wszystkich?
Wyniki innego badania CBOS dotyczącego praworządności odsłaniają jeszcze poważniejszy problem. Przekonania, że prawo stosuje się jednakowo do każdego obywatela, nie podziela 77 proc. respondentów. Równe traktowanie polityków i zwykłych ludzi kwestionuje 79 proc., a 76 proc. nie wierzy, że pieniądze lub wpływy pozostają bez znaczenia dla sposobu traktowania przez sądy. Jest to kryzys dotyczący samej zasady równości wobec prawa.
Realną odpowiedzialność polityków za łamanie przepisów podważa 78 proc. badanych. Zdaniem 69 proc. sędziowie nie są niezależni od świata polityki, natomiast 65 proc. nie wierzy w wydawanie orzeczeń wolnych od nacisków politycznych. Tylko 33 proc. uważa, że instytucje publiczne podporządkowują się niekorzystnym dla siebie wyrokom. Prawo może być zapisane w kodeksach, lecz nie spełnia całej swojej funkcji, jeżeli większość społeczeństwa nie wierzy w jego jednakowe stosowanie.
Jak wyjaśnić poprawę pozycji Polski w zestawieniu europejskim?
EU Justice Scoreboard 2026 przynosi wyniki korzystniejsze niż sondaż CBOS. Odsetek osób oceniających niezależność sądów dobrze lub bardzo dobrze wzrósł w nim z 22 do 41 proc. Polska awansowała pod tym względem z ostatniego, 27. miejsca na pozycję 20. Dobre rezultaty odnotowano między innymi w sądownictwie administracyjnym, ochronie praw dzieci, sprawach unijnych znaków towarowych oraz internetowym dostępie do informacji.
Nie ma jednak podstaw, aby przeciwstawiać sobie oba badania. Pytania, skale odpowiedzi i metodologia nie były jednakowe, dlatego wyniki nie opisują dokładnie tego samego zjawiska. Poprawa oceny niezależności może następować równolegle z wydłużaniem postępowań i narastaniem niezadowolenia z ogólnego działania systemu. Europejski awans w jednej kategorii nie skraca automatycznie 50-miesięcznej sprawy upadłościowej ani ponad 16-miesięcznego procesu cywilnego.
Czy polskie sądy można jeszcze naprawić?
Podstawowa diagnoza nie dotyczy jednego ministra, środowiska zawodowego ani politycznego obozu. W latach 2013–2023 finansowanie wzrosło dwukrotnie, ale postępowania nie przyspieszyły. Od 2011 r. coraz więcej czasu potrzeba na uzyskanie rozstrzygnięcia, a między 2022 i 2026 r. społeczne notowania systemu ponownie się pogorszyły. Z tego punktu widzenia najważniejszą reformą nie będzie ta, która pozwoli jednej stronie ogłosić zwycięstwo, lecz ta, która skróci obywatelowi drogę od złożenia pozwu do prawomocnego wyroku.
Sprawny wymiar sprawiedliwości powinien chronić słabszego przed silniejszym, wierzyciela przed nieuczciwym dłużnikiem, pracownika przed bezprawnym zwolnieniem i rodzinę przed wieloletnią niepewnością. Obecny system zbyt często zmusza ich wszystkich do czekania, ponoszenia kosztów i obserwowania kolejnych etapów politycznej wojny. Gdy 61 proc. obywateli wystawia sądom ocenę złą, a jedynie 2 proc. wybiera odpowiedź zdecydowanie dobrą, nie wystarczą zapewnienia o stopniowej poprawie. Państwo musi w końcu udowodnić swoją sprawność konkretnym terminem, zrozumiałą procedurą i wyrokiem wydanym wtedy, gdy może on jeszcze rzeczywiście coś zmienić.
Kazimierz Olejnik

















