co pies słyszy kiedy mówimy

Co naprawdę dociera do psa, gdy mówimy przy nim przez cały dzień?

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Pies słyszy codziennie setki ludzkich wypowiedzi, lecz co z nich wybiera jego mózg? Nowe badanie wskazuje, że spółgłoski pomagają mu odnajdywać powtarzające się jednostki w mowie. Wynik mówi wiele o odbieraniu dźwięków, choć nie rozstrzyga, jak pies rozumie całe zdania.

W wielu domach do psa mówi się niemal bez przerwy, od krótkich poleceń po długie monologi o planach na wieczór. Reakcja zwierzęcia może być natychmiastowa, lecz trudno z niej wyczytać, czy usłyszało rozpoznane słowo, ton zapowiedzi spaceru, czy po prostu zmianę uwagi opiekuna. Najnowsza praca opublikowana w „Science” pozwala zadać pytanie mniej efektowne, za to możliwe do zbadania: jakie dźwiękowe wskazówki wykorzystuje psi mózg, gdy słucha ciągłego potoku sylab?

Dlaczego ciągłej mowy nie wystarczy po prostu słyszeć?

Zapisane słowo ma początek i koniec widoczny na kartce, podczas gdy wypowiedź dociera do uszu jako zmieniający się w czasie sygnał. Odbiorca musi wyłowić z niego powracające układy, zanim w ogóle zacznie przypisywać im znaczenie, a łatwość, z jaką wykonuje to człowiek, przesłania złożoność zadania. Już wcześniejsza publikacja o uczeniu się regularności przez psy wskazywała, że zwierzęta potrafią śledzić statystyczne zależności między sylabami. W nowym badaniu naukowcy sprawdzili, czy dla takiego rozpoznania istotne jest również to, z jakich dźwięków zbudowana została powracająca jednostka.

Po co badacze stworzyli słowa, które nic nie znaczą?

W doświadczeniu wzięło udział po dwudziestu przedstawicieli każdego gatunku, którym odtwarzano trzy rodzaje sztucznego materiału dźwiękowego. Jeden zawierał powtarzające się wzory spółgłosek, drugi organizowały samogłoski, trzeci zaś miał służyć jako punkt odniesienia bez takiej regularności. Dzięki pozbawieniu nagrań zwykłego sensu wyniku nie dało się wyjaśnić tym, że któryś pies znał dane polecenie albo kojarzył nazwę zabawki. Analiza zapisu EEG pokazała mocniejsze dostrojenie aktywności mózgu do jednostek wyznaczanych spółgłoskami zarówno u psów, jak i u ludzi.

Czy podobieństwo reakcji oznacza podobne rozumienie języka?

Sygnał elektryczny rejestrowany na powierzchni głowy mówi o przetwarzaniu bodźca, a nie ujawnia treści, którą zwierzę miałoby przypisać wypowiedzi. W dodatku człowiek w omawianej próbie wykrywał także regularności samogłoskowe, których psi mózg nie śledził w porównywalny sposób. Granica staje się jeszcze wyraźniejsza, gdy sięgnąć po wcześniejsze badanie szczegółów fonetycznych: psy nie zawsze rozróżniają w znanych wyrazach drobne zmiany pojedynczego dźwięku tak, jak oczekiwałby człowiek. Odkrycie wspólnego sposobu wychwytywania pewnych wzorców i ograniczenia dokładności rozpoznawania słów mogą być prawdziwe jednocześnie, bo dotyczą innych etapów słuchania.

Skąd bierze się ta umiejętność?

Autorzy zauważyli podobny wynik także u psów, które początku życia nie spędziły w ludzkim domu, co otwiera dyskusję o roli pierwszych doświadczeń. Z samych danych nie wynika jednak, czy ostatecznie decyduje wrodzona dyspozycja, późniejszy kontakt z rozmowami, czy współdziałanie obu czynników. Przegląd badań nad rozumieniem języka przez psyprzypomina, że codzienne obserwacje opiekunów, testy zachowania i pomiary aktywności mózgu nie zawsze przynoszą identyczne odpowiedzi. Każda z tych metod pokazuje inne piętro relacji zwierzęcia z ludzką mową, dlatego kolejne eksperymenty będą musiały badać także rozwój tej zdolności w czasie.

Można więc nadal rozmawiać z psem, obserwując, kiedy podnosi uszy lub zbliża się do drzwi, a równocześnie nie traktować każdej reakcji jako dowodu, że zrozumiał treść całego zdania. Odkrycie z Budapesztu wskazuje coś bardziej uchwytnego: nawet nie mówiąc naszym językiem, zwierzę może dostrzegać jego powtarzalną dźwiękową budowę. To zmienia sposób stawiania pytań o wspólne życie ludzi i psów, ponieważ pierwszą zagadką okazuje się już samo słuchanie.

Klaudia Olejnik

 

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać