Komunikat agencji ratingowej można przeczytać powierzchownie i uznać, że nic szczególnego się nie wydarzyło, skoro Polska nadal posiada ocenę „A-”. Takie podejście pomija jednak fakt najważniejszy: Fitch Ratings ponownie pozostawił przy polskim ratingu perspektywę negatywną, a więc nadal dostrzega wyraźne ryzyko pogorszenia wiarygodności kredytowej państwa. Powodami są wysokie deficyty, szybkie narastanie długu oraz brak planu naprawczego, któremu zewnętrzni analitycy byliby skłonni zaufać.
Ostrzeżenie pojawia się w szczególnie niebezpiecznym momencie, ponieważ Polska zbliża się do roku wyborczego. Rządzący będą odczuwali coraz większą pokusę ogłaszania nowych wydatków, podczas gdy ograniczanie deficytu wymagałoby decyzji trudnych, niepopularnych i pozbawionych natychmiastowej nagrody politycznej. Fitch obawia się właśnie takiego połączenia: coraz słabszych finansów publicznych oraz kampanii, w której żadna ze stron nie będzie chciała powiedzieć wyborcom, ile kosztuje przywrócenie równowagi.
Co właściwie postanowiła agencja Fitch?
W ocenie opublikowanej 21 sierpnia 2026 roku utrzymano długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-”. Nie doszło więc do formalnego przesunięcia kraju na niższy szczebel skali ratingowej. Pozostała natomiast perspektywa negatywna, wprowadzona przez Fitch we wrześniu 2025 roku.
Ta różnica jest istotna dla rzetelnego opisu sytuacji, ale nie daje podstaw do uspokajania opinii publicznej. Agencja pozostawia perspektywę negatywną wtedy, gdy uważa, że prawdopodobieństwo pogorszenia oceny jest większe niż szansa jej poprawy. Polski rating nie został teraz obniżony, lecz sygnał poprzedzający potencjalną obniżkę nadal pozostaje aktywny.
Fitch wymienia brak wiarygodnej konsolidacji budżetowej, napięcia utrudniające prowadzenie polityki gospodarczej oraz możliwość przedwyborczego zwiększania wydatków. Jest to krytyka zdolności rządu do opanowania sytuacji, nie zaś wyłącznie opis niesprzyjających warunków zewnętrznych. Agencja nie zobaczyła wystarczających podstaw, aby wrócić do perspektywy stabilnej.
Dlaczego nota „A-” nie powinna działać uspokajająco?
Polska nadal znajduje się w grupie państw posiadających rating inwestycyjny, co odróżnia obecną sytuację od kryzysu zadłużeniowego albo utraty dostępu do rynku. Problem nie polega na tym, że państwo nie może dziś pożyczać pieniędzy, lecz na pogarszaniu się warunków, w których będzie to robiło w następnych latach. Rating opisuje zdolność do wywiązywania się ze zobowiązań, a perspektywa informuje, w którą stronę może przesunąć się ta ocena.
Co więcej, model ilościowy Fitch prowadził do wyniku „A”, czyli o jeden stopień wyższego niż nota ostatecznie przyznana Polsce. Agencja zastosowała korektę jakościową związaną z obawą, że konflikt polityczny będzie blokował reformy i decyzje potrzebne do ograniczenia nierównowagi budżetowej. W praktyce oznacza to, że same parametry gospodarki nie wystarczyły do utrzymania oceny wynikającej z modelu.
Takie rozstrzygnięcie powinno zainteresować nie tylko Ministerstwo Finansów, ale również przedsiębiorców oraz obywateli. Wiarygodność państwa tworzy otoczenie dla kosztu kapitału w całej gospodarce, wpływa na sposób postrzegania kraju i ma znaczenie przy decyzjach inwestycyjnych. Jej stopniowe osłabianie nie musi powodować jednego gwałtownego wstrząsu, aby przez lata odbierać gospodarce część możliwości rozwoju.
Skąd bierze się największy niepokój Fitcha?
Centralnym problemem pozostaje deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych. W 2026 roku ma on według prognozy osiągnąć 6,9 proc. PKB, podczas gdy dla państw stanowiących grupę odniesienia mediana wynosi 3 proc. Polska wydaje zatem ponad swoje dochody w skali zdecydowanie odbiegającej od poziomu charakterystycznego dla porównywalnych emitentów długu.
Nie jest to również krótkotrwały skok, po którym miałby nastąpić szybki powrót do dyscypliny. Szacunek na 2027 rok został przez agencję pogorszony z 6,2 do 6,7 proc. PKB, a w 2028 roku deficyt ma nadal sięgać 6,1 proc. PKB. Prognozowana korekta jest więc powolna i nie sprowadza finansów Polski nawet w pobliże unijnego poziomu referencyjnego wynoszącego 3 proc.
Tak duża nierównowaga występuje przy rosnącej gospodarce, a to dodatkowo zwiększa wagę ostrzeżenia. Dobre lata powinny pozwalać na zmniejszanie potrzeb pożyczkowych oraz odtwarzanie rezerw potrzebnych podczas kryzysu. Tymczasem obecny okres zostaje wykorzystany do utrzymywania wydatków znacznie przewyższających bieżące dochody państwa.
Czy wzrost PKB może uratować budżet bez trudnych decyzji?
Fitch zakłada, że polska gospodarka wzrośnie realnie o 3,3 proc. w 2026 roku, a rok później dynamika obniży się do 2,9 proc. To nadal tempo lepsze od przewidywanej mediany dla państw o zbliżonym ratingu. Nie daje ono jednak automatycznej gwarancji ustabilizowania długu, ponieważ równocześnie budżet generuje bardzo wysoki deficyt.
Część wzrostu została wsparta zwiększonymi wydatkami publicznymi, co poprawia bieżącą aktywność, ale nie usuwa zobowiązań powstałych przy jej finansowaniu. Państwo pożycza pieniądze, wprowadza je do gospodarki, a następnie wskazuje szybszy wzrost jako argument przemawiający za skutecznością polityki. Pełny bilans musi uwzględniać również przyszłe odsetki i konieczność wykupu emitowanego dziś długu.
Liczenie na to, że gospodarka samoczynnie wyrośnie z problemu, jest coraz bardziej ryzykowne. Od 2027 roku Fitch spodziewa się słabszej dynamiki, podczas gdy wydatki na zdrowie, obronność i obsługę zadłużenia nadal będą wywierały presję na budżet. Bez zmiany struktury dochodów i wydatków sam wzrost może nie wystarczyć do zatrzymania niekorzystnego trendu.
Jak szybko narasta zadłużenie Polski?
Punkt wyjścia pokazuje, jak wielka zmiana może nastąpić w ciągu zaledwie kilku lat. W raporcie z listopada 2023 roku Fitch przewidywał dług sektora publicznego na poziomie 49,5 proc. PKB. Najnowsza ocena wskazuje już 59,7 proc. za 2025 rok oraz 72,7 proc. PKB w prognozie na rok 2028.
Oznacza to zmianę przekraczającą 23 punkty procentowe pomiędzy wartością prognozowaną u schyłku 2023 roku a poziomem przewidywanym pięć lat później. Jednocześnie mediana zadłużenia państw z grupy „A” ma w 2028 roku wynieść 58,1 proc. PKB. Polska przestaje więc korzystnie wyróżniać się niskim długiem i może znaleźć się wyraźnie powyżej wyniku krajów, do których jest ratingowo porównywana.
Za ten przyrost odpowiadają kolejne deficyty pierwotne oraz finansowanie części potrzeb poza zwykłym budżetem państwa. Przeniesienie wydatku do funduszu lub innej instytucji nie powoduje, że zobowiązanie przestaje istnieć. Ostatecznie liczy się zdolność całego sektora publicznego do zgromadzenia środków potrzebnych na spłatę długu.
Dlaczego odsetki mogą stać się problemem dla zwykłych obywateli?
Dług publiczny bywa przedstawiany jako zagadnienie odległe od codziennego życia, ponieważ obywatel nie otrzymuje indywidualnego rachunku za emisję obligacji. Koszt pojawia się jednak w budżecie w postaci odsetek, które trzeba zapłacić przed sfinansowaniem wielu innych potrzeb. Im większa suma przeznaczana na wierzycieli, tym mniej pieniędzy pozostaje na bezpieczeństwo, edukację, ochronę zdrowia czy inwestycje.
W 2028 roku obsługa długu ma według Fitch odpowiadać 6,8 proc. dochodów sektora publicznego. W grupie krajów z ratingiem „A” przewidywana mediana wynosi 5 proc., co pokazuje, że Polska będzie ponosiła relatywnie większy ciężar. Różnica nie pozostanie wyłącznie wskaźnikiem dla analityków, ponieważ przełoży się na rzeczywiste ograniczenia przy konstruowaniu kolejnych budżetów.
Ewentualne obniżenie ratingu zwiększyłoby ryzyko, że część inwestorów będzie oczekiwała wyższego wynagrodzenia za pożyczanie Polsce pieniędzy. Oprocentowanie obligacji zależy również od inflacji, stóp banku centralnego, sytuacji międzynarodowej i popytu rynkowego, dlatego wpływu decyzji ratingowej nie wolno przedstawiać jako automatycznego. Kierunek pozostaje jednak oczywisty: słabsza wiarygodność nie pomaga państwu, które musi finansować coraz większe potrzeby.
Czy krajowi inwestorzy ochronią Polskę przed skutkami rosnącego długu?
Fitch dostrzega ważny atut w strukturze finansowania państwa. Na koniec 2025 roku nierezydenci posiadali jedynie 11,2 proc. krajowego długu, dzięki czemu Polska jest mniej narażona na gwałtowną ucieczkę zagranicznych inwestorów. Duży udział krajowych banków, funduszy i innych instytucji stabilizuje rynek w okresach podwyższonej niepewności.
Nie można jednak pomylić odporności na jeden rodzaj ryzyka z pełnym bezpieczeństwem finansów publicznych. Krajowy nabywca także oczekuje odsetek, ocenia opłacalność obligacji i reaguje na pogorszenie sytuacji fiskalnej. Zadłużenie finansowane wewnątrz kraju nadal angażuje oszczędności oraz kapitał, który w innych warunkach mógłby wspierać prywatne inwestycje.
Silna baza inwestorów daje czas na przeprowadzenie uporządkowanych zmian, lecz nie jest zamiennikiem naprawy budżetu. Jeżeli rząd wykorzysta tę przewagę do dalszego odkładania decyzji, atut może zostać zmarnowany. Odpowiedzialna polityka powinna korzystać z obecnej stabilności po to, aby zmniejszać podatność Polski na przyszłe turbulencje.
Czy rząd może zrzucić odpowiedzialność na konflikt z prezydentem?
Fitch zauważa antagonistyczne relacje między Radą Ministrów a głową państwa, a także liczbę ustaw zatrzymywanych wetem. Instytucjonalny spór rzeczywiście ogranicza możliwość przyjmowania części reform i utrudnia budowanie spójnej polityki gospodarczej. Nie oznacza to jednak, że rząd zostaje zwolniony z odpowiedzialności za obszary pozostające pod jego bezpośrednią kontrolą.
To Rada Ministrów opracowuje projekt ustawy budżetowej, decyduje o rozkładzie wielu wydatków i może powstrzymywać się przed składaniem kolejnych kosztownych obietnic. Nawet bez porozumienia z prezydentem możliwe jest przygotowanie przeglądu programów publicznych, zwiększenie przejrzystości finansowania oraz przedstawienie kilku wariantów ograniczania deficytu. Brak pełnej swobody politycznej nie usprawiedliwia rezygnacji z planowania.
Tym bardziej niepokojąca jest ocena Fitch, że krajowe reguły budżetowe stanowią obecnie słabą kotwicę. Konstytucyjny próg długu, liczony według krajowej metodologii, prawdopodobnie nie zacznie skutecznie ograniczać władz przed 2029 rokiem. Formalny dystans od limitu nie powinien być traktowany jako przyzwolenie na zwiększanie zobowiązań mierzonych szerszą metodą europejską.
Dlaczego wybory w 2027 roku zwiększają ryzyko?
Kampania tworzy zachętę do działań dokładnie przeciwnych do tych, których oczekuje agencja ratingowa. Partie będą rywalizowały o poparcie poprzez nowe świadczenia, preferencje podatkowe i obietnice inwestycyjne, natomiast niewiele głosów można zdobyć zapowiedzią redukcji wydatków. Fitch przewiduje więc możliwość dalszego poluzowania polityki fiskalnej przed głosowaniem.
Polska debata publiczna coraz rzadziej dopuszcza myśl, że nie wszystkie oczekiwania mogą być jednocześnie finansowane przez państwo. Prawica broni transferów rodzinnych i wysokich nakładów na bezpieczeństwo, lewica domaga się rozbudowy usług społecznych, a centrum polityczne unika otwartego sporu z obiema grupami oczekiwań. W rezultacie powstaje szeroka zgoda na wydawanie pieniędzy przy braku porozumienia w sprawie źródeł trwałych dochodów.
Rok wyborczy może zatem stać się momentem dalszego pogorszenia sytuacji zamiast początkiem korekty. Każda decyzja podjęta z myślą o wyniku głosowania zwiększy ciężar, z którym zmierzy się gabinet powołany po wyborach. To szczególnie groźne, ponieważ pierwsze lata nowej kadencji przypadną na okres prognozowanego osłabienia wzrostu.
Jakie finanse otrzyma rząd wyłoniony po wyborach?
Prognozy na 2028 rok pozwalają zobaczyć możliwe warunki startu następnej większości. Deficyt ma wówczas sięgać 6,1 proc. PKB, zadłużenie 72,7 proc. PKB, a obsługa długu będzie pochłaniała większą część dochodów niż w państwach o podobnej ocenie. Nowy gabinet może odziedziczyć budżet, w którym znaczną część najważniejszych rozstrzygnięć podjęto już poprzez wcześniejsze zobowiązania.
Zmniejszy to możliwość szybkiej realizacji programu przedstawionego wyborcom. Zanim pojawią się środki na nowe projekty, konieczne może być zahamowanie przyrostu zadłużenia, pogodzenie się z kontrolą wynikającą z procedury nadmiernego deficytu oraz znalezienie oszczędności. Następcy obecnej koalicji mogą zostać zmuszeni do poniesienia politycznej ceny za korektę decyzji, z których korzyści przypadły ich poprzednikom.
Właśnie dlatego najnowsza ocena Fitch jest także pytaniem o dziedzictwo rządu Donalda Tuska. Nie wystarczy pozostawić gospodarki, która nadal rośnie, jeżeli równocześnie państwo traci margines bezpieczeństwa potrzebny na czas kryzysu. Prawdziwy bilans kadencji obejmuje również zobowiązania przekazane ludziom obejmującym władzę po następnych wyborach.
Co musiałoby się wydarzyć, aby Fitch przestał ostrzegać?
Odwrócenie perspektywy z negatywnej na stabilną jest możliwe, ale wymagałoby wyraźnej zmiany ścieżki fiskalnej. Agencja wskazuje na wolniejszy przyrost relacji długu do PKB, który mógłby wynikać z ograniczenia deficytów lub większej odporności gospodarki. Samo zapewnienie, że finanse pozostają pod kontrolą, nie zastąpi wyników widocznych w kolejnych wykonaniach budżetu.
Potrzebny jest plan obejmujący więcej niż jeden rok i uwzględniający zobowiązania pozostające poza centralnym budżetem. Musiałby on wskazywać, które wydatki zostaną ograniczone, skąd będą pochodziły trwałe dochody i jak rząd zamierza powstrzymać przedwyborczą presję na nowe programy. Bez takich konkretów inwestorzy oraz agencje będą traktowali zapowiedzi konsolidacji jako deklaracje pozbawione odpowiedniego zabezpieczenia.
Fitch nie ogłosił katastrofy, lecz także nie wycofał wcześniejszego alarmu. Polska nadal posiada czas, stabilną bazę inwestorów i gospodarkę rozwijającą się szybciej niż wiele państw porównywalnych, ale każda z tych przewag może zostać osłabiona przez dalsze utrzymywanie ogromnych deficytów. Im dłużej rząd będzie zwlekał, tym bardziej bolesna stanie się późniejsza naprawa.
Kazimierz Olejnik
Najważniejsze pytania i odpowiedzi: Fitch rating Polski
Jaki rating ma Polska w agencji Fitch?
Długoterminowa ocena wiarygodności kredytowej Polski w walucie obcej wynosi „A-”, a jej perspektywa pozostaje negatywna.
Czy negatywna perspektywa oznacza natychmiastową obniżkę?
Nie przesądza ona decyzji, ale wskazuje na zwiększone prawdopodobieństwo pogorszenia ratingu, jeżeli nie nastąpi poprawa sytuacji fiskalnej.
Jaki deficyt prognozuje Fitch dla Polski?
Agencja oczekuje deficytu wynoszącego 6,9 proc. PKB w 2026 roku, 6,7 proc. w 2027 roku oraz 6,1 proc. w roku 2028.
Dlaczego wybory parlamentarne 2027 są ryzykiem dla budżetu?
Kampania może zwiększać nacisk na dodatkowe wydatki i utrudniać wprowadzenie niepopularnych działań potrzebnych do ograniczenia deficytu.
Co mogłoby poprawić perspektywę ratingu Polski?
Fitch wskazuje przede wszystkim na trwałe zmniejszenie deficytów, wolniejszy wzrost zadłużenia oraz utrzymanie odpornego wzrostu gospodarczego.

















