Jan Rokita w tekście opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” ostro krytykuje przygotowaną przez rząd nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Autor nie ogranicza się przy tym do sporu o przepisy mające przeciwdziałać praktykom pseudomedycznym, lecz przedstawia ustawę jako element znacznie szerszej politycznej rozgrywki. Jego zdaniem działania gabinetu Donalda Tuska mogą paradoksalnie wzmocnić Konfederację Korony Polskiej i środowisko Grzegorza Brauna na rok przed wyborami parlamentarnymi.
Punktem wyjścia komentarza jest decyzja prezydenta Karola Nawrockiego dotycząca ustawy z 31 lipca 2026 r. Prezydent nie podpisał jej ani nie skierował do ponownego rozpatrzenia przez Sejm, lecz przekazał do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak wynika z oficjalnego komunikatu Kancelarii Prezydenta RP, zastrzeżenia dotyczą między innymi nieprecyzyjnego zdefiniowania praktyk pseudomedycznych i dezinformacji medycznej, szerokiej uznaniowości Rzecznika Praw Pacjenta oraz możliwości ingerowania w działalność gospodarczą przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu. Pełne argumenty konstytucyjne zostały przedstawione we wniosku prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego.
Czy rząd wzmacnia środowisko Grzegorza Brauna?
Jan Rokita rozpoczyna swoją analizę od charakterystyki Konfederacji Korony Polskiej, którą nazywa „klasyczną partią sekciarską”. W jego ocenie ugrupowanie skupia środowiska połączone wiarą w teorie spiskowe, nieufnością wobec instytucji państwa, radykalizmem religijnym oraz przekonaniem o zmowie koncernów farmaceutycznych z oficjalną medycyną. Autor przypomina, że ważnym składnikiem tej narracji jest obrona medycyny komplementarnej i alternatywnej, określanej skrótem CAM.
Zdaniem Rokity rządowa ustawa może potwierdzić najgłębsze obawy osób przekonanych, że państwo zamierza wyeliminować niekontrolowane przez dominujące środowiska medyczne sposoby leczenia. Publicysta pisze, że Donald Tusk „potwierdza najgorsze i najbardziej histeryczne strachy” rozpowszechniane przez rosnący ruch polityczny Grzegorza Brauna. Jego zdaniem milionowe kary, administracyjne nakazy oraz możliwość ograniczania publikacji internetowych mogą zostać przedstawione wyborcom jako dowód na represyjny charakter państwa.
Rokita ujmuje swoją krytykę w wyjątkowo mocne słowa. Pisze o „policyjnej wojnie przeciw kręgarzom, zielarzom, akupunkturzystom” oraz zwolennikom różnych form zdrowego odżywiania. Najpoważniejszą polityczną konsekwencją ustawy miałoby być skłonienie części umiarkowanych obywateli do postawienia pytania, czy środowiska braunistowskie nie mają przynajmniej częściowo racji, gdy ostrzegają przed nadmierną władzą urzędników i biznesowo-medycznych grup interesu.
Dwie interpretacje działań Donalda Tuska
Autor przedstawia dwie możliwe interpretacje postępowania premiera. Pierwsza zakłada, że obóz rządzący utracił zdolność przewidywania politycznych konsekwencji własnych decyzji. Rokita używa tutaj sformułowania o „stanie myślowego rozchwiania”, w którym rząd miałby podejmować działania sprzeczne z własnym interesem przed zbliżającymi się wyborami.
Według tej interpretacji premier miałby ulec wpływom silnego lobby biznesowo-lekarskiego, zainteresowanego ograniczeniem nie tylko sektora CAM, ale również rozwoju niezależnych technologii i aplikacji cyfrowych o zastosowaniach klinicznych. Rokita nie przedstawia tej tezy jako dowiedzionego faktu, lecz jako własne wyjaśnienie kierunku przyjętego przez rząd. Jego komentarz jest jednak jednoznaczny: proponowane rozwiązania uważa za politycznie nierozsądne i groźne dla swobody działalności gospodarczej.
Druga interpretacja jest jeszcze poważniejszym oskarżeniem. Rokita dopuszcza możliwość, że Donald Tusk świadomie podejmuje działania wzmacniające środowisko Grzegorza Brauna, ponieważ skrajny przeciwnik byłby dla niego wygodniejszy niż umiarkowana prawica zdolna do przejęcia władzy. Premier mógłby wówczas przedstawiać siebie jako przywódcę „wielkiego obozu rozsądku”, konsolidowanego przez strach przed najbardziej radykalnymi ugrupowaniami.
W razie porażki obecnej koalicji w wyborach silna Konfederacja Korony Polskiej utrudniałaby natomiast stworzenie stabilnego prawicowego rządu bez udziału polityków Brauna. Rokita opisuje taki scenariusz jako strategię prowadzącą do „zanarchizowania polskiej polityki do granic absurdu”. Byłaby to, jego zdaniem, próba przekonania wyborców, że każda alternatywa wobec rządów Tuska musi okazać się jeszcze bardziej chaotyczna i niebezpieczna.
Rzecznik Praw Pacjenta jako urząd o nadmiernej władzy
Polityczna analiza prowadzi Rokitę do zasadniczego sporu ustrojowego. Publicysta porównuje nowelizację prawa pacjenta z wcześniejszą próbą poszerzenia kompetencji prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej w zakresie blokowania treści internetowych. W obu przypadkach dostrzega ten sam mechanizm: podporządkowany władzy wykonawczej urząd otrzymuje narzędzia pozwalające ograniczać swobodę wypowiedzi i działalności bez wcześniejszego wyroku niezależnego sądu.
Najostrzejsza teza tekstu dotyczy właśnie tego podobieństwa. Rokita pisze o „trwałym ustrojowym zamiarze Tuska”, polegającym na tworzeniu instytucji wyposażonych w szerokie możliwości reglamentowania swobód obywatelskich i gospodarczych. Raz uzasadnieniem ma być walka z dezinformacją w internecie, innym razem ochrona pacjentów przed działalnością szarlatanów.
Autor uważa, że Rzecznik Praw Pacjenta zostałby przekształcony w instytucję łączącą funkcje organu śledczego, oskarżyciela i sądu. Krytykuje możliwość administracyjnego wstrzymywania działalności, nakładania wysokich kar oraz ingerowania w publikacje internetowe bez skutecznej drogi natychmiastowego odwołania. Te zastrzeżenia częściowo odpowiadają argumentom przedstawionym przez Kancelarię Prezydenta, która wskazała na ryzyko nadmiernej ingerencji w wolność słowa, swobodę badań naukowych i prowadzenie działalności gospodarczej.
Rokita krytykuje również Prawo i Sprawiedliwość
Komentarz nie jest jednak wyłącznie atakiem na rząd. Rokita wyraża także zdumienie postawą Prawa i Sprawiedliwości podczas głosowania w Sejmie. Jak podkreśla, przeciwko ustawie zdecydowanie wystąpiła Konfederacja, podczas gdy posłowie PiS wstrzymali się od głosu.
Autor ocenia tę postawę jako przejaw braku zdecydowania ugrupowania pogrążonego w wewnętrznym zamęcie. Nie znajduje politycznego ani merytorycznego uzasadnienia dla sytuacji, w której największa partia opozycyjna nie sprzeciwiła się rozwiązaniom uznawanym przez niego za niebezpieczne dla wolności obywatelskich. Tym samym tekst Rokity staje się nie tylko oskarżeniem wobec Donalda Tuska, lecz także krytyką słabości i dezorientacji głównej siły opozycyjnej.
Pełny komentarz Jana Rokity, zawierający rozwinięcie politycznej i ustrojowej krytyki nowelizacji, został opublikowany we „Wszystko co Najważniejsze”.
Oprac. AK

















