dlaczego bitcoin rośnie

Bitcoin znów blisko 80 tys. dolarów. Rynek dostał trzy silne sygnały z USA

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Bitcoin w ciągu tygodnia zyskał ponad 20 proc., a jego kurs chwilowo przekroczył 79 tys. dolarów. Za gwałtownym odbiciem stoją jednocześnie zapowiedzi regulacyjne Donalda Trumpa, interwencja amerykańskiego Departamentu Skarbu na rynku obligacji oraz powrót miliardowych wpłat do funduszy ETF. Skalę ruchu powiększyło przymusowe zamykanie zakładów na spadek kryptowalut.

Jeszcze na początku tygodnia bitcoin kosztował mniej niż 65 tys. dolarów. W piątek 21 sierpnia 2026 r. jego notowania przekroczyły w pewnym momencie 79 tys. dolarów, osiągając najwyższy poziom od maja. Był to jeden z najsilniejszych tygodni na rynku najważniejszej kryptowaluty w ostatnich latach, chociaż pod koniec sesji kurs cofnął się w okolice 77 tys. dolarów.

Tak duża zmiana nie wynikała z jednego wydarzenia. Rynek jednocześnie otrzymał korzystne informacje dotyczące przyszłych regulacji kryptowalut, rentowności amerykańskich obligacji oraz popytu ze strony instytucji finansowych. Wzrost, który rozpoczął się od reakcji inwestorów na wydarzenia w Waszyngtonie, został następnie wzmocniony przez mechanizmy działające na rynku instrumentów pochodnych.

Donald Trump ponownie stawia na kryptowaluty

Pierwszym impulsem było środowe spotkanie Donalda Trumpa z przedstawicielami sektora kryptowalut i nowych technologii w Białym Domu. Prezydent USA wezwał Kongres do przyjęcia uzgodnionej wersji CLARITY Act, ustawy mającej uporządkować amerykański rynek aktywów cyfrowych. Zapowiedź zwiększyła oczekiwania, że wieloletni spór o zasady nadzoru nad kryptowalutami może zakończyć się stworzeniem bardziej przewidywalnego środowiska prawnego.

CLARITY Act został przyjęty przez Izbę Reprezentantów w lipcu 2025 r. stosunkiem głosów 294 do 134, ale dalsze prace nad nim utknęły w Senacie. Projekt określa podział kompetencji pomiędzy Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, czyli SEC, a Komisją ds. Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary, czyli CFTC. W uproszczeniu CFTC miałaby odpowiadać za większość obrotu cyfrowymi towarami, natomiast SEC zachowałaby nadzór nad tymi aktywami i transakcjami, które mają charakter papierów wartościowych. Pełny przebieg prac nad ustawą publikuje Kongres Stanów Zjednoczonych.

Dla rynku znaczenie ma nie tylko sama treść projektu, lecz także możliwość ograniczenia ryzyka regulacyjnego. Banki, zarządzający aktywami oraz operatorzy gieł kryptowalut od lat wskazują, że niejasny podział kompetencji między SEC i CFTC utrudnia wprowadzanie nowych produktów oraz zwiększa ryzyko kosztownych sporów prawnych. Przyjęcie ustawy nie usunęłoby ryzyka związanego z inwestowaniem w kryptowaluty, ale mogłoby ułatwić instytucjom finansowym planowanie działalności w tym sektorze.

Donald Trump przedstawia rozwój rynku aktywów cyfrowych jako część gospodarczej i technologicznej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Chinami. Administracja wcześniej utworzyła strategiczną rezerwę bitcoina, a w 2025 r. prezydent podpisał ustawę GENIUS Act dotyczącą stablecoinów. Biały Dom otwarcie deklaruje zamiar uczynienia Stanów Zjednoczonych światowym centrum biznesu kryptowalutowego, co potwierdza program administracji poświęcony aktywom cyfrowym.

Prokryptowalutowa polityka prezydenta pozostaje jednak przedmiotem politycznego sporu. Rodzina Donalda Trumpa rozwija własne przedsięwzięcia związane z tokenami i platformą World Liberty Financial, dlatego Demokraci podnoszą kwestię możliwego konfliktu interesów. Według ustaleń Reutersa Trump uzyskał z rodzinnych projektów kryptowalutowych ponad 1,4 mld dolarów, co sprawia, że każda decyzja jego administracji dotycząca tego rynku jest analizowana również pod kątem osobistych korzyści finansowych.

Departament Skarbu uspokaja rynek obligacji

Drugim czynnikiem stojącym za wzrostem bitcoina była decyzja amerykańskiego Departamentu Skarbu. Instytucja zapowiedziała, że od 9 września co najmniej podwoi maksymalną wartość operacji odkupu długoletnich obligacji skarbowych. Limit dla jednej operacji wzrośnie z 2 mld do minimum 4 mld dolarów, a program obejmie papiery o terminach zapadalności od 10 do 30 lat. Komunikat Departamentu Skarbu wskazuje, że celem jest poprawa płynności w najbardziej narażonej na gwałtowne wahania części rynku długu.

Zapowiedź pojawiła się po silnym wzroście rentowności amerykańskich obligacji. Dochodowość papierów 30-letnich przekroczyła wcześniej 5,3 proc., osiągając poziom niewidziany od 2007 r. Po komunikacie Departamentu Skarbu spadła o około 10 punktów bazowych, a dolar osłabił się wobec głównych walut. Sekretarz skarbu Scott Bessent nie wykluczył przy tym, że wartość niektórych operacji może przekroczyć zapowiedziane 4 mld dolarów. Reuters zwraca jednak uwagę, że program ma ograniczony zakres i nie rozwiązuje problemu szybko rosnącego zadłużenia federalnego.

Spadek rentowności obligacji zwykle zwiększa zainteresowanie aktywami, które nie przynoszą odsetek, ale mogą zyskiwać na wzroście płynności i słabszym dolarze. Do tej grupy inwestorzy zaliczają zarówno złoto, jak i bitcoin. W tym przypadku oba aktywa drożały równocześnie, ponieważ część rynku potraktowała działania Departamentu Skarbu jako sygnał, że Waszyngton będzie próbował ograniczać napięcia wywołane rosnącym kosztem obsługi długu.

Nie oznacza to jednak uruchomienia programu dodruku pieniądza ani odpowiednika luzowania ilościowego prowadzonego przez Rezerwę Federalną. Departament Skarbu odkupuje starsze, mniej płynne papiery, finansując te działania emisją innych obligacji. Bezpośrednia skala operacji pozostaje niewielka w porównaniu z całym amerykańskim rynkiem długu, dlatego na notowania bitcoina silniej zadziałała interpretacja decyzji i towarzyszące jej osłabienie dolara niż sama wartość planowanych zakupów.

Do funduszy ETF ponownie napłynęły miliardy

Trzecim źródłem wzrostu był powrót kapitału do amerykańskich funduszy ETF inwestujących w bitcoina. Od poniedziałku do czwartku ich łączne wpływy netto wyniosły około 1,6 mld dolarów. Tylko 20 sierpnia inwestorzy ulokowali w nich 606,3 mln dolarów, najwięcej podczas jednej sesji od maja. Dane za 21 sierpnia wskazują na kolejne 307,5 mln dolarów napływu. Szczegółowe zestawienie codziennych przepływów publikuje Farside Investors.

Fundusze spot pozwalają inwestorom uzyskać ekspozycję na notowania bitcoina bez samodzielnego kupowania kryptowaluty i przechowywania jej w cyfrowym portfelu. Zarządzający ETF musi jednak zabezpieczać napływające środki zakupem odpowiedniej ilości aktywów. Gdy do kilku największych funduszy w krótkim czasie trafiają setki milionów dolarów, na rynku pojawia się dodatkowy, skoncentrowany popyt.

Wzrost wpłat ma również znaczenie psychologiczne. Po miesiącach słabszych notowań bitcoina duże wpływy do ETF zostały odczytane jako sygnał powrotu inwestorów instytucjonalnych. Według danych przytaczanych przez „The Wall Street Journal” napływ netto do funduszy bitcoinowych od poniedziałku do czwartku sięgnął 1,6 mld dolarów, z czego ponad jedną trzecią stanowiły zakupy dokonane w czwartek. Dziennik wskazuje, że był to jeden z najważniejszych bezpośrednich czynników napędzających zwyżkę.

Zakłady na spadek powiększyły skalę odbicia

Kiedy bitcoin zaczął szybko przekraczać kolejne poziomy cenowe, inwestorzy posiadający pozycje nastawione na jego spadek zostali zmuszeni do ich zamykania. W praktyce oznaczało to konieczność odkupywania kryptowalut lub kontraktów w rosnącym rynku. Tak powstał mechanizm krótkiego wyciskania, czyli short squeeze, który dodatkowo przyspieszył wzrost.

Według danych CoinGlass przytaczanych przez CoinDesk w ciągu jednej doby zlikwidowano krótkie pozycje na rynku kryptowalut o wartości około 1,2 mld dolarów. W ciągu kilku dni łączna wartość zamkniętych zakładów na spadek przekroczyła 4 mld dolarów. CoinDesk podaje, że tylko w jednej dobie likwidacje dotknęły ponad 156 tys. inwestorów.

Ten mechanizm wyjaśnia, dlaczego ruch cenowy był tak gwałtowny. Pierwsze zakupy wynikały z informacji politycznych, zmian na rynku obligacji i napływów do funduszy ETF, ale później wzrost zaczął częściowo napędzać sam siebie. Każde kolejne przekroczenie poziomu, przy którym giełdy automatycznie zamykały pozycje spekulantów, generowało następne zlecenia kupna.

Bitcoin nadal daleko od rekordu

Mimo silnego odbicia bitcoin pozostaje znacznie poniżej historycznego maksimum. 5 października 2025 r. jego kurs przekroczył 125 tys. dolarów, ustanawiając rekord na poziomie ponad 125,2 tys. dolarów. Reuters informował wówczas, że zwyżkę również wspierały napływy do ETF oraz przyjazne dla branży działania administracji Donalda Trumpa.

Późniejsze miesiące przyniosły jednak głęboką korektę. Jeszcze 1 lipca 2026 r. bitcoin kosztował około 58,3 tys. dolarów, a więc mniej niż połowę wartości z rekordowego okresu. Odbicie do poziomu bliskiego 80 tys. dolarów pokazuje skalę zmienności rynku, ale nie przesądza, że kryptowaluta rozpoczęła trwały powrót w okolice historycznego maksimum.

Dalszy kierunek notowań będzie zależał między innymi od losów CLARITY Act w Senacie, trwałości napływów do funduszy ETF oraz sytuacji na amerykańskim rynku długu. Jeżeli rentowności obligacji ponownie wzrosną, a dolar się umocni, część obecnego impulsu może wygasnąć. Bitcoin otrzymał w ciągu kilku dni kilka wyjątkowo korzystnych sygnałów, lecz nadal pozostaje aktywem, którego wartość potrafi zmieniać się o kilkanaście procent bez ostrzeżenia.

Andrzej F. Domański

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać