Jean-Luc Mélenchon chce uczynić ekologię jednym z najważniejszych tematów francuskiej kampanii prezydenckiej. Nie chodzi już wyłącznie o rozbudowę programu La France insoumise, ale o próbę podporządkowania sobie części elektoratu Zielonych i zdobycie przewagi nad pozostałymi kandydatami lewicy. Po rekordowych upałach, suszy oraz pożarach środowiskowy zwrot lidera LFI może trafić na wyjątkowo podatny grunt.
Jak opisuje „Le Figaro”, skala obecności tematów klimatycznych podczas Amfis, letniego uniwersytetu La France insoumise w Châteauneuf-sur-Isère, nie pozostawiała wątpliwości. Debaty dotyczyły planowania ekologicznego, ochrony mórz, gospodarowania wodą oraz koncepcji ekologii „dekolonialnej”. Szczególną rangę nadano spotkaniu z Cyrielle Chatelain, stojącą na czele klubu parlamentarnego Zielonych w Zgromadzeniu Narodowym.
Jej obecność miała znaczenie wykraczające poza samą dyskusję programową. Chatelain zapewniała, że nie wysyła kierownictwu własnej partii żadnego politycznego sygnału, lecz chce podkreślić istnienie wspólnych spraw łączących oba ugrupowania. Obraz polityka Zielonych spacerującego przed kamerami pomiędzy Mélenchonem a jego najważniejszymi współpracownikami mówił jednak więcej niż oficjalne deklaracje.
Lato, które zmienia język kampanii
Moment wybrany przez Mélenchona nie jest przypadkowy. Według Météo-France lipiec 2026 roku był najcieplejszym miesiącem od rozpoczęcia pomiarów we Francji w 1900 roku. Średnia temperatura osiągnęła 24,9 stopnia Celsjusza, a odchylenie od normy z lat 1991–2020 wyniosło 3,8 stopnia.
Trwająca od 4 do 19 lipca fala upałów objęła niemal cały kraj. W jej kulminacyjnym momencie 37 departamentów znalazło się w najwyższym, czerwonym stanie ostrzegawczym, natomiast w 46 obowiązywał alert pomarańczowy. We francuskiej debacie przestało więc chodzić o odległe modele klimatyczne, ponieważ skutki wzrostu temperatur stały się doświadczeniem milionów wyborców.
Równie wyraźnie zmieniła się geografia zagrożenia pożarowego. Météo-France przewiduje, że w kraju cieplejszym o 4 stopnie ryzyko pożarów obejmie właściwie całe terytorium, a w niektórych regionach sezon zagrożenia może wydłużyć się nawet o dwa miesiące. W strefie śródziemnomorskiej liczba dni z bardzo wysokim ryzykiem pożarowym mogłaby wzrosnąć z około 40 do ponad 80 rocznie. Te prognozy państwowej służby meteorologicznej pozwalają zrozumieć, dlaczego klimat zaczyna zajmować w kampanii miejsce dotychczas zarezerwowane dla siły nabywczej, migracji i bezpieczeństwa.
Mélenchon próbuje połączyć te problemy w jedną opowieść. Ekologia w jego ujęciu nie oznacza wyłącznie redukcji emisji, lecz obejmuje ceny energii, transport publiczny, dostęp do wody, zdrowie, mieszkalnictwo oraz nierówności społeczne. Taka konstrukcja pozwala mu przekonywać, że kryzys klimatyczny najmocniej obciąża ludzi o niższych dochodach, którzy mają najmniejsze możliwości ochrony przed jego skutkami.
Od marksizmu do ekologii radykalnej
Mélenchon nie zawsze zajmował tak jednoznaczne stanowisko wobec polityki środowiskowej. Jego polityczną formację kształtowała tradycja lewicy przywiązanej do industrializacji, wzrostu produkcji i rozbudowanej roli państwa w gospodarce. Jeszcze podczas pierwszej kampanii prezydenckiej w 2012 roku przyznawał, że jego wcześniejsza wrażliwość na zanieczyszczenie czy marnotrawstwo pozostawała powierzchowna.
Zmiana następowała stopniowo, wraz z przesuwaniem się europejskiej lewicy od sporu dotyczącego podziału dochodów do debaty o granicach wzrostu. Mélenchon zaczął przedstawiać planowanie ekologiczne jako nową formę polityki społecznej, a nie jako ograniczenie narzucone gospodarce. Ważnym punktem odniesienia stała się dla niego również encyklika papieża Franciszka „Laudato si’”, łącząca degradację środowiska z ubóstwem i nierównościami.
Dzisiaj lider LFI próbuje dowodzić, że ekologii nie można sprowadzić do osobnego rozdziału programu wyborczego. Ma ona organizować politykę przemysłową, rolnictwo, energetykę, planowanie przestrzenne oraz relacje między państwem a samorządami. Więcej o jego drodze politycznej, programie i podejściu do wyborów można znaleźć w opracowaniu Jean-Luc Mélenchon 25 pytań i odpowiedzi.
Mélenchon dostrzegł słabość Zielonych
Ekologiczna ofensywa ma bardzo konkretny wymiar wyborczy. Francuscy Zieloni są osłabieni wcześniejszymi niepowodzeniami, podzieleni w kwestii strategii przed wyborami prezydenckimi i niepewni, czy powinni szukać porozumienia z LFI, czy budować własną kandydaturę. Marine Tondelier próbuje bronić politycznej autonomii ugrupowania, lecz część jego działaczy nie chce ostatecznego zerwania współpracy z Mélenchonem.
Dane sondażowe pokazują skalę nierównowagi pomiędzy potencjalnymi partnerami. W badaniu Elabe dotyczącym wyborów prezydenckich w 2027 roku Mélenchon uzyskiwał od 14,5 do 16 proc. głosów, zależnie od badanego wariantu listy kandydatów. Marine Tondelier mogła liczyć jedynie na 3,5–4 proc., François Ruffin na 6 proc., natomiast Raphaël Glucksmann osiągał od 8,5 do 11 proc.
Lider LFI nie musi zatem przejmować całego elektoratu Zielonych. Wystarczyłoby, aby przekonał część ich wyborców do głosowania użytecznego, argumentując, że tylko najsilniejszy kandydat lewicy zachowuje szansę na wejście do drugiej tury. Temu ma służyć zarówno rozbudowa programu ekologicznego, jak i demonstracyjne pokazywanie współpracy z politykami innych ugrupowań.
Ważnym prezentem dla Mélenchona okazała się wypowiedź Monique Barbut, minister odpowiedzialnej za transformację ekologiczną. W rozmowie z „Libération” uznała ona, że to właśnie lider LFI w największym stopniu włącza problem klimatu do swoich propozycji. Choć później próbowała ograniczyć polityczne znaczenie własnych słów, LFI mogła przedstawiać jej ocenę jako potwierdzenie jakości programu pochodzące od osoby związanej z przeciwnym obozem.
Ekoregiony jako sztandarowa propozycja
Najbardziej oryginalnym, ale zarazem najtrudniejszym do wyjaśnienia elementem programu Mélenchona pozostaje projekt „ekoregionów”. Obecne granice regionów miałyby zostać zastąpione podziałem opartym na zlewniach, czyli obszarach, z których woda spływa do wspólnej rzeki, jeziora lub morza. W założeniu polityka wodna, ochrona przyrody, rolnictwo i planowanie przestrzenne byłyby dzięki temu prowadzone zgodnie z naturalnymi właściwościami terenu, a nie granicami wyznaczonymi przez historię administracji.
Pomysł odpowiada jednemu z najważniejszych problemów francuskiego państwa, ponieważ zasoby wodne nie podporządkowują się granicom departamentów ani regionów. Susza w górnym biegu rzeki wpływa na rolnictwo, energetykę i zaopatrzenie mieszkańców wiele kilometrów dalej. Zarządzanie zlewniami nie jest zresztą całkowicie nową ideą, gdyż francuski system agencji wodnych już dzisiaj opiera się na sześciu głównych dorzeczach.
Polityczna trudność zaczyna się w chwili, gdy funkcjonalne zarządzanie wodą miałoby doprowadzić do przebudowy całego podziału terytorialnego. Francja składa się obecnie z 18 regionów, w tym 13 położonych w metropolitalnej części kraju, a obecna mapa jest rezultatem reformy obowiązującej od 2016 roku. Oficjalne zestawienie Vie publique pokazuje skalę struktur, kompetencji i instytucji, które należałoby dostosować do nowych granic.
Mélenchon sam przyznawał, że podczas poprzedniej kampanii projekt okazał się zbyt skomplikowany, aby przebić się do szerokiej opinii publicznej. Teraz próbuje go ożywić, prosząc środowisko Zielonych o pomoc w dopracowaniu i popularyzacji koncepcji. Może to być zaproszenie do współtworzenia programu, ale również sposób na podporządkowanie potencjalnych partnerów politycznych inicjatywie LFI.
Największym problemem pozostaje energetyka jądrowa
Mélenchon chce uchodzić za lidera ekologicznej transformacji, lecz jego konsekwentny sprzeciw wobec energetyki jądrowej może ograniczyć zdolność do zdobywania nowych grup wyborców. Francja dysponuje jednym z najbardziej niskoemisyjnych systemów elektroenergetycznych na świecie właśnie dzięki połączeniu atomu i odnawialnych źródeł energii. Odejście od reaktorów oznaczałoby konieczność zastąpienia ogromnej części stabilnej produkcji prądu w stosunkowo krótkim czasie.
Według bilansu francuskiego operatora RTE w 2025 roku elektrownie jądrowe wyprodukowały 373 TWh energii elektrycznej. Łącznie źródła jądrowe i odnawialne odpowiadały za 95,2 proc. francuskiej produkcji energii, a jej intensywność emisyjna wyniosła zaledwie 19,6 grama ekwiwalentu CO₂ na kilowatogodzinę. RTE podkreśla, że prawie całkowicie zdekarbonizowana energetyka może służyć ograniczaniu emisji w transporcie, ogrzewaniu oraz przemyśle.
W tym punkcie propozycje LFI zderzają się nie tylko z argumentacją obozu prezydenckiego, ale również z kierunkiem przyjętym przez francuskie państwo. Ogłoszona w 2026 roku trzecia Narodowa Strategia Niskoemisyjna zakłada wykorzystanie obfitej, niskoemisyjnej energii elektrycznej do zastępowania paliw kopalnych. Francja chce zmniejszyć emisje o połowę do 2030 roku w porównaniu z 1990 rokiem i osiągnąć neutralność klimatyczną w 2050 roku.
Spór o atom stanie się więc testem wiarygodności ekologicznego programu Mélenchona. Jego zwolennicy będą argumentować, że transformacja wymaga głębszej zmiany modelu konsumpcji i produkcji, a nie tylko wymiany jednych technologii na inne. Przeciwnicy odpowiedzą, że rezygnacja z największego źródła niskoemisyjnej energii osłabiłaby bezpieczeństwo energetyczne kraju i utrudniła realizację celów klimatycznych.
Ekologia może otworzyć pierwszą turę, ale nie rozwiązuje problemu drugiej
Obecna strategia Mélenchona odpowiada logice pierwszej tury. Przy rozdrobnionej lewicy nawet kilka punktów procentowych odebranych Zielonym, socjalistom lub François Ruffinowi mogłoby przesunąć lidera LFI w pobliże drugiego miejsca. Elabe wskazuje, że w niektórych wariantach Mélenchon niemal zrównuje się z Gabrielem Attalem, a przy uwzględnieniu marginesu błędu może rywalizować również z Édouardem Philippe’em.
Znacznie poważniejszy problem pojawia się jednak w perspektywie decydującego głosowania. W tym samym badaniu hipotetyczny pojedynek z Marine Le Pen kończył się wynikiem 67,5 do 32,5 proc. na korzyść liderki Zjednoczenia Narodowego. Mélenchon zachowuje mocny i zdyscyplinowany elektorat, ale dysponuje bardzo ograniczoną rezerwą głosów poza lewicą.
Ekologia ma pomóc mu zmienić tę sytuację, ponieważ może przemawiać jednocześnie do młodszych wyborców, mieszkańców wielkich miast, pracowników usług publicznych oraz części klasy średniej obawiającej się skutków suszy, upałów i wzrostu cen. Aby stała się pomostem poza tradycyjny elektorat LFI, musi jednak zostać przedstawiona jako projekt bezpieczeństwa i modernizacji, a nie wyłącznie jako program wyrzeczeń. To właśnie zdecyduje, czy ekologiczna ofensywa Mélenchona stanie się początkiem szerszej większości, czy jedynie skutecznym sposobem na zdominowanie podzielonej lewicy.
Kazimierz Olejnik

















