E7W-eXyWUAE8Fpt

Sekretarz stanu USA spotyka się z przedstawicielem Dalajlamy

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
W środę sekretarz stanu USA spotkał się z przedstawicielem duchowego przywódcy Tybetu, Dalajlamy. Blinken w Indiach spotkał się również z przedstawicielami rządu.

Spotkanie Antony’ego Blinkena z Ngodupem Dongchungiem, przedstawicielem Centralnej Administracji Tybetańskiej (CTA), według komentatorów może doprowadzić do sprzeciwu Chin, które zajęły Tybet w 1950 r., uznając Dalajlamę za separatystę.

Spotkanie dyplomatów jest najważniejszym kontaktem Stanów Zjednoczonych z tybetańskim przywództwem od czasu spotkania Dalajlamy z prezydentem Barackiem Obamą w Waszyngtonie w 2016 r. W ostatnich miesiącach organizacje CTA i organizacje tybetańskie na uchodźstwie zyskały wsparcie międzynarodowe w związku z rosnącą krytyką Chin w związku z ich nieprzestrzeganiem praw człowieka. W grudniu Kongres USA uchwalił ustawę o polityce i wsparciu dla Tybetu, która wzywa Tybetańczyków do wyboru następcy Dalajlamy i ustanowienia konsulatu USA w stolicy Tybetu, Lhasie.

Podczas wizyty w Indiach, Blinken spotkał się z przedstawicielami rządu, w tym z ministrem spraw zagranicznych Subrahmanyamem Jaishankarem oraz premierem Narendrą Modi. Dyplomaci Indii i Stanów Zjednoczonych zobowiązali się do rozszerzenia wielostronnego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa, podkreślając konieczność pogłębienie więzi między krajami w związku z rosnącymi wpływami Chin w regionie. Blinken nie ukrywał również, że USA pragnie pomocy Indii w polityce wobec Chin.

– Niewiele jest relacji na świecie, które są ważniejsze niż te między Stanami Zjednoczonymi a Indiami. Jesteśmy dwiema wiodącymi demokracjami na świecie, a nasza różnorodność napędza naszą narodową siłę – powiedział Blinken na wspólnej konferencji prasowej.

Źródło: REUTERS, AP
foto: Secretary Antony Blinken / Twitter

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać