Chiny a globalne Południe

Dlaczego globalne Południe coraz uważniej słucha Chin

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Chiny proponują globalnemu Południu modernizację opartą na infrastrukturze, technologii i zasadzie nieingerencji, przekonując, że rozwój nie musi prowadzić do westernizacji. Oferta Pekinu przyciąga skalą osiągnięć, lecz budzi pytania o dług, przejrzystość oraz polityczne konsekwencje współpracy. Piąty tom wystąpień Xi Jinpinga pokazuje, że rywalizacja z Zachodem dotyczy już nie tylko kapitału, ale również prawa do definiowania nowoczesności.

Chińska ekspansja nie sprowadza się do portów, kopalń, linii kolejowych i kredytów, ponieważ wraz z materialną infrastrukturą Pekin rozpowszechnia określoną opowieść o modernizacji. Jej podstawowe przesłanie głosi, że państwo może stać się bogatsze, bardziej zaawansowane technologicznie i wpływowe, nie kopiując zachodniego systemu politycznego. Dla wielu społeczeństw globalnego Południa nie jest to abstrakcyjna debata ustrojowa, lecz obietnica większego pola manewru między dawnymi mocarstwami kolonialnymi, Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Piąty zbiór wystąpień Xi Jinpinga nadaje tej propozycji intelektualne ramy, zestawiając odrodzenie narodowe, samodzielność technologiczną, rozwój społeczny oraz przebudowę instytucji międzynarodowych. Rozmówcy francuskiego Atlantico słusznie zauważają, że książki nie powinno się odrzucać tylko dlatego, iż pełni funkcję propagandową, gdyż określa ona również odbiorców, do których Pekin zamierza mówić. Jednym z najważniejszych jest świat rozwijający się, coraz mniej skłonny uznawać zachodnie doświadczenie za jedyną drogę ku nowoczesności.

Co sprawia, że chińskie osiągnięcia są przekonującym argumentem?

Najsilniejszym narzędziem wpływu Pekinu nie pozostaje marksistowski słownik, ale skala przemiany kraju w ciągu życia jednego pokolenia. Bank Światowy ocenił, że przez czterdzieści lat prawie 800 milionów mieszkańców Chin przekroczyło dawną międzynarodową granicę skrajnego ubóstwa, a wkład tego państwa stanowił blisko 75 proc. globalnego spadku biedy. Za wynikiem stały reformy rolne, industrializacja, eksport, urbanizacja, infrastruktura, edukacja oraz późniejsze programy kierowane do najuboższych regionów.

To doświadczenie działa na wyobraźnię elit w państwach, które od dziesięcioleci otrzymują recepty rozwojowe, lecz nie widzą porównywalnego awansu. Chińska narracja eksponuje rezultat, ciągłość i zdolność administracji do koordynacji, natomiast mniej mówi o kosztach społecznych gwałtownej transformacji, represjach, nierównościach czy degradacji środowiska. Jej atrakcyjność nie wymaga jednak pełnego obrazu, ponieważ opiera się na widocznej zmianie jakości życia, miast oraz infrastruktury.

Czy Pekin rzeczywiście eksportuje własny ustrój?

Chiny rzadko uzależniają kredyt albo budowę elektrowni od przyjęcia konkretnego modelu konstytucyjnego. Zamiast eksportować partię komunistyczną w klasycznym znaczeniu, oferują zasadę pierwszeństwa suwerenności, według której zewnętrzni partnerzy nie powinni oceniać wewnętrznego porządku państwa. Takie podejście odpowiada zarówno rządom autorytarnym, jak i demokracjom zmęczonym paternalistycznym tonem części zachodniej pomocy.

Brak formalnych warunków politycznych nie oznacza braku wpływu ustrojowego. Techniki zarządzania miastem, systemy identyfikacji, infrastruktura telekomunikacyjna, szkolenia urzędników oraz wzór relacji między państwem i biznesem mogą przenosić praktyki bardziej subtelnie niż konstytucja. Partner otrzymuje nie instrukcję budowy chińskiego reżimu, lecz zestaw narzędzi zwiększających zdolność centrum do nadzorowania rozwoju, informacji i społeczeństwa.

Jak wygląda materialna skala chińskiej obecności?

Baza Boston University obejmująca lata 2008–2024 odnotowuje 472 miliardy dolarów chińskiego finansowania publicznego i gwarantowanego publicznie w 1304 pożyczkach oraz liniach kredytowych udzielonych przez dwa główne banki rozwojowe. Środki trafiały do transportu, energetyki, telekomunikacji, administracji i przemysłu na kilku kontynentach. Dla odbiorców liczyła się nie tylko wysokość zobowiązań, lecz także możliwość realizacji projektów, których inni kredytodawcy nie chcieli finansować albo procedowali znacznie wolniej.

Bank Światowy wskazywał, że korytarze transportowe Inicjatywy Pasa i Szlaku mogą skracać czas przewozu, zwiększać handel oraz wspierać wzrost, o ile towarzyszą im przejrzystość, reformy graniczne, właściwe zarządzanie długiem i ochrona środowiska. Właśnie owo zastrzeżenie rozstrzyga o jakości inwestycji, ponieważ ta sama droga może otworzyć region na rynek albo stać się kosztownym aktywem generującym zbyt mały ruch. Chińska oferta jest realna, lecz jej rezultat zależy także od instytucji państwa przyjmującego.

Czy dług nie podważa wiarygodności Nowego Jedwabnego Szlaku?

Pierwsza fala wielkich projektów ujawniła problemy związane z rentownością, korupcją, przesiedleniami oraz zdolnością słabszych gospodarek do obsługi zobowiązań. AidData szacuje, że co najmniej 1,1 biliona dolarów kapitału pozostawało do spłaty przez kredytobiorców z państw rozwijających się, a duża część portfela wspiera kraje znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej. Raport odnotował ponadto dziesiątki zawieszonych lub anulowanych przedsięwzięć o wartości wielu miliardów dolarów.

Pekin zareagował zmianą, a nie wycofaniem. Belt and Road Reboot opisuje przejście ku mniejszym projektom, finansowaniu konsorcjalnemu, ratowaniu wcześniejszych inwestycji i ograniczaniu ryzyka reputacyjnego. Nowa faza może przynieść mniej widowiskowych zapowiedzi, lecz więcej elektrowni odnawialnych, centrów danych, infrastruktury cyfrowej i projektów powiązanych z surowcami strategicznymi.

Dlaczego język partnerstwa bywa równie ważny jak pieniądze?

Chińscy dyplomaci konsekwentnie mówią o wzajemnym szacunku, nieingerencji i wspólnocie przyszłości, unikając publicznego dzielenia państw na dojrzałe demokracje oraz uczniów wymagających politycznej reedukacji. Podczas szczytu Chiny–Afryka w 2024 roku Xi Jinping ogłosił dziesięć działań partnerskich, obejmujących między innymi handel, łączność, ochronę zdrowia, rolnictwo i bezpieczeństwo. Nawet jeśli część obietnic służy dyplomatycznemu spektaklowi, ich język odpowiada potrzebie równego traktowania, silnie obecnej w państwach o kolonialnym doświadczeniu.

Zachód często zakłada, że społeczeństwa wybierają geopolitycznego partnera na podstawie abstrakcyjnej zgodności wartości. W praktyce rządy porównują cenę finansowania, szybkość budowy, dostęp do rynku, transfer umiejętności oraz ryzyko nacisku politycznego. Chiny zyskują wtedy, gdy potrafią przedstawić swój interes jako odpowiedź na konkretną lukę rozwojową, a nie moralną lekcję.

Czy chińska demokracja jest czymś więcej niż legitymizacją partii?

Pekin określa swój system mianem „demokracji ludowej w całym procesie”, przeciwstawiając okresowym wyborom konsultacje, planowanie, ocenę rezultatów i udział obywateli w strukturach kontrolowanych przez państwo. Oficjalna biała księga China Democracy That Works przekonuje, że nie istnieje jeden uniwersalny model demokracji, a kryterium powinno obejmować zdolność rozwiązywania problemów. Jest to spójna odpowiedź doktrynalna na zachodni liberalizm, ale zarazem odpowiedź wykluczająca możliwość legalnego odsunięcia partii od władzy.

Ocena systemu wyłącznie przez poziom wzrostu byłaby niewystarczająca, ponieważ sprawność nie zastępuje praw politycznych, niezależnego sądownictwa ani wolności słowa. Freedom House bada właśnie te obszary, przypominając, że materialny rozwój nie usuwa pytania o kontrolę rządzących przez obywateli. Chińska teoria odwraca relację: to partia ma kontrolować proces po to, by dostarczać pożądane wyniki, natomiast społeczeństwo może uczestniczyć pod warunkiem, że nie kwestionuje jej zwierzchności.

Czy globalne Południe wybiera Chiny zamiast Zachodu?

Większość państw rozwijających się nie chce dokonywać ostatecznego wyboru między blokami. Przyjmuje chiński kredyt, amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, europejski dostęp do rynku i inwestycje państw Zatoki, próbując zwiększyć własną autonomię. Rozszerzenie BRICS nie tworzy jednolitego obozu pod komendą Pekinu, ale sygnalizuje sprzeciw wobec systemu, w którym najważniejsze instytucje finansowe i polityczne odzwierciedlają układ sił sprzed kilku dekad.

Badania opinii pokazują ponadto, że wizerunek mocarstw jest zmienny i zależy od bieżącej polityki. Sondaż Pew omówiony przez Associated Press wskazywał w 2025 roku na poprawę ocen Chin oraz osłabienie postrzegania Stanów Zjednoczonych w części badanych krajów, nie świadczył jednak o powszechnym zaufaniu do Xi Jinpinga. Pekin korzysta z rozczarowania Zachodem, lecz nie otrzymuje automatycznie trwałej lojalności.

Jakiej odpowiedzi potrzebują zachodnie demokracje?

Potępianie chińskiego autorytaryzmu bez przedstawienia wiarygodnej oferty gospodarczej nie zatrzyma przesunięcia wpływów. Państwo potrzebujące sieci elektrycznej, portu albo systemu płatności ocenia partnera także po zdolności dostarczenia projektu w rozsądnym terminie. Obrona liberalnego porządku wymaga wobec tego kapitału, kompetencji wykonawczych, cierpliwości oraz większego udziału miejscowych przedsiębiorstw i pracowników.

Europa i Stany Zjednoczone zachowują atuty w postaci uczelni, technologii, rynków konsumenckich, przejrzystszych standardów oraz atrakcyjności społecznej, lecz zbyt często traktują je jako niewyczerpany kapitał. Chiny pokazują, że drogi, fabryki, sieci cyfrowe i szkolenia mogą zmieniać geopolityczne preferencje równie skutecznie jak przemówienia o wartościach. Najlepszą odpowiedzią nie byłoby kopiowanie chińskiej polityki, tylko połączenie demokratycznej odpowiedzialności z widoczną sprawczością rozwojową.

Piąty tom Xi Jinpinga nie zawiera gotowego ustroju dla świata, ale systematyzuje ambicję odebrania Zachodowi prawa do wyłącznego definiowania postępu. Globalne Południe słucha tej opowieści, ponieważ widzi za nią materialną potęgę i historyczne osiągnięcie Chin, jednocześnie negocjując warunki oraz unikając pełnego podporządkowania. Wynik rywalizacji zależy nie od tego, kto stworzy bardziej efektowny slogan, lecz od tego, kto pozwoli partnerom rozwijać się bez zamiany współpracy w nową zależność.

Sebastian Nizio

 

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać