social-media-3758364_1920

„Media bez wyboru”. Od rana trwa protest wielu stacji medialnych i dziennikarzy przeciwko proponowanej przez rząd składce od reklam

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Media prywatne, w tym m.in. telewizje Polsat i TVN24, a także dzienniki i portale internetowe: ONET, Wirtualna Polska, Interia i inne protestują we wspólnej akcji „Media bez wyboru”. To odpowiedź na projekt ustawy, która zakłada wprowadzenie składek z tytułu reklamy internetowej i konwencjonalnej. Agaton Koziński, zastępca redaktora naczelnego „Wszystko Co Najważniejsze” zwraca uwagę: Nowym podatkiem potentaci z Doliny Krzemowej zbytnio się nie przejmą, a dla polskich mediów może się on okazać zabójczy.

Na początku miesiąca w wykazie prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, która zakłada m.in. wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i konwencjonalnej. Zgodnie z założeniem ustawodawcy połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić do NFZ. Liczne media uważają składkę za „haracz”, uderzający „w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, sport oraz media”.

W liście opublikowanym na swoich stronach internetowych i łamach telewizyjnych, media sprzeciwiają się wykorzystywania epidemii, jako pretekstu do wprowadzenia kolejnego, nowego, wyjątkowo dotkliwego obciążenia mediów.

Do protestu mediów odniosło się Ministerstwo Finansów i rzecznik rządu Piotr Müller, który zwrócił uwagę, że propozycja legislacyjna dotyczy największych podmiotów na rynku medialnym. Müller zwrócił także uwagę, że projekt jest obecnie w fazie prekonsultacji i zamiast protestu zachęca media do dialogu na temat proponowanego kształtu przepisów. Konsultacje potrwają do 16 lutego. Rzecznik rządu powołał się w TVP Info na podobne przepisy w innych krajach Unii Europejskiej, w tym we Francji i Belgii. Jak twierdzi: „Inne kraje UE wprowadziły tę daninę, ponieważ mamy taką sytuację, że bardzo często cyfrowi giganci, duże firmy unikają opodatkowania i ten podatek, który teraz jest w fazie konsultacji, w fazie projektowej, zakłada, że będzie to od 2 do 15 proc. – zależnie od tego, jakie będą przychody danej firmy, jaki będzie towar reklamowy. Müller dodał także, że w Unii Europejskiej zbyt długo trwa dyskusja na temat podatku cyfrowego i dlatego też inne kraje Unii Europejskiej zdecydowały się na to, żeby wprowadzić regulacje krajowe” [o francuskich regulacjach sektora Big Tech pisaliśmy także na Najważniejsze24: LINK]. Pytany w TVP Info jakie firmy będą objęte daniną, odpowiedział, że są to firmy przekraczające odpowiednio wysoki poziom progu dochodowego.

„To będzie obejmowało zarówno tych cyfrowych gigantów, jak i duże podmioty medialne, ale to będzie również obejmowało Telewizję Polską”.

– Ministerstwo Finansów jest otwarte na dialog z przedstawicielami wszystkich branż i sektorów gospodarki, w tym mediów. Wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz – oświadczył resort finansów w stanowisku przekazanym Polskiej Agencji Prasowej.

Zastępca redaktora naczelnego „Wszystko Co Najważniejsze” Agaton Koziński skomentował nowe przepisy na portalu Najważniejsze24: „Trzeba znaleźć sposób na ograniczenie dominacji mediów koncernów spod znaku GAFA. Ale nie metodą, którą teraz proponuje rząd. Nowym podatkiem potentaci z Doliny Krzemowej zbytnio się nie przejmą, a dla polskich mediów może się on okazać zabójczy”.

Oprac. MKr

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać