Syryjska Krajowa Komisja Wyborcza argumentuje, że w regionach Hasaka i Rakka, znajdujących się pod kontrolą kurdyjską, sytuacja bezpieczeństwa nie pozwala na przeprowadzenie wyborów. Dodatkowo zaznaczyła, że głosowanie może się odbyć wyłącznie na „obszarach kontrolowanych przez państwo”.
W odpowiedzi kurdyjska administracja stwierdziła, że uzasadnienie to jest jedynie pretekstem mającym na celu wykluczenie ponad pięciu milionów Syryjczyków z procesu wyborczego. „Te wybory nie mają nic wspólnego z demokracją i w żaden sposób nie odzwierciedlają woli społeczeństwa syryjskiego” – podkreślono w oświadczeniu. „To jedynie kontynuacja polityki marginalizacji, jakiej Syryjczycy doświadczają od 52 lat, odkąd władzę sprawuje dynastia Asadów”.
Zdaniem kurdyjskich władz niemal połowa obywateli Syrii zostanie pozbawiona prawa udziału w wyborach – nie tylko z powodów politycznych, ale również w wyniku masowych przesiedleń. „Żadna decyzja podjęta w ramach tego procesu wykluczenia nie będzie nas obowiązywać ani nie zostanie uznana za reprezentatywną dla ludności i regionów północno-wschodniej Syrii” – zaznaczono.

















