Od początku czerwca w aplikacji Telegram sukcesywnie pojawiały się treści maili, które – jak podawali autorzy publikacji – pochodziły z prywatnej skrzynki mailowej szefa Kancelarii Premiera – Michała Dworczyka. Treści maili były stanowiły korespondencje między członkami rządu, którzy wspominali w wiadomościach m.in. o rozwiązaniach, które pozwalałyby Białorusinom osiedlać się w Polsce czy debatujących nad Strajkiem Kobiet.
Według doniesień Wirtualnej Polski czwartkowe zamknięcie portalu wiąże się z zaangażowaniem departamentów: regulacji cyfrowych, prawnego i polityki cyfrowej Kancelarii Premiera Rady Ministrów oraz jednego z kraju członkowskiego NATO. W piątek jednak twórcy otworzyli nowy kanał. W wiadomości powitalnej potwierdzili naciski rządu RP oraz poinformowali, że wkrótce kanał opublikuje nowe treści.
– Można powiedzieć, że w pewnym momencie Telegram został uświadomiony, że dalsze utrzymywanie tych dwóch kanałów może zagrozić istnieniu samego Telegrama, a KPRM dysponuje instrumentami, które pomogą to wyegzekwować – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską jedna z osób zaangażowana w proces zablokowania kanału.

















