memory-stick-g4aaf24242_1920

Zgoda w UE na jednolite ładowarki USB typu C

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Jest porozumienie w Unii Europejskiej w sprawie jednolitych ładowarek dla wszystkich małych i średnich przenośnych urządzeń elektronicznych. Telefony komórkowe, tablety, czytniki, aparaty fotograficzne, konsole do gier, słuchawki, czy przenośne głośniki, będą miały wspólny port ładowania- USB typu C.

Kompromis osiągnęli negocjatorzy Parlamentu Europejskiego i krajów członkowskich. Do jesieni 2024 roku USB typu C ma być wspólnym portem ładowania. Po 10 latach dyskusji i negocjacji w Unii zdecydowano się uzgodnić przepisy dotyczące jednej ładowarki.

„Konsumenci są obecnie sfrustrowani stosem kabli do ładowania, osobnych do telefonów, osobnych do tabletów i laptopów. Wkrótce będą mieli tylko jedną ładowarkę do tych urządzeń” – powiedział na konferencji prasowej jeden z negocjatorów europoseł Alex Agius Saliba.

Komisarz do spraw rynku wewnętrznego podkreślił znaczenie nowych ustaleń dla środowiska.

„To ograniczy tysiące ton rocznie odpadów elektronicznych” – powiedział Thierry Breton.

Najnowsze ustalenia oznaczają, że na przykład firma Apple będzie musiała zmienić złącze w swoich urządzeniach przeznaczonych do sprzedaży w Unii Europejskiej. Do tej pory amerykański gigant wyłamywał się ze wspólnych uzgodnień.

Od 10 lat bowiem producenci urządzeń mobilnych starali się dobrowolnie ujednolicić standardy i z ponad 30 ładowarek na rynku obecnie są 3 rodzaje. Teraz jednak dobrowolne podejście zostanie zastąpione regulacjami, które wymuszą na wszystkich producentach dostosowanie się do nich.

Uzgodnienia przewidują też zharmonizowanie szybkości ładowania. Ponadto ładowarka nie będzie już obowiązkowo sprzedawana wraz z telefonem. A to oznacza – jak przekonują negocjatorzy – niższe ceny. Nowe przepisy nie będą dotyczyć urządzeń wprowadzonych na rynek przed wejściem w życie przepisów.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać