Naszym pomysłem było zarabiać w Irlandii, a zarobione pieniądze przekazywać do Polski wszędzie tam, gdzie były najbardziej potrzebne, czyli wtedy na działania w obronie Puszczy Białowieskiej, Doliny Rospudy, Tatr. To były wówczas kluczowe miejsca, punkty zapalne, które mogły zadecydować o przyszłości naszej przyrody.
Z Irlandii nie tylko wysyłaliśmy wsparcie finansowe, ale też szerzyliśmy wiedzę o polskiej przyrodzie. Chcieliśmy pokazać Europie, że Polska ma coś, co inne kraje już dawno utraciły, czyli dziką, żywą, nieuregulowaną naturę. Wystawa fotograficzna „Zwierzpospolita Polska”, prezentująca piękno dzikiej przyrody, w 2010 roku odwiedziła 14 miast, m.in. Gdańsk, Wrocław, Toruń i Chojnice, a wcześniej, w 2008 i 2009 roku pod tytułem „Wild Poland. Natural Heritage of Europe” gościła również w Dublinie i Londynie. Wystawę tworzyło ponad 50 wielkoformatowych zdjęć, głównie autorstwa Artura Tabora, znanego fotografa przyrody. Pokazywaliśmy ją w najbardziej uczęszczanych miejscach, m.in. w londyńskim South Bank i dublińskim St. Stephen’s Green. W obu przypadkach była ogromnym sukcesem, tysiące ludzi mogły zobaczyć, jak niezwykła jest polska przyroda.
Kiedy trzeba było, przyjeżdżaliśmy wspierać działania w kraju. W 2006 roku zaangażowaliśmy się w protest w obronie Doliny Rospudy. Byłem wtedy w obozie aktywistów. Pamiętam błoto, chłód i to uczucie, że dzieje się coś naprawdę ważnego. Rospuda stała się symbolem i zwycięstwem, bo droga Via Baltica powstała, ale w wariancie, który omija cenne torfowiska.
Po kilku latach wróciliśmy do Polski. Nie dało się inaczej, zadziałało chyba coś, co nazwałbym patriotyzmem przyrodniczym, czyli tęsknotą za lasami i mokradłami. Wiedzieliśmy, że tu jesteśmy potrzebni.
W 2013–2014 roku realizowaliśmy projekt „Strażnicy Puszczy Karpackiej”, wspólnie z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze. Stworzone zostały dzięki temu projektowi m.in. narzędzia strażnicze do kontroli decyzji urzędów dotyczących lasów, zorganizowano szkolenia dla mieszkańców i turystów, by mogli reagować na nieprawidłowości. Staramy się wspierać działania na rzecz ochrony Karpat i powstania Turnickiego Parku Narodowego. Fundacja włączyła się też w obywatelską inicjatywę „Oddajcie parki narodowi”, której celem była zmiana przepisów blokujących tworzenie nowych parków narodowych. Pod projektem ustawy podpisało się ponad 250 tysięcy osób. Choć ówczesny rząd nie przyjął propozycji, akcja pokazała ogromne poparcie społeczne dla ochrony przyrody w Polsce.
Od 2016 roku Fundacja Dzika Polska aktywnie uczestniczy w konflikcie dotyczącym Puszczy Białowieskiej, sprzeciwiając się wycinkom drzew w tym cennym kompleksie przez Lasy Państwowe. Organizacja brała udział w protestach i blokadach wycinek, argumentując, że działania leśników niszczą cenne siedliska i są niezgodne z prawem, w tym z planami ochrony obszaru Natura 2000. Dzięki protestom i ostatecznie decyzji sądu, udało się całkowicie wstrzymać wycinki w tym najcenniejszym i najlepiej zachowanym lesie nizinnym.
Poza Puszczą Białowieską angażujemy się w ochronę innych kompleksów leśnych: Puszczy Knyszyńskiej, Augustowskiej, Boreckiej, a także lasów karpackich i Bieszczad. Nasze działania to nie tylko protesty, to także opiniowanie planów gospodarki leśnej, udział w konsultacjach przyrodniczych, monitoring wycinek, a także edukacja społeczna. Bronimy też pojedynczych drzew, oraz angażujemy się w ochronę starych alei przydrożnych. Jako członek koalicji Niech Żyją! walczymy przeciwko nieuzasadnionym odstrzałom dzikich zwierząt: bobrów, żubrów, dzików oraz dążymy do skreślenia wszystkich gatunków ptaków z listy gatunków łownych. Monitorujemy skalę odstrzałów, komentujemy decyzje, nagłaśniamy przypadki łamania prawa.
Dziś skupiamy się również na ochronie mokradeł, bo w czasach kryzysu klimatycznego to bezcenne ekosystemy. Interesuje nas też to, co dzieje się na granicy – wycinki łęgów wzdłuż Bugu, betonowanie przyrody, zasieki z drutu żyletkowego. Uważamy, że naturalne, pozbawione ingerencji bagna i lasy są najlepszą ochroną – i dla człowieka, i dla przyrody. Jako fundacja wchodzimy w koalicje z innymi organizacjami, działamy w terenie, w urzędach, w szkołach. Nie mamy wielkich budżetów, ale mamy coś, czego często brakuje – pasję i przekonanie, że warto.
W naszej fundacji już na początku ustaliliśmy jedną zasadę: nikt nie jest na etacie. Działamy społecznie, z potrzeby serca, nie dla pieniędzy. Jeśli pojawia się projekt, na przykład dotyczący ochrony konkretnego gatunku, środki idą na jego realizację. Siedziba fundacji mieści się w Teremiskach, w dawnej szkole, którą użycza nam Adam Wajrak. To symboliczne miejsce, bo właśnie w sercu Puszczy Białowieskiej bije rytm naszej pracy. Tam prowadzimy badania, inwentaryzacje, szukamy cennych gatunków owadów i porostów. Ja na codzień mieszkam na Lubelszczyźnie, gdzie zajmujemy się ochroną gatunków takich jak chomik europejski czy żółw błotny. Lubelszczyzna, trochę zapomniana przez historię, zachowała unikalne przyrodnicze skarby.
Dawid Kaźmierczak, Fundacja Dzika Polska, www.dzikapolska.org
















