13 czerwca doszło do niebezpiecznego incydentu między francuskimi i tureckimi siłami zbrojnymi. Turecka fregata odmówiła poddania się kontroli francuskiego okrętu będącego na misji NATO i ONZ oraz kontrolującego transporty do Libii, a ponadto włączyła system namierzania francuskiego okrętu, sugerując w ten sposób przygotowania do ataku rakietowego. W wyniku incydentu, Francja wezwała do dyskusji o relacjach Unii z Turcją. Ministrowie spraw zagranicznych UE spotkają się 13 lipca.
Działalność tureckiego okrętu zdaniem POLITICO rozbudziło obawy UE przed aktywnością Turcji w basenie Morza Śródziemnego. Ankara rozszerzyła działalność poszukiwawczą ropy i gazu na obszarach uznanych przez Cypr i Grecję za wody terytorialne. W listopadzie UE potępiła „nielegalne wiercenia” Turcji i nałożyła sankcje na dwóch urzędników tureckiego koncernu naftowego.
Przemawiając w poniedziałek w Ankarze, Borrell powiedział, że – obecnie sytuacja [między UE a Turcją] jest daleka od ideału – dodając, że udał się do Turcji „w poszukiwaniu deeskalacji”. Ale Çavuşoğlu powtórzył swój apel do Paryża, aby ta przeprosiła. Ostrzegł ponadto UE przed nakładaniem sankcji na Turcję, grożąc odwetem „we wschodnim regionie Morza Śródziemnego”. Minister oskarżył także Brukselę o nieprzestrzeganie zobowiązań dotyczących umowy migracyjnej, którą UE podpisała z Ankarą w marcu 2016 r. W ramach porozumienia, obie strony zobowiązały się do „przyśpieszenia” trwającego procesu akcesyjnego Turcji do UE.

















