25 lipca Szymon Hołownia ujawnił w rozmowie z Polsat News, że był poddawany presji mającej na celu opóźnienie aktu zaprzysiężenia nowego prezydenta, co – jak to ujął – miałoby charakter „zamachu stanu”. Pytany o źródła tych nacisków, wskazał na osoby niezadowolone z wyniku wyborów prezydenckich. Kaczyński odniósł się do tej sytuacji cztery dni później, podkreślając, że postawa Hołowni zasługuje na uznanie i daje powody, by pozostał on marszałkiem izby niższej parlamentu.
Na konferencji prasowej 29 lipca prezes PiS został poproszony o komentarz do słów Hołowni i pytany, czy obecny marszałek Sejmu powinien nadal pełnić tę funkcję. Odpowiedział, że Hołownia w tym przypadku wykazał się odpowiedzialnością, realizując konstytucyjne obowiązki, a tym samym zasługuje na kontynuację swojej misji jako marszałek. Kaczyński podkreślił przy tym, że nie leży w jego kompetencji decydowanie o przyszłości Hołowni na tym stanowisku.
Zgodnie z ustaleniami koalicyjnymi zawartymi na początku kadencji, plan zakłada, że w połowie kadencji stanowisko marszałka Sejmu miałby objąć Włodzimierz Czarzasty – współprzewodniczący Nowej Lewicy.
Z kolei 26 lipca Hołownia doprecyzował w mediach społecznościowych, że mówiąc o „zamachu stanu”, nie miał na myśli kwalifikacji prawnej tego określenia, lecz zastosował je jako polityczną metaforę. Jak wyjaśnił, użył tego sformułowania jako opisu sytuacji, w której próbuje się wprowadzać chaos instytucjonalny i podważać fundamenty ustroju demokratycznego. „Słowo »zamach stanu« padło w programie 'Gość Wydarzeń’ – tak jak wcześniej niejednokrotnie – jako polityczna diagnoza, a nie termin prawny. Zresztą wyraźnie to zaznaczyłem podczas rozmowy” – napisał Hołownia na swoim profilu na Facebooku.

















