Po pokojowym zgromadzeniu przerywanym okrzykami „Wolność dla Pabla Hasela” demonstranci pomaszerowali przez serce Barcelony do siedziby policji krajowej. Niektórzy rzucali butelkami i innymi przedmiotami w pojazdy chroniące budynek. Protestujący wyszli następnie na inne ulice, gdzie podpalili kosze na śmieci.
„Grupy uczestników zamieszek podpalają barykady … i rzucają przedmiotami w sąsiadów, którzy krytykują ich postawę” – poinformowała w poniedziałek policja Katalonii Mossos d’Esquadra na Twitterze.
Znany ze swoich skrajnie lewicowych poglądów, Hasel został skazany na dziewięć miesięcy wyroku za tweety gloryfikujące terroryzm i filmy nawołujące do przemocy. W orzeczeniu sądu stwierdzono, że wolność słowa nie może być wykorzystywana „jako „czek in blanco” na pochwałę sprawców terroryzmu”. Został także ukarany grzywną w wysokości około 30 000 euro za zniewagi, pomówienia i za tweety porównujące byłego króla Juana Carlosa I do szefa mafii i oskarżające policję o torturowanie i zabijanie demonstrantów i migrantów. Sprawa rapera stała się sławna wśród działaczy kampanii, którzy twierdzą, że uwięzienie go jest nieproporcjonalną reakcją i niebezpiecznym zamachem na wolność słowa.
Demonstracje trwają od zeszłego wtorku. Wówczas policja przedarła się przez barykady postawione na katalońskim uniwersytecie, gdzie Hasel i jego zwolennicy zostali zatrzymani. Policja twierdzi, że w tym czasie w regionie zatrzymano 109 demonstrantów. Poniedziałkowy protest, który odbył się w deszczową noc w drugim co do wielkości mieście Hiszpanii, przyciągnął mniej ludzi i wywołał mniej gwałtowne starcia niż te z poprzednich nocy.

















