Reklama
Reklama
DSC04456

[OPINIA] Mikołaj Cześnik: Porozumienie PiS-Lewica. Jaskółka zmiany?

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Trwała współpraca między mniejszościowym rządem PiS, a Lewicą byłaby możliwa na podobnej zasadzie jak działał pakt stabilizacyjny zawarty przez PiS z Samoobroną i LPR, krótko po wyborach 2005 roku. – pisze prof. Mikołaj Cześnik, politolog
Reklama

Lewica podjęła próbę zajęcia miejsca, które od lat w opozycji zajmuje Platforma Obywatelska. To był główny powód, dla którego zdecydowała się ona na współpracę z PiS przy zatwierdzaniu polskiej części Funduszu Odbudowy Europy. Jej ruch to próba wyjścia z pata, w którym jest i opozycja, i rząd – ale także próba wykazania własnej podmiotowości. Zresztą tak samo – tylko à rebours – funduszu wykorzystuje Zbigniew Ziobro.

Pytanie zasadnicze brzmi: jak należy interpretować współpracę PiS-u i Lewicy. Na pewno to porozumienie jest sygnałem, że według Lewicy Jarosława Kaczyńskiego i jego ugrupowania nie da się z polskiej polityki wykorzenić. Włodzimierz Czarzasty wyraźnie uznał, że stosowany do tej pory model opozycji totalnej nie działa i zaczął szukać nową formułę bycia w opozycji. Nie można też wykluczyć, że ten sojusz to zapowiedź współpracy obu ugrupowań po wyborach w 2023 r. – jeśli po nich PiS nie będzie posiadał samodzielnej większości w Sejmie.

Klub parlamentarny Lewicy nie jest monolitem, lecz składa się z trzech różnych środowisk, a każde z nich posiada swój odcień ideowy. O ile trudno sobie wyobrazić współpracę PiS-u ze środowiskiem Roberta Biedronia, to już udział w choćby nieformalnej koalicji z SLD czy partią Razem nie wydaje się aż tak nieprawdopodobny. Tym bardziej, że obecnie rządzących i Lewicę łączy wiele w kwestiach gospodarczych. Współpraca między mniejszościowym rządem PiS, a Lewicą byłaby możliwa na podobnej zasadzie jak działał pakt stabilizacyjny zawarty przez PiS z Samoobroną i LPR, krótko po wyborach 2005 roku.

Mówi się dużo o tym, że zwycięzcą tej gry jest Jarosław Kaczyński, ale w takiej ocenie warto zachować powściągliwość. Po pierwsze, musimy poczekać na wynik głosowania. Po drugie, nawet po wygranym głosowaniu w Zjednoczonej Prawicy nie przestanie trzeszczeć. Dwaj mniejsi koalicjanci wypowiedzieli umowę koalicyjną i ich wspólny start w następnych wyborach wydaje się prawie niemożliwy, ponieważ fundamentalnie brakuje między nimi zaufania.

Porozumienie PiS i Lewicy może być jaskółką zmiany polskiej polityki. Widać, że Lewica uznała, że nie ma sensu tratować PiS-u jako zła wcielonego, tylko jako normalną partię

W najszerszej perspektywie porozumienie PiS i Lewicy może być jaskółką zmiany polskiej polityki. Widać, że Lewica uznała, że nie ma sensu tratować PiS-u jako zła wcielonego, tylko jako normalną partię, z którą trzeba wygrać wybory, by ją pozbawić władzy. Czy to znak, że polska polityka może być inna? Na pewno było lepiej, gdyby stała się ona areną merytorycznego sporu, a nie walką na śmierć i życie.

Mikołaj Cześnik jest politologiem, profesorem Uniwersytetu SWPS

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Reklama

Warto przeczytać