Decyzja Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Niemczech to najważniejszy krok w kierunku ratyfikacji Europejskiego Funduszu Odbudowy (EFO) od grudniowego szczytu UE, kiedy ten fundusz został zatwierdzony. Niemcy są najważniejszym państwem Unii Europejskiej. Wcześniej doszło do wstrzymania procesu ratyfikacji w tym kraju, co było spowodowane skierowaniem przez populistyczą partię Alternatywa dla Niemiec (AfD) skargi do trybunału w Karsruhe pod zarzutem niezgodności funduszu z niemiecką konstytucją. Teraz ten trybunał – nie wydając końcowego wyroku – zdecydował, że sam fakt zaskarżenia funduszu nie powinien wstrzymywać procedury ratyfikacyjnej. Cały proces znów wrócił na ścieżkę polityczną.
Ratyfikacji funduszu sprzeciwiają się politycy eurosceptycznej AfD, ale większość niemieckiej klasy politycznej wie, dlaczego ustanowiono fundusz odbudowy i dąży do jego ratyfikacji. Polska klasa polityczna też powinna w zobaczyć w nim nasze interesy i ze względu na nie przeprowadzić ratyfikację w Polsce. Jest to oczywiste, że korzystamy na obecności w UE. Wchodziliśmy do niej z dochodami na poziomie 48 proc. średniej unijnej, a po 15 latach jesteśmy już na poziomie 70 proc. średniej unijnej. Szacuje się, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat możemy osiągnąć 90 proc. średniej unijnej dochodów.
Dzięki UE przeżywamy boom cywilizacyjny. Teraz z funduszu możemy otrzymać ponad 200 miliardów złotych. Jeśli to nie mobilizuje polityków do poparcia tego programu, to trudno zrozumieć, co mogłoby ich przekonać
W ciągu tych kilkunastu lat obecności w UE, przeżywamy boom cywilizacyjny co stanowi niebywały sukces. Teraz z EFO możemy otrzymać ponad 200 miliardów złotych. Jeśli to nie mobilizuje polityków do poparcia tego programu, to trudno zrozumieć, co mogłoby ich przekonać. W dzisiejszym świecie globalizacji i rosnących współzależności nie da się myśleć w kategoriach absolutnej suwerenności. Jest jasne, że po pandemii trzeba będzie stymulować gospodarki, by wróciły na ścieżkę wzrostów. Przykładem Stany Zjednoczone, gdzie Joe Biden zdecydował o programie, stymulującym gospodarkę wartości prawie dwóch bilionów dolarów. Podobny efekt przyniesie Europejski Fundusz Odbudowy. Polska samodzielnie nie miałaby szans na wygenerowanie tak potężnego programu stymulacyjnego dla gospodarki. Gdybyśmy próbowali pobudzać naszą gospodarkę na własną rękę, to musielibyśmy się zadłużyć na znacznie gorszych warunkach. Widać wyraźnie, że w dobie tak potężnego kryzysu nie jest możliwe uniknięcie zadłużenia, więc nawet sprzeciw wobec Funduszu Odbudowy, nie uchroni nas od nowego długu, a warunki jego zaciągnięcia, byłyby znacznie mniej korzystne. Europejski Fundusz Odbudowy dla mniejszych krajów Unii Europejskiej takich jak Grecja, Słowenia, Słowacja czy Portugalia jest jak nowy Plan Marshalla.
Joe Biden zdecydował o programie stymulującym gospodarkę wartości prawie dwóch bilionów dolarów. Podobny efekt przyniesie Europejski Fundusz Odbudowy. Polska samodzielnie nie miałaby szans na wygenerowanie tak potężnego programu stymulacyjnego dla gospodarki
Ratyfikacja funduszu napotyka w Polsce niespodziewanie duże problemy. Sprzeciw jednej z partii koalicyjnych, Solidarnej Polski tak naprawdę nie jest stanowiskiem tej partii, tylko jej lidera, który dla zrealizowania swoich aspiracji i ambicji politycznych, jest skłonny go zablokować. Widać, że Zbigniew Ziobro wyżej stawia własne ambicje polityczne niż gospodarczy i społeczny interes kraju I to bardzo źle o nim świadczy.
Mam jednak nadzieję, że znajdą się partie opozycji, które wyżej postawią interes kraju niż własne, krótkotrwałe korzyści polityczne. W tej roli widzę szczególnie partię Polska 2050 Szymona Hołowni i Lewicę, które mam nadzieję zachowają się racjonalnie i zagłosują za ratyfikacją tego fundusz, wiedząc jak bardzo jest on potrzebny Polsce. Mamy przed sobą dwie drogi: albo jesteśmy w Unii Europejskiej i postępujemy tak jak cała Unia, albo jesteśmy jakimś nie liczącym się marginesem, który się nie nadaje do współdziałania europejskiego.

















