shutterstock_169878767-1539x1024

[OPINIA] Karolina Wanda OLSZOWSKA: Nieprzewidywalna gra Erdoğana

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Kiedy przychodzi do tureckiej polityki niezwykle trudno snuć jakiekolwiek przewidywania. Jeszcze niedawno można było pomyśleć, że jak na ten rejon świata sytuacja się ustabilizowała. Wszystko zmieniło się jednak w przeciągu jednego weekendu, kiedy prezydent Erdoğan wydał polecenie tureckiemu MSZ uznania za persona non grata 10 zachodnich ambasadorów. Czy poprawa relacji Turcji z Zachodem jest jeszcze możliwa? – pyta Karolina Wanda OLSZOWSKA
Reklama

Rok 2020 r. w relacjach UE-Turcja rozpoczął się od kryzysu migracyjnego i otwarcia granic przez Turcję do UE dla syryjskich uchodźców. Unia Europejska zareagowała stanowczo, zamykając swoje granice, w czym pomogły jej regulacje wprowadzone w związku z pandemią COVID-19. Spór z UE, który rozegrał się na linii Turcja-Grecja to jednak nie tylko kwestia migracji, ale także eskalacji napięć we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Nie wspominając już nawet o relacjach Turcja-Cypr, bardzo skomplikowane były stosunki z kolejnym europejskim państwem, a mianowicie z Francją. Co prawda, napięcia związane z konfliktem w Libii oraz podziałem wpływów na Morzu Śródziemnym pojawiły się już rok wcześniej, podobnie jak wypowiedzi prezydenta Macrona o „mózgowej śmierci NATO”, jednak to w czerwcu 2020 r. francuski okręt wojenny Courbet – uczestniczący w natowskiej operacji Sea Guardian na Morzu Śródziemnym – chciał dokonać inspekcji statku podejrzewanego o przewóz broni do Libii i został powstrzymany przez eskortujące go statki tureckie. Paryż zareagował na to zwołaniem 13 lipca 2020 r. specjalnej Rady UE ds. Zagranicznych, niemal w całości poświęconej polityce Turcji.

Wydarzenia pierwszej połowy 2020 r. doprowadziły do prób obniżenia napięcia i wznowienia dialogu z Turcją. Ankara zmieniła strategię i zaczęła poszukiwać gestów pojednawczych z Zachodem, do których należało m.in. wycofanie do portu okrętu Oruç Reis, który prowadził pace poszukiwawcze we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego.

UE jedyną szansą na zmianę?

Turcja boryka się z ogromnymi problemami gospodarczymi. Koszty wynajmu mieszkania w Stambule w 2021 r. wzrosty do stopnia, w którym przedstawicieli klasy średniej (urzędnicy, wykładowcy itd.) nie mogą sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania. Szansą na poprawę sytuacji jest zagraniczny kapitał, a do tego niezbędna jest poprawa relacji z państwami zachodnimi. W kwietniu 2021 r. w Turcji doszło do spotkania przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela oraz szefowej Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen z prezydentem Erdoğanem. Rozmowy dotyczyły m.in. modernizacji unii celnej, migracji, ale również praworządności.

Ankara przystąpiła do rozmów z Atenami. Zorganizowane wówczas spotkania na wysokim szczeblu oraz próba wypracowania porozumienia, były pierwszymi takimi wydarzeniami od kilku lat. Trudno liczyć jednak na trwałe porozumienie, jeśli każda ze stron chce maksymalizować swoje korzyści. Grecja zdecydowała się podpisać umowę obronną z Francją, m.in. na temat wzajemnej pomocy w przypadku ataku. Strona turecka, co przewidywalne, potraktowała sojusz grecko-francuski, jako wymierzony w jej interesy.

Grecja jest jednak ostrożna w ponownej eskalacji relacji z Turcją i wzywa Unię Europejską do wywiązania się ze swoich zobowiązań względem umowy migracyjnej z Turcją. Migracja jest jednak rosnącym problemem dla Ankary. Tureckie społeczeństwo, borykające się z coraz większymi problemami gospodarczymi (25 października lira spadła do 9,8 za dolara), nie zgadza się na dalsze przyjmowanie uchodźców. Gdy okazało się, że do kraju zaczęli napływać uchodźcy, tym razem z Afganistanu (którzy przedostali się do Turcji przez terytorium Iranu), Erdoğan nie zgodził się na przyjęcie tych Afgańczyków, którzy pracowali dla krajów Unii Europejskiej (ani Wielkiej Brytanii). Teraz Ankara nie oczekuje już pieniędzy, żeby pomóc uchodźcom u siebie, ale chce odesłać ich do kraju pochodzenia. W tym kontekście można również interpretować relację Turcji z Talibami; Turcja woli pomóc nowej władzy Afganistanu opanować kryzys humanitarny na miejscu, niż stanąć przed wyzwaniem tworzonym przez kolejne tysiące uchodźców szukających schronienia poza granicami swojego kraju.

Prezydent Erdoğan stara się przekonać przywódców Unii Europejskiej do wysłania pomocy do Afganistanu, aby zapobiec kolejnej fali migracji. Problem ten jest bardzo istotny dla Turcji, gdyż uderza w jej interesy a szczególnie w interesy partii rządzącej. Wszystkie większe partie opozycyjne (nawet koalicyjna MHP) obiecują, że po dojściu do władzy deportują wszystkich uchodźców do ich krajów pochodzenia. Turcja nie jest wstanie rozwiązać tego problemu bez pomocy. Duże oburzenie wywołało także stwierdzenie byłego kanclerza Austrii Sebastiana Kurza, że kulturowo migranci z Afganistanu lepiej pasują do Turcji.

Kolejnym tematem konfliktowym w relacjach Turcji z UE jest praworządność. Największy spór na linii Turcji z państwami zachodu wybuchł pod koniec października br. po opublikowaniu przez 10 ambasadorów (w tym 7 z krajów NATO) oświadczenia, w którym wezwali oni do uwolnienia opozycyjnego działacza Osmany Kavaliego, który od ponad czterech lat przebywa w więzieniu, chociaż nie został oficjalnie skazany. W odpowiedzi prezydent Erdoğan polecił tureckiemu MSZ uznanie ambasadorów Kanady, Danii, Holandii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Nowej Zelandii, USA, Francji i Niemiec (autorów listu) za persona non grata. Są to przedstawiciele państw ważnych i potrzebnych Turcji do poprawy sytuacji gospodarczej. Wydawało się więc, że ten ruch był bardzo nieprzemyślany nawet jak na prezydenta Turcji. Spór ostatecznie udało się go zażegnać poprzez ponowną deklarację ambasadorów o poszanowaniu art. 41 konwencji wiedeńskiej, o poszanowaniu praw państwa przyjmującego. Prezydent Erdoğan zadeklarował, że jest zadowolony z takiego rozwiązania. Rodzi się jednak pytanie, kiedy i na jakim tle wybuchnie kolejny kryzys w relacjach Turcja-UE? W tym przypadku przyszłość jest nieprzewidywalna.

Wydaje się, że pomimo wielu punktów spornych oraz bardzo trudnych relacji Turcji z Unią Europejską i z innymi państwami Zachodu, przez ostatnie lata obydwie strony zdają sobie sprawę z powagi i złożoności problematyki swoich relacji. UE musi zastanowić się w jaki sposób chce rozwiązać, m.in. problem migracyjny. W kontekście przyszłych relacji obawiać się trzeba również postępowania prezydenta Erdoğana, który nie tylko traci poparcie w sondażach, ale też coraz głośniej mówi się o kolejnych podziałach wewnątrz jego partii. Można się obawiać, że w przypadku chwiejącej się władzy jego niektóre poczynania polityczne mogą okazać się nieprzewidziane.

Karolina Wanda Olszowska

 

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Reklama

Warto przeczytać

Reklama