acrobats-412011_1280-768x509

Cyrk bez zwierząt

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Kiedy myślimy o cyrku, wielu z nas wciąż ma przed oczami kolorowy namiot, zapach waty cukrowej i dreszcz emocji towarzyszący widowiskom na arenie. Przez dekady symbolem cyrkowej magii były tresowane zwierzęta. Tygrysy skaczące przez płonące obręcze, słonie balansujące na kulach, niedźwiedzie na rowerach. Jednak za tą fasadą rozrywki kryje się historia bólu, przymusu i wieloletniej izolacji. Dzień Cyrku Bez Zwierząt przypomina nam, że sztuka cyrkowa może zachwycać bez udziału istot, które nigdy nie wybrały życia pod namiotem. Cyrk bez zwierząt jest lepszym widowiskiem, zdecydowanie.

Współczesne społeczeństwo coraz wyraźniej opowiada się przeciwko wykorzystywaniu zwierząt w rozrywce. Coraz więcej państw, miast i organizacji wprowadza zakazy występów z udziałem dzikich zwierząt, rozumiejąc, że cierpienie nie powinno być biletem wstępu do żadnego widowiska. Przymusowa tresura, życie w ciasnych klatkach, wielogodzinne transporty w nieludzkich warunkach to codzienność, jaką przez dekady znosiły cyrkowe zwierzęta. Nawet najlepiej opakowane show nie jest w stanie ukryć prawdy: że to, co dla nas może być rozrywką, dla nich jest koszmarem. Dla wielu zwierząt to horror, lęk, strach i wszystko, co najgorsze.

Cyrk bez zwierząt to nie rezygnacja z tradycji, lecz jej etyczna ewolucja. To powrót do źródeł sztuki cyrkowej, która zawsze opierała się na ludzkich umiejętnościach: akrobatyce, żonglerce, iluzji, pantomimie. Dzisiejsze spektakle nowego cyrku, jak te prezentowane przez grupy takie jak Cirque du Soleil, dowodzą, że magia nie potrzebuje klatek. Przeciwnie, artysta, który przekracza granice własnego ciała, emocji i wyobraźni, potrafi zachwycić publiczność znacznie bardziej niż udręczony tygrys przeskakujący przez obręcz. To nawet nie powinno nas śmieszyć, bo co w tym zabawnego? Zwierze, które zrobi wszystko, czego nauczy go człowiek nie jest powodem do śmiechu. I chodzi tu oczywiście o tego typu sztuczki, bo gdy nasz pies reaguje na słowo „siad” może być powodem do uśmiechu i radości, ale nie słoń, który balansuje na kulach. To nie jest zabawne, po prostu.

Dzień Cyrku Bez Zwierząt to także moment, by zadać sobie pytanie o cenę naszej rozrywki. Czy śmiech dziecka w cyrkowym namiocie usprawiedliwia lęk, stres i samotność zwierzęcia zamkniętego przez całe życie? Czy w imię tradycji powinniśmy ignorować postęp wiedzy o psychice i potrzebach zwierząt? Odpowiedź wydaje się coraz bardziej jednoznaczna. Nie, ona jest jednoznaczna.

W Polsce wciąż zdarzają się tournée cyrków wykorzystujących zwierzęta, choć liczba miast, które nie wpuszczają ich na swój teren, systematycznie rośnie. To znak, że społeczeństwo dojrzewa do zmiany. Edukacja, kampanie społeczne, ale też postawa zwykłych obywateli, którzy wybierają etyczne formy rozrywki, mają ogromne znaczenie. Cyrk bez zwierząt to nie tylko idea, to kierunek, w którym zmierza świat.

8 czerwca, w Dniu Cyrku Bez Zwierząt, warto dać wyraz solidarności z tymi, którzy nie mogą mówić za siebie. Możemy to zrobić wybierając pokazy, które celebrują ludzką kreatywność i kunszt, bojkotując spektakle z udziałem zwierząt, wspierając organizacje działające na rzecz ich ochrony. Cyrk może być nadal źródłem zachwytu o ile będzie tworzony w duchu szacunku i wolności.

Sztuka nie potrzebuje cierpienia, by wzruszać i inspirować. Cyrk bez zwierząt to przyszłość, która zaczyna się dziś, na naszych oczach.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać