Hydroenergetyczna tama na Nilu Błękitnym jest projektem Etiopii, który jest niepokojący dla państw regionu. Władze Egiptu uważają ją za poważne zagrożenie dla zasobów wodnych Nilu, od których państwo jest prawie całkowicie uzależnione. Z kolei Sudan wyraził zaniepokojenie bezpieczeństwem tamy i jej wpływem na własne tamy i stacje wodne. Oba państwa prowadziły kampanię dyplomatyczną już przed pierwszym wypełnieniem zapory wodnej latem 2020 r. Rozmowy były jednak wielokrotnie zatrzymywane.
Sprzeciw wobec tamy wyraziła również Liga Arabska, która skierowała do Rady Bezpieczeństwa ONZ obszerny wniosek z wezwaniem do interwencji. Etiopia skrytykowała ingerencję w sprawę państw arabskich, jednocześnie nie zgadzając się na zorganizowanie w czwartek nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie spornej tamy, na wniosek krajów arabskich. Państwo uznało, że spór powinien zostać rozwiązany na szczeblu afrykańskim oraz że nie zagraża on pokojowi i bezpieczeństwu. Etiopski ambasador w Chartumie stwierdził, że Egipt i Sudan znają już szczegóły pierwszych trzech lat wypełniania tamy, dlatego nie powinny się sprzeciwiać.
Dla Etiopii tama ma kluczowe znaczenie, szczególnie dla jej rozwoju gospodarczego i zasilenia energetycznego, dlatego też nazwano ją „Tamą Wielkiego Odrodzenia”. Egipt postuluje, aby zapora nie została uruchamiana w przeciągu kilku, ale kilkunastu lat.
Oprac. KR

















