39_603_0_2.1_11242_1_49219120

[OPINIA] Piotr Zgorzelski: Konstytucja marcowa była jedną z najnowocześniejszych w Europie. Przegrała z kryzysem

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Wokół konstytucji marcowej nie powstał charakterystyczny dla nowoczesnych państw patriotyzm oparty na przywiązaniu do idei wolności. W konsekwencji została ona zastąpiona przez autorytarną konstytucję kwietniową, która niczym bożka uznawała państwo rozumiane jako poddanych jednego człowieka – pisze Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, poseł PSL

Zbliża się 100. rocznica uchwalenia Konstytucji marcowej.17 marca to data silnie związana z odtworzeniem państwa polskiego po I wojnie światowej – dzień uchwalenia jego pierwszej ustawy zasadniczej. Ta przełomowa i pierwsza w historii Polski w pełni demokratyczna i republikańska konstytucja to dla nas wszystkich ważna lekcja. Nie tylko dlatego, że ta konstytucja nawiązywała do najlepszych w tym czasie wzorców zachodnich demokracji (odwoływała się wprost do rozwiązań ustrojowych francuskiej III Republiki, która była uważana za najbardziej demokratyczne państwo w Europie).  Była również gwarantem wartości takich jak kompromis, bezpieczeństwo, praworządność czy też nowoczesne podejście do instytucji państwa.

Przygotowanie nowej konstytucji powierzono Sejmowi Ustawodawczemu, którego rolą było określenie ustroju państwa i opracowanie, a następnie uchwalenie jego konstytucji. Sejm ten działał w skrajnie trudnych okolicznościach. Był parlamentem państwa o nieustalonych granicach, gdzie jedna trzecia obywateli stanowiła ludność niepolska o własnych ambicjach politycznych i niepodległościowych. Ponadto, na Górnym Śląsku przygotowywano plebiscyt, który miał rozstrzygnąć o przynależności państwowej tego terytorium, a w Rydze toczyły się negocjacje pokojowe między Polską a Rosją Sowiecką, które mogły zmienić przebieg naszej wschodniej granicy.

Prace nad konstytucją trwały od maja 1919 roku do 17 marca 1921 r. Była ona niewątpliwie wynikiem kompromisu pomiędzy ugrupowaniami prawicowymi i lewicowymi, z których żadne nie miało wówczas znaczącej przewagi politycznej. Kompromisu osiąganego w bardzo trudnej sytuacji społecznej, gospodarczej i międzynarodowej.

Konstytucja marcowa nie utrzymała się długo.  System rządów parlamentarno-gabinetowych pozbawiony stabilizującej roli wybieranej w wyborach powszechnych głowy państwa okazał się niesprawny. Częste zmiany rządów (po uchwaleniu konstytucji było ich aż dziewięć), wybujałe ambicje przywódców politycznych, powojenny kryzys gospodarczy i zawiła sytuacja międzynarodowa. Wszystko to razem nie sprzyjało propagowaniu nowoczesnego konstytucjonalizmu i praw obywatelskich zwartych w konstytucji marcowej. Kryzys polityczny, którego nie potrafiono przezwyciężyć, doprowadził do zamachu majowego, a w jego rezultacie do ograniczenia praw obywatelskich i następnie – w wyniku podstępu – narzucenia społeczeństwu konstytucji z 23 kwietnia 1935 r.

Wokół konstytucji marcowej nie powstał charakterystyczny dla nowoczesnych państw patriotyzm – oparty na przywiązaniu do idei wolności i władzy ludu. Niewyedukowani obywatelsko Polacy byli bezczynni, gdy ich prawa były ograniczane.

Konstytucja marcowa została zastąpiona przez autorytarną konstytucję kwietniową, która niczym bożka uznawała państwo rozumiane nie jako wspólnotę wolnych obywateli, ale poddanych jednego człowieka – prezydenta, którym miał zostać Józef Piłsudski. To on miał być źródłem władzy, a wokół niego powstała klika zwana „najlepszymi synami”, która stawała się oligarchami i ówczesnymi odpowiednikami dawnej arystokracji.  Do autorytarnych rozwiązań zapisanych w konstytucji z kwietnia 1935 r. dochodzono powoli ograniczając na każdym kroku prawa obywatelskie i polityczne. Polacy, podobnie jak dziś, stopniowo przyzwyczajali się do tego, że z obywateli stają się poddanymi.

Ten rodzaj niewoli nie został ustanowiony jednym aktem, lecz następował małymi krokami i przy entuzjastycznym aplauzie beneficjentów neosanacyjnej „dobrej zmiany”.

Obrońcy konstytucji kwietniowej powołują się na to, że była ona konieczna ze względu na ówczesne zagrożenie międzynarodowe. Nowy system władzy miał zapewnić lepszą obronę państwa, czego liberalne rozwiązania z 1921 ponoć nie zapewniały.

W cztery lata i pięć miesięcy po uchwaleniu konstytucji kwietniowej II RP przestała istnieć. Wcześniej okazało się, że Polska na skutek fatalnej polityki gospodarczej jako jedna z ostatnich wyszła z wielkiego kryzysu, co w oczywisty sposób utrudniło przygotowanie do obrony, a błędy popełnione w polityce zagranicznej jedynie pogorszyły położenie geopolitycznego kraju. Wcześniejsze czystki w armii i eliminacja przeciwników sanacji znacząco zmniejszyły kompetencje kadry oficerskiej szczególnie w zakresie planowania i dowodzenia obroną kraju.

Dziś, w zasadniczo odmiennej sytuacji, gdy nie ma konieczności obrony granic przed inwazją zewnętrzną i społeczną rewolucją, gdy nie ma konieczności radzenia sobie z biedą, głodem, inflacją i bezrobociem oraz spojeniem trzech odmiennych organizmów polityczno – gospodarczych w nowe państwo, dwa największe odwołujące się do dziedzictwa Solidarności stronnictwa polityczne w Sejmie wzajemnie „utopiłyby się w szklance wody”, trwając w destrukcyjnym dla Polski klinczu politycznym.

Piotr Zgorzelski – historyk, samorządowiec, w latach 2010-2011 starosta płocki, od 2011 poseł na Sejm VII, VIII i IX kadencji. Od 2019 r. wicemarszałek Sejmu RP

Fot: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać