O ruchach rosyjskich wojsk w pobliżu ukraińskich granic informuje także portal analityczny Conflict Intelligence Team. Analitycy portalu stwierdzili, że rosyjskie oddziały są coraz bliżej punktów granicznych. Uznając niepodległość separatystów, Władimir Putin podpisał z nimi umowę o przyjaźni i wzajemnej współpracy. Na jej podstawie Moskwa może utworzyć bazy wojskowe w Donbasie i pod pretekstem „zagwarantowania pokoju” rozmieścić tam swoich żołnierzy.
O ratyfikację dokumentów poprosił deputowanych wiceminister spraw zagranicznych Andriej Rudenko. –„Szanowni deputowani, porozumienie o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy między Federacją Rosyjską i Doniecką Republiką Ludową oraz Ługańską Republiką Ludową przedstawiam wam do rozpatrzenia” – oświadczył wiceszef rosyjskiego MSZ. Andriej Rudenko w uzasadnieniu przekonywał, że Donbas wymaga ochrony, „w związku z zagrożeniem bezpieczeństwa i trudną sytuacją socjalną”.
W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele poszczególnych komisji Dumy i frakcji politycznych.
W związku z decyzją Władimira Putina o wkroczeniu wojsk rosyjskich do separatystycznych regionów na wschodzie Ukrainy, rosyjskie indeksy giełdowe spadły dziś o ponad osiem procent.
Dolarowy indeks RTS spadł o 9,9 procent, a gdy rublowy MOEX – o 8,5 procent. Rubel traci ponad 2% wobec dolara i euro. Zdaniem analityków w obawie przed sankcjami Zachodu inwestorzy pozbywają się akcji Rosnieftu, Sbierbanku i Gazpromu.
Prezydent USA Joe Biden już wczoraj podpisał dekrety wykonawcze do ustaw wprowadzających sankcje na samozwańcze republiki. Dokument zakazuje handlu między USA i separatystycznymi regionami. Biały Dom zapowiedział kolejne sankcje – tym razem wobec Rosji.
Decyzje Moskwy potępiła większość światowych stolic, a w państwach NATO i Stanach Zjednoczonych podkreślono, że złamane zostało międzynarodowe prawo oraz terytorialna integralność Ukrainy.
Oprac. Wiktor Olendzki

















