Technologiczna marginalizacja nie musi oznaczać braku dostępu do popularnego chatbota, może natomiast oznaczać, że europejskie państwa nie będą wybierały systemów używanych w nauce, cyberobronie, administracji i przemyśle ani warunków, na których otrzymają ich najpotężniejsze funkcje. Raport opracowany od maja do września 2026 r. przez grupę ponad 60 specjalistów przewiduje, że przed końcem dekady sztuczna inteligencja może przekształcać społeczeństwa szybciej niż jakakolwiek wcześniejsza technologia. W takim świecie bogactwo, potencjał militarny i zdolność prowadzenia badań będą przesuwać się ku podmiotom kontrolującym modele graniczne oraz fizyczną infrastrukturę potrzebną do ich uczenia i działania.
Dokument ma 206 stron, dwie części i 77 zaleceń, a jego rada ekspercka łączy Philippe’a Aghiona, Darona Acemoglu, Yoshuę Bengio, Margrethe Vestager, Leo Varadkara, Monikę Schnitzer, Wolfganga Ischingera, Martę Kwiatkowską, Aleksandra Mądrego, Clemensa Fuesta i Antona Osikę. Autorzy opisują trzy zasadnicze filary: zapewnienie dostępu do najbardziej zaawansowanych systemów, budowę siły gospodarczej oraz ochronę bezpieczeństwa. Pięć spraw uznano za pilne, są nimi wspólny sojusz w łańcuchu dostaw, zdolne do działania instytucje, własna część globalnej infrastruktury obliczeniowej, odporność na kryzysy i przewaga w technologiach kontroli AI.
Dlaczego pięć procent światowej infrastruktury to za mało?
Unia posiada mniej niż 5 proc. światowych zasobów wykorzystywanych przez AI, na USA przypada około 75 proc., na Chiny 15 proc., a jedna powstająca lokalizacja w Malezji ma przed końcem 2026 r. osiągnąć jedną trzecią potencjału Europy liczonej razem z Wielką Brytanią i Norwegią. Brak fizycznej kontroli nad serwerami oznacza, że dostawca z Teksasu albo Shenzhen może ograniczyć klientowi dostęp szybciej, niż europejska administracja przeprowadzi postępowanie wyjaśniające. Dane projektu Europe 2031 służą autorom do pokazania, że uzależnienie od importowanej mocy jest strategicznym odpowiednikiem zależności energetycznej.
Do 2030 r. europejski udział miałby wzrosnąć do 15 proc., co przekłada się na około 46 GW mocy centrów danych i wymaga rozbudowy większej o 45 GW. Rachunek inwestycyjny wynosi w przybliżeniu 1,3 biliona euro, z czego 100 mld powinny zabezpieczyć władze publiczne, a wydawanie zgód na wyznaczonych terenach nie powinno trwać dłużej niż trzy miesiące. Analizy Carnegie Endowment for International Peace podkreślają, że o wyborze lokalizacji przesądza przede wszystkim czas potrzebny na uzyskanie przyłącza energetycznego, dlatego uproszczenie procedur bez rozbudowy sieci nie przyniesie oczekiwanej zmiany.
Czy ASML może być europejską kartą przetargową?
Europa jest zależna od cudzych modeli, lecz reszta świata również ma zależności, ponieważ produkcja najbardziej zaawansowanych półprzewodników wymaga europejskich maszyn litograficznych, optyki i laserów. Koalicja chętnych państw miałaby traktować te zasoby jako instrument negocjacyjny, korzystać ze skoordynowanych ograniczeń eksportowych oraz uzgadniać reakcję na próby technologicznego przymusu. Zamiast 27 osobnych rozmów z Waszyngtonem i Pekinem powstałaby jedna strategia dostępu do akceleratorów i systemów frontier.
Równolegle potrzebny byłby fundusz przeciwdziałający przejmowaniu strategicznych spółek, zbiorów danych i zespołów, gdy znajdą się pod presją finansową. Krajowy nabywca ostatniej instancji, działający przez bank publiczny, mógłby czasowo chronić aktywa o znaczeniu dla bezpieczeństwa, zanim znajdzie się trwałe rozwiązanie rynkowe. Wybór nie przebiega więc wyłącznie między protekcjonizmem a swobodą kapitału, lecz między zachowaniem niektórych punktów nacisku a całkowitym uzależnieniem od decyzji podejmowanych poza kontynentem.
Czy administracja nadąży za modelami rozwijanymi co kilka miesięcy?
Eksperci chcą, by przy każdym szefie rządu pracował wysoki rangą doradca do spraw modeli granicznych, wspierany przez zespół zdolny łączyć informacje technologiczne, gospodarcze i wywiadowcze. Urzędy statystyczne powinny mierzyć użycie AI w firmach i sektorze publicznym, administracja ma przejść powszechny program kompetencji, a krajowe ośrodki oceny technicznej współpracować z unijnym AI Office. Bez tych zmian politycy będą podejmowali decyzje dotyczące systemów, których realnych możliwości nie potrafią niezależnie przetestować.
Doświadczenie brytyjskiego AI Security Institute pokazuje skalę wymaganych zasobów: 66 mln funtów finansowania rocznego, pierwszeństwo dostępu do infrastruktury wartej ponad 1,5 mld funtów i możliwość rozdysponowania grantów przekraczających 15 mln funtów. Europejskie instytucje miałyby otrzymać budżety chronione przed coroczną walką polityczną, elastyczniejsze zasady zatrudniania i dostęp do modeli niezbędnych do kontroli. Prawo bez laboratoriów, kadr i mocy obliczeniowej pozostaje bowiem deklaracją zależną od informacji przekazywanych przez regulowane przedsiębiorstwa.
Jakie kryzysy mogą wywołać zaawansowane systemy?
International AI Safety Report wymienia ryzyko ataków biologicznych i chemicznych wspieranych przez AI, erozję ludzkiej autonomii oraz scenariusze utraty kontroli, a europejska strategia dodaje do tego masowe cyberataki, manipulację i wstrząs na rynku pracy. W rezultacie proponuje pakiet 10 mld euro w wieloletnich ramach finansowych 2028–2034, obejmujący rezerwy sprzętu ochronnego, ćwiczenia, wzmocnienie infrastruktury krytycznej i plany dowodzenia na wypadek incydentów przekraczających dotychczasową skalę. Wdrożenie dyrektywy NIS2 miałoby zostać uzupełnione programami zapewniającymi operatorom usług podstawowych ekspertów, wydajne modele obronne i narzędzia do szybkiego usuwania luk.
Osobną kategorią są zagrożenia CBRN, czyli chemiczne, biologiczne, radiologiczne i nuklearne, ponieważ model może obniżyć próg wiedzy potrzebnej do zaprojektowania niebezpiecznej substancji lub patogenu. OECD AI Incidents Monitor pozwala obserwować rosnącą liczbę realnych zdarzeń, natomiast OPCW analizuje wpływ sztucznej inteligencji na reżim zakazu broni chemicznej. Raport zaleca, by państwa wyznaczyły jasne łańcuchy odpowiedzialności, podstawę prawną działań nadzwyczajnych i kontakty na poziomie Unii, zanim kryzys zmusi urzędników do improwizacji.
Czy człowiek zachowa kontrolę nad autonomicznymi agentami?
Najbardziej zaawansowane laboratoria automatyzują część badań nad kolejnymi modelami, co otwiera możliwość rekurencyjnego samodoskonalenia, gdy system pomaga budować wydajniejszego następcę, a ten przyspiesza następną iterację. Badania METR mierzą, jak szybko wydłuża się horyzont zadań wykonywanych samodzielnie przez modele, zaś Anthropic i OpenAI publikują oceny zdolności oraz zabezpieczeń. Tempo poprawy możliwości może jednak przewyższyć tempo rozwoju metod nadzoru, zwłaszcza gdy działają roje agentów wymieniających informacje poza bezpośrednią obserwacją człowieka.
Europejska odpowiedź nie może opierać się wyłącznie na ograniczaniu ryzyka u źródła, ponieważ większość modeli powstaje poza kontynentem, a systemy z otwartymi wagami można pobrać i pozbawić części zabezpieczeń. Potrzebne są zdolności obronne, szybkie raportowanie incydentów, kanały wymiany informacji niejawnych oraz umiejętność sprawdzania, czy importowany model nie zawiera ukrytych funkcji. Bez własnej aparatury oceny regulator pozostaje odbiorcą zapewnień producenta.
Czy europejską przewagą może być weryfikacja AI?
Technologie assurance mają umożliwiać niezależne potwierdzanie deklaracji dotyczących modelu, jego infrastruktury, zabezpieczeń i sposobu użycia, a w przyszłości także wykonywanie umów międzynarodowych ograniczających niebezpieczne zastosowania. Analizy Royal United Services Institute pokazują, jak blisko łączą się dziś kontrola dostępu do zaawansowanych systemów, bezpieczeństwo państwa i wiarygodna weryfikacja. Kontynent, który nie wygra wyścigu wielkością firm, może zbudować znaczenie jako dostawca narzędzi zaufania, pod warunkiem że za ambicją regulacyjną pójdą laboratoria, zamówienia publiczne i rynek.
Druga droga to własny model graniczny, lecz jego koszt oceniono na około 800 mld euro w ciągu trzech lat, a powodzenie zależałoby od budowy 16 GW zaplecza informatycznego, pozyskania zespołów, danych i ogromnej ilości energii. Autorzy odradzają projekt ograniczony skalą kompromisu budżetowego, gdyż nieudana próba pochłonęłaby środki i osłabiła negocjacje o dostęp do zagranicznych systemów. Europa musi zatem zdecydować, czy jest gotowa na mobilizację porównywaną z Projektem Manhattan, czy wybierze tańszą strategię budowania dźwigni i gwarantowanego dostępu.
Kiedy technologiczna zależność stanie się nieodwracalna?
Każdy miesiąc zwłoki zwiększa przewagę liderów, ponieważ najlepsze przedsiębiorstwa wykorzystują już AI do rozwijania następnych generacji AI, skupiają kapitał i przyciągają badaczy możliwością pracy na infrastrukturze niedostępnej dla mniejszych zespołów. Europejski talent, rynek i przemysłowe punkty nacisku zachowują wartość, ale mogą ją tracić, gdy praca intelektualna zostanie częściowo zastąpiona przez maszyny, a łańcuch dostaw zostanie przebudowany bez udziału Unii. Marginalizacja nie nastąpi w jednym dniu, będzie sumą decyzji inwestycyjnych, przejęć i opóźnionych pozwoleń.
Odpowiedź wymaga połączenia polityki przemysłowej, energii, bezpieczeństwa, rynku kapitałowego i dyplomacji technologicznej, dlatego żadna pojedyncza ustawa ani nowy fundusz nie wystarczą. Raport pozostawia europejskim przywódcom wybór między kosztownym działaniem teraz a jeszcze droższą zależnością później, nie przesądzając, że wszystkie jego prognozy się spełnią. Nawet jeśli transformacyjna AI nadejdzie wolniej, infrastruktura, kompetentne instytucje i odporność na cyberzagrożenia pozostaną użyteczne, natomiast ich brak będzie odczuwalny niezależnie od nazwy następnego przełomu.
Sebastian Nizio

















