jak Europejczycy oszczędzają

Bruksela chce zmienić sposób, w jaki Europejczycy oszczędzają

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Słowa Ursuli von der Leyen o „leniwych oszczędnościach” wywołały dyskusję o 10 bilionach euro przechowywanych przez gospodarstwa domowe w bankach. Komisja Europejska widzi w tych pieniądzach niewykorzystaną szansę na rozwój przemysłu, technologii i europejskich firm. Plan może dać obywatelom nowe możliwości inwestowania, ale stawia również pytania o ryzyko, dobrowolność i granice wpływu polityków na prywatny majątek.

Dlaczego zwykły depozyt stał się tematem europejskiej polityki?

.Europejczycy należą do społeczeństw, które odkładają dużą część swoich dochodów, lecz preferują bezpieczne formy przechowywania pieniędzy. Komisja Europejska podaje, że na rachunkach bankowych gospodarstw domowych znajduje się łącznie około 10 bilionów euro. Dla właścicieli są to oszczędności zapewniające poczucie bezpieczeństwa, natomiast dla Brukseli stanowią kapitał, który mógłby przynosić gospodarce większe korzyści.

Podczas sierpniowego spotkania francuskiego biznesu na kortach Rolanda Garrosa Ursula von der Leyen stwierdziła, że europejskie oszczędności pozostają zbyt mało aktywne. Jej zdaniem więcej prywatnych środków powinno docierać do przedsiębiorstw szukających pieniędzy na ekspansję. Przewodnicząca Komisji połączyła ten postulat z wizją kontynentu zdolnego samodzielnie wytwarzać kluczowe technologie i skuteczniej bronić swojej pozycji gospodarczej.

Dlaczego europejskie firmy przegrywają walkę o kapitał?

.Młoda spółka może rozpocząć działalność w jednym z państw Unii, ale późniejsze zdobywanie finansowania na kolejnych rynkach bywa trudne. Każdy kraj ma własne rozwiązania podatkowe, praktyki nadzorcze, prawo spółek i procedury stosowane w razie niewypłacalności. Zamiast jednego rynku dostępnego dla 450 milionów mieszkańców przedsiębiorca spotyka więc serię granic regulacyjnych.

Amerykańskie firmy korzystają z rozległego rynku giełdowego, dużych funduszy emerytalnych i bogatego sektora kapitału wysokiego ryzyka. Europejskie start-upy, kiedy potrzebują setek milionów euro, często zwracają się do inwestorów ze Stanów Zjednoczonych albo przenoszą tam część działalności. W skrajnych przypadkach najbardziej obiecujące podmioty zostają przejęte, zanim zdołają wyrosnąć na europejskich liderów.

Skutkiem tej różnicy jest przepływ znacznych sum za Atlantyk. Analizy Komisji pokazują, że w 2024 r. europejscy inwestorzy ulokowali netto 437 mld euro w zagranicznych aktywach. Unia oszczędza zatem dużo, lecz część efektów tego wysiłku wspiera rozwój gospodarek oferujących bardziej atrakcyjne i płynne rynki finansowe.

Jak Bruksela zamierza przekonać obywateli do inwestowania?

.Unia oszczędności i inwestycji ma uprościć dostęp do instrumentów kapitałowych oraz zmniejszyć różnice występujące pomiędzy państwami. Wśród rozważanych rozwiązań znajdują się europejskie rachunki inwestycyjne, rozwój dobrowolnych emerytur, programy edukacji finansowej i łatwiejsze nabywanie funduszy oferowanych w innych krajach. Zmiany mają objąć także banki, ubezpieczycieli, giełdy oraz zasady nadzorowania rynku.

Plan nie zakłada administracyjnego pobierania środków z kont osobistych. Jego twórcy liczą raczej na połączenie prostszej oferty, niższych kosztów i bodźców podatkowych, które skłonią część klientów do rezygnacji z depozytu na rzecz długoterminowych aktywów. Komisja obiecuje przy tym, że nowe produkty pozwolą obywatelom osiągać wyższe dochody z kapitału.

Przewidywana skala reformy jest duża. Dokończony rynek kapitałowy mógłby, według przywoływanych przez Komisję szacunków, zwiększać dostępne finansowanie nawet o 470 mld euro w skali roku. Kwota opisuje potencjalny efekt sprawniejszego systemu, a nie wartość jednorazowej operacji na bankowych rachunkach.

Dlaczego same oszczędności nie rozwiążą problemów Europy?

.Przeniesienie części majątku z depozytów do funduszy nie usunie wszystkich powodów słabości europejskiej gospodarki. Przemysł płaci za energię więcej niż konkurenci w USA i Chinach, firmy mierzą się z niedoborem specjalistów, a skomplikowane przepisy podnoszą koszty podejmowania działalności. Inwestorzy nie kierują się wyłącznie dostępnością pieniędzy, lecz także oczekiwaną rentownością projektów.

Istnieje również spór o znaczenie samych depozytów. Dla banków są one stabilnym źródłem finansowania, które umożliwia udzielanie pożyczek mieszkaniowych i kredytów przedsiębiorstwom. Określanie ich jako niepracujących może więc sugerować, że środki zdeponowane na rachunkach nie uczestniczą w obiegu gospodarczym, choć w praktyce zasilają tradycyjny model finansowania europejskich firm.

Europejska gospodarka jest w większym stopniu oparta na kredycie bankowym niż amerykańska. Zbyt gwałtowne przesunięcie środków w stronę giełdy mogłoby podnieść koszt finansowania banków i pożyczkobiorców. Reforma wymaga zatem zachowania równowagi między potrzebą rozwoju rynku kapitałowego a stabilnością instytucji kredytowych.

Kto poniesie ryzyko, jeśli inwestycja okaże się nietrafiona?

.Depozyt objęty systemem gwarantowania różni się zasadniczo od udziału w funduszu lub zakupu akcji. Wartość papierów finansowych może wzrosnąć, ale może również spaść w chwili, gdy właściciel będzie potrzebował pieniędzy. Polityczna obietnica wzmocnienia europejskiej gospodarki nie usuwa ryzyka ponoszonego indywidualnie przez oszczędzającego.

Władze publiczne mogą dodatkowo preferować inwestycje zgodne z własnymi priorytetami, na przykład obronnością, transformacją energetyczną lub produkcją półprzewodników. Takie sektory są strategicznie ważne, lecz nie każda inwestycja dokonywana w ich obrębie okaże się opłacalna. Obywatel powinien zatem otrzymać jasną informację, czy produkt służy głównie jego przyszłemu dochodowi, czy realizacji programu przemysłowego państwa.

Osobnym zagrożeniem jest nadmierne skupienie majątku w jednym regionie. Pracownik europejskiej firmy jest już zależny od koniunktury na kontynencie poprzez zatrudnienie, wynagrodzenie, system emerytalny i często także wartość własnego mieszkania. Nakłanianie go do lokowania wszystkich oszczędności wyłącznie w europejskie aktywa może zwiększyć, zamiast ograniczyć, łączne ryzyko finansowe rodziny.

Co wspólnego mają prywatne pieniądze z rywalizacją z Chinami?

.Paryskie wystąpienie von der Leyen łączyło reformę rynku finansowego z bardziej ochronnym podejściem do gospodarki. Komisja chce, aby kapitał, zamówienia publiczne i wsparcie państwowe częściej budowały zdolności produkcyjne wewnątrz Unii. Taki model ma ograniczyć sytuacje, w których europejski popyt finansuje przemysł konkurentów, a lokalne przedsiębiorstwa tracą skalę i udziały w rynku.

Przewodnicząca Komisji wskazała Chiny jako ważnego partnera, wobec którego Europa musi jednak egzekwować wzajemność. Zwróciła uwagę na wysokie subsydiowanie chińskich producentów i szybki wzrost liczby unijnych dochodzeń dotyczących ochrony handlu. Jej przekaz oznacza, że otwartość rynku ma być odtąd uzależniona od bezpieczeństwa gospodarczego oraz porównywalnych reguł konkurencji.

Prywatne oszczędności stają się w tej koncepcji jednym z elementów geopolityki. Mają pomóc sfinansować nowe fabryki, sztuczną inteligencję, energetykę, przemysł obronny i technologie ograniczające zależność od dostawców zewnętrznych. Tym samym decyzja obywatela o wyborze lokaty lub funduszu otrzymuje znaczenie wykraczające daleko poza finanse osobiste.

Co zdecyduje o powodzeniu całego projektu?

.Najważniejszym kryterium nie powinno być samo przesunięcie jak największej kwoty na rynek. Reforma odniesie sukces, jeśli da obywatelom przejrzyste produkty, rozsądne opłaty, ochronę przed nadużyciami i rzeczywistą możliwość wyboru. Firmy muszą natomiast otrzymać kapitał bez tworzenia kolejnej warstwy kosztownych instytucji oraz procedur.

Państwa członkowskie będą musiały rozstrzygnąć spory dotyczące podatków, kompetencji nadzorczych i ochrony krajowych sektorów finansowych. Komisja zapowiada szybkie działania, a w razie braku jednomyślności dopuszcza współpracę grupy zainteresowanych krajów. To może przyspieszyć integrację, ale jednocześnie stworzyć nowy podział wewnątrz europejskiego rynku.

Ostatecznie problem nie sprowadza się do tego, czy oszczędności powinny pracować. Spór dotyczy tego, kto wybierze cel, zaakceptuje ryzyko oraz otrzyma korzyść z ich uruchomienia. Bez wiarygodnej odpowiedzi na te pytania nawet najlepszy projekt finansowy nie zdobędzie zaufania milionów właścicieli rachunków.

Kazimierz Olejnik

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać