programy gospodarcze kandydatów Francja 2027

Czy Francję stać na programy kandydatów do Pałacu Elizejskiego?

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Siedmioro francuskich pretendentów do prezydentury po raz pierwszy zmierzyło się w debacie poświęconej gospodarce. Największe różnice dotyczą sposobu zmniejszania długu, przyszłości emerytur, kosztów pracy i roli państwa w odbudowie przemysłu. Spotkanie na Roland Garros pokazało, że pomysłów nie brakuje, lecz pełne wyliczenia dopiero zdecydują o ich wiarygodności.

Pierwsze wspólne spotkanie najważniejszych pretendentów do francuskiej prezydentury nie dotyczyło migracji ani bezpieczeństwa. Na Roland Garros siedmioro polityków musiało wyjaśnić przedsiębiorcom, jak chce naprawić finanse kraju, utrzymać system emerytalny i odbudować przemysł.

W debacie zorganizowanej podczas REF 2026 uczestniczyli Marine Le Pen, Jean-Luc Mélenchon, Édouard Philippe, Gabriel Attal, Bruno Retailleau, Raphaël Glucksmann i Marine Tondelier. Każde z nich opisało inną drogę, lecz nikt nie przedstawił jeszcze kompletnego kosztorysu zapowiadanych zmian.

Dlaczego przedsiębiorcy zażądali od polityków jasnych odpowiedzi?

Organizatorzy nie pozwolili kandydatom swobodnie wybierać wygodnych tematów. Punktem wyjścia stała się konsultacja przeprowadzona wśród 65 872 właścicieli i szefów firm. Jej wyniki opublikowane przez MEDEF pokazują, że 83 proc. uczestników chce zmniejszenia podatków i składek, 81 proc. wskazuje na potrzebę rozwoju przemysłu, a po 75 proc. domaga się prostszych procedur oraz redukcji zadłużenia i wydatków publicznych.

Nastroje są znacznie gorsze niż same oczekiwania. Ponad cztery piąte ankietowanych nie wierzy, że polityka gospodarcza następnego prezydenta poprawi sytuację ich przedsiębiorstwa. Kandydaci występowali więc przed publicznością, która z góry podchodziła do politycznych deklaracji z dużą rezerwą.

Czy dług publiczny stanie się głównym problemem kampanii?

Francuskie państwo weszło w okres wyborczy bez bezpiecznego marginesu finansowego. Dane INSEE wskazują, że pod koniec marca 2026 r. łączne zadłużenie administracji publicznej osiągnęło 3 536,1 mld euro. Odpowiadało to 117,5 proc. PKB, czyli o 1,8 punktu procentowego więcej niż trzy miesiące wcześniej.

Rosnący dług oznacza coraz większą zależność od inwestorów kupujących francuskie obligacje. Według Agence France Trésor pod koniec lipca samo zadłużenie rynkowe państwa przekraczało 2,88 bln euro, a rentowność dziesięcioletnich papierów skarbowych wynosiła już ponad 4 proc. Każde osłabienie zaufania może zatem szybko podnieść koszt obsługi zobowiązań.

Rządowe dane nie pozostawiają wątpliwości także w sprawie bieżącej nierównowagi. Francuskie Ministerstwo Gospodarki i Finansów podało, że deficyt sektora publicznego w 2025 r. wyniósł 5,1 proc. PKB. Budżet na 2026 r. zakłada tylko niewielką poprawę, do około 5 proc.

Kto chce spłacać zadłużenie, a kto zmienić reguły gry?

Marine Le Pen zapowiedziała przedstawienie pakietu pozwalającego znaleźć 125 mld euro oszczędności. Źródeł szuka w administracji, wydatkach dotyczących imigracji oraz we francuskich wpłatach do budżetu Unii Europejskiej. Jednocześnie zamierza obniżać podatki produkcyjne i utrzymać korzystniejsze zasady przechodzenia na emeryturę dla osób wcześnie rozpoczynających pracę.

Jean-Luc Mélenchon postawił problem inaczej. Zamiast podporządkować cały program spłacie wierzycieli, proponuje anulowanie części długu skupionego wcześniej przez bank centralny. Przekonuje, że podobna operacja przeprowadzona na poziomie europejskim stworzyłaby przestrzeń dla wydatków społecznych oraz publicznych inwestycji.

Édouard Philippe odrzucił tę koncepcję, ponieważ jego zdaniem złamanie dotychczasowych zasad mogłoby pozbawić Francję wiarygodności. Gabriel Attal również wybiera stopniową naprawę rachunków i wyznacza rok 2032 jako termin zejścia z deficytem poniżej 3 proc. Raphaël Glucksmann chce łączyć oszczędności z większym udziałem najwyższych majątków w finansowaniu państwa.

Jak mogą zmienić się francuskie emerytury?

W tej sprawie powstały dwa wyraźne obozy. Attal, Philippe i Retailleau są przekonani, że Francuzi będą musieli pozostawać zawodowo aktywni przez dłuższy czas. Retailleau proponuje mechanizm wiążący granicę emerytalną z długością życia, natomiast Attal uzupełniłby obecny model filarem kapitałowym.

Le Pen nie zgadza się na dalsze podnoszenie wieku dla wszystkich. Pracownicy mający staż od okresu sprzed 20. urodzin mogliby otrzymywać świadczenie od 60. roku życia, a główna granica zostałaby ustalona na poziomie 62 lat. Mélenchon, Glucksmann i Tondelier chcą odejścia od rozwiązań wprowadzonych podczas prezydentury Emmanuela Macrona.

Pole manewru jest jednak ograniczone. Najnowsza analiza Conseil d’orientation des retraites przewiduje w 2026 r. brak około 5 mld euro, a niedobory mają utrzymywać się aż do końca okresu projekcji w 2070 r. Obietnica wcześniejszego kończenia pracy wymagałaby zatem dodatkowych składek, nowych podatków lub pieniędzy przesuniętych z innych zadań państwa.

Czy obniżenie podatków wystarczy do odbudowy przemysłu?

Prawicowi i centrowi pretendenci uznają wysokie koszty za najważniejszą przeszkodę dla produkcji. Philippe przedstawił pomysł redukcji podatków produkcyjnych o 50 mld euro, równoważonej wycofaniem dotacji dla firm w tej samej wysokości. Retailleau chce zmniejszyć składki społeczne o 40 mld euro, a Le Pen zapowiada usunięcie wielu drobnych danin oraz ograniczenie nadmiarowych norm.

Lewica widzi więcej miejsca dla decyzji publicznych. Mélenchon wymienia konkretne branże, które państwo powinno rozwijać w ramach planu gospodarczego, od produkcji tekstylnej po sektor kosmiczny. Tondelier uzależnia pomoc dla przemysłu od modernizacji ekologicznej, a Glucksmann chce europejskiej ochrony przed dotowanym importem z Chin i przewagą amerykańskich koncernów technologicznych.

Problem jest pilny, ponieważ odbudowa zaplecza produkcyjnego zwolniła. Barometr Direction générale des Entrepriseswykazał za 2025 r. dodatnie saldo 19 otwarć i dużych rozbudów fabryk po odjęciu zamknięć i ograniczeń działalności. Rok wcześniej analogiczny rezultat wynosił 88, co pokazuje wyraźne osłabienie tempa.

Kto poniesie koszt zmian w podatkach i wynagrodzeniach?

Retailleau, Le Pen i Philippe kierują swoją ofertę przede wszystkim do pracodawców. Uważają, że po zmniejszeniu danin firmy zyskają środki na rekrutację, inwestycje i wyższe płace. Attal chce dodatkowo cofnąć wzrost części obciążeń pracy, do którego doszło po 2024 r.

Mélenchon zaczyna od sytuacji zatrudnionych. Podwyżka płacy minimalnej i pozostałych wynagrodzeń ma jego zdaniem pobudzić zakupy gospodarstw domowych, a przez to zwiększyć sprzedaż przedsiębiorstw. Glucksmann szuka kompromisu: proponuje mocniej obciążyć największe dziedziczone fortuny, a jednocześnie zmniejszyć CSG naliczaną od pensji.

Te propozycje prowadzą do dwóch odmiennych modeli wzrostu. Pierwszy opiera się na poprawie rentowności przedsiębiorstw, drugi na zwiększeniu dochodów ludności i popytu wewnętrznego. Debata nie rozstrzygnęła, który mechanizm miałby szybciej przynieść wpływy potrzebne budżetowi.

Dlaczego ceny energii mogą zmienić wszystkie kalkulacje?

Le Pen chce zastosowania stawki VAT wynoszącej 5,5 proc. wobec różnych rodzajów energii. Retailleau zapowiada tańszy prąd dzięki dalszemu rozwojowi energetyki jądrowej. Tondelier broni finansowania odnawialnych źródeł, a Mélenchon nie wierzy, że planowane reaktory EPR2 dostarczą rozwiązania wystarczająco szybko.

Koszt tych pomysłów będzie zależał także od sytuacji międzynarodowej. Czerwcowa projekcja Banque de France zakłada średnią inflację na poziomie 2,5 proc. w 2026 r., głównie z powodu droższej ropy i gazu. Jeżeli ceny surowców ponownie wzrosną, ulgi podatkowe będą kosztowniejsze, a inwestycje energetyczne jeszcze ważniejsze dla konkurencyjności gospodarki.

Czy któryś kandydat wyszedł z debaty wyraźnie silniejszy?

Publiczność najcieplej przyjmowała Gabriela Attala, który sprawnie łączył propozycje obniżenia kosztów z obietnicą stopniowego równoważenia finansów. Jego słabością pozostaje udział w dotychczasowym obozie władzy. Przedsiębiorcy mogą pytać, dlaczego podobnych reform nie przeprowadzono wtedy, gdy był premierem.

Marine Le Pen pojawiła się jako zdecydowana liderka badań poparcia, ale nie usunęła wątpliwości związanych z finansowaniem jej projektu. Mélenchon potwierdził, że reprezentuje najbardziej radykalne odejście od obecnego systemu. Philippe zachował wizerunek polityka przewidywalnego, Retailleau mówił najbliższym biznesowi językiem, a Glucksmann i Tondelier próbują przekonać wyborców, że rachunek ekonomiczny musi obejmować nierówności, klimat i europejską suwerenność.

Pierwsza konfrontacja nie wskazała zwycięzcy, ale ujawniła zasadniczy wybór stojący przed Francją. Następny prezydent będzie musiał albo wyraźnie ograniczyć część państwowych zobowiązań, albo znaleźć trwałe nowe dochody. Bez takiej decyzji jednoczesne finansowanie emerytur, obrony, przemysłu i transformacji energetycznej pozostanie poza zasięgiem nawet najlepiej brzmiącego programu.

Kazimierz Olejnik

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać