waves-3473335_1920

Naukowcy dostrzegają sygnały ostrzegawcze przed załamaniem się Prądu Zatokowego

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Klimatolodzy wykryli sygnały ostrzegawcze załamania się Prądu Zatokowego, jednego z najważniejszych punktów krytycznych planety. Badania wykazały niemal całkowitą utratę stabilności w ciągu ostatniego stulecia prądów, które naukowcy nazywają południkową cyrkulacją wywracającą Atlantyk (AMOC). Prądy są już w najwolniejszym punkcie od co najmniej 1600 lat.

AMOC to system prądów oceanicznych napędzany różnicami w temperaturze i zawartości soli – gęstości wody. Gdy ciepła woda płynie na północ, ochładza się i następuje pewne parowanie, co zwiększa ilość soli. Niska temperatura i wysoka zawartość soli sprawiają, że woda jest gęstsza, a ta gęsta woda opada głęboko w ocean. Zimna, gęsta woda powoli rozprzestrzenia się na południe, kilka kilometrów pod powierzchnię. W końcu zostaje wyciągnięta na powierzchnię i ogrzewa się w procesie zwanym „upwellingiem”, a krążenie jest zakończone. Ten globalny proces zapewnia, że ​​oceany na świecie są nieustannie mieszane, a ciepło i energia są rozprowadzane po całej Ziemi. To z kolei wpływa na klimat.

Załamanie się AMOC miałoby katastrofalne skutki na całym świecie, poważnie zakłócając deszcze, od których zależy żywność miliardów ludzi w Indiach, Ameryce Południowej i Afryce Zachodniej. Podniesienie poziomu morza we wschodniej części Ameryki Północnej zagroziłoby także amazońskim lasom deszczowym i antarktycznym lodom. Złożoność systemu AMOC i niepewność co do poziomów przyszłego globalnego ocieplenia planety uniemożliwiają na razie prognozowanie daty jakiegokolwiek załamania. Może to odbyć się w ciągu dekady, dwóch lub też kilku stuleci.

Niklas Boers z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Niemczech powiedział: „oznaki destabilizacji, które są już widoczne, są czymś, czego się nie spodziewałem i co mnie przeraża. To coś, co po prostu nie może się wydarzyć”. Nie wiadomo, jaki poziom CO2 wywołałby załamanie AMOC, więc jedyne, co można zrobić, to utrzymanie emisji na jak najniższym poziomie. Prawdopodobieństwo wystąpienia tego niezwykle silnego wydarzenia wzrasta z każdym gramem CO2, który wprowadzamy do atmosfery.

Naukowcy coraz bardziej niepokoją się punktami krytycznymi – dużymi, szybkimi i nieodwracalnymi zmianami klimatu. W maju znaczna część pokrywy lodowej Grenlandii znajdowała się na krawędzi poziomu topnienia, co groziło znacznym wzrostem globalnego poziomu mórz. Ponadto amazońskie lasy deszczowe emitują obecnie więcej CO2 niż pochłaniają, a syberyjska fala upałów w 2020 r. doprowadziła do niepokojących emisji metanu.

Według analizy z 2019 r., świat mógł już przekroczyć szereg punktów krytycznych, co spowodowało egzystencjalne zagrożenie dla cywilizacji. Oczekuje się, że główny raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, który ma ukazać się w poniedziałek, przedstawi pogarszający się stan kryzysu klimatycznego.

.AMOC jest napędzany przez gęstą, słoną wodę morską zatapialną w Oceanie Arktycznym, ale topnienie słodkiej wody z pokrywy lodowej Grenlandii spowalnia ten proces wcześniej niż sugerowały to modele klimatyczne. Burowie wykorzystali analogię krzesła, aby wyjaśnić, w jaki sposób zmiany temperatury oceanu i zasolenia mogą ujawnić niestabilność AMOC. Pchanie krzesła zmienia jego pozycję, ale nie wpływa na jego stabilność, jeśli wszystkie cztery nogi pozostają na podłodze. Przechylanie krzesła zmienia zarówno jego pozycję, jak i stabilność. Osiem niezależnie zmierzonych zestawów danych dotyczących temperatury i zasolenia sięgających 150 lat wstecz pozwoliło Burom wykazać, że globalne ocieplenie rzeczywiście zwiększa niestabilność prądów, a nie tylko zmienia ich schemat przepływu.

Oprac. Natalia Pacho
Źródło: The Guardian

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać