Co powiedziała Clémence Guetté?
Clémence Guetté jest jednym z najważniejszych polityków lewicowej Francji Nieujarzmionej. Zasiada w Zgromadzeniu Narodowym, kieruje również Instytutem La Boétie, który stanowi zaplecze programowe partii Jean-Luca Mélenchona. W sierpniu 2026 roku wydała książkę Pour une politique de l’amitié, poświęconą politycznemu znaczeniu przyjaźni.
Podczas rozmowy we France Inter Guetté stwierdziła, że model pary, najczęściej heteroseksualnej i wychowującej dzieci, jest we francuskim społeczeństwie zbyt mocno promowany. Jej zdaniem próba odbudowania tradycyjnej rodziny wpisuje się w ideologiczną ofensywę skrajnej prawicy.
Polityk LFI skrytykowała również hasło „demograficznego dozbrojenia”, którym posługiwał się Emmanuel Macron. Według Guetté prezydent nie szukał prawdziwych przyczyn spadającej dzietności, lecz sięgnął po język używany przez środowiska prawicowe.
Czym miałby być przyjacielski PACS?
Najbardziej konkretnym elementem propozycji jest nowa odmiana francuskiego związku partnerskiego. Mogliby go zawierać nie tylko partnerzy życiowi, ale również przyjaciele, nawet jeśli nie mieszkają pod jednym dachem.
Taka umowa miałaby ustanawiać wzajemne zobowiązania materialne. W grę wchodziłyby także korzyści podatkowe, ułatwienia dotyczące dziedziczenia oraz dodatkowe urlopy. Guetté proponuje ponadto, aby samotny rodzic mógł przekazać zaprzyjaźnionej osobie część dni wolnych przeznaczonych na opiekę nad chorym dzieckiem.
Deputowany LFI przedstawia reformę jako odpowiedź na przemiany społeczne. Coraz więcej osób żyje samotnie, nie ma dzieci lub utrzymuje silniejsze relacje z przyjaciółmi niż z krewnymi. Zdaniem Guetté prawo nadal traktuje takie więzi tak, jakby właściwie nie istniały.
Dlaczego Thibault Prébay wyśmiał ten projekt?
Ekonomista i specjalista od demografii Thibault Prébay odpowiedział na pomysły Guetté na łamach „Le Figaro”. Jego zdaniem polityk LFI wymyślił sztuczny konflikt między rodziną a przyjaźnią. Pierwsza ma zostać przedstawiona jako instytucja reakcyjna, druga zaś jako narzędzie emancypacji i walki z kapitalizmem.
Prébay zwrócił również uwagę na błędy w argumentacji. Guetté podawała przykład pracownika, który po śmierci przyjaciela musi wrócić do pracy, choć miałby otrzymać wolne po śmierci dawno niewidzianej szwagierki. Francuski Kodeks pracy nie przewiduje jednak powszechnego urlopu w takiej sytuacji. Dodatkowe uprawnienie może wynikać z wybranych układów zbiorowych, ale nie obowiązuje wszystkich zatrudnionych.
Także możliwość przekazania przyjacielowi rzeczy osobistych nie jest prawną nowością. Francuskie przepisy pozwalają zapisać osobie niespokrewnionej część majątku, którą spadkodawca może swobodnie rozporządzać. Spór może dotyczyć podatków, lecz do oddania przyjacielowi książek czy obrazów wystarczy testament.
Czy urząd powinien potwierdzać przyjaźń?
Propozycja brzmi sympatycznie, dopóki nie pojawią się pytania praktyczne. Prawo potrzebuje jasnych definicji, podczas gdy przyjaźń jest więzią nieformalną, zmienną i trudną do zmierzenia.
Nie wiadomo, ilu przyjaciół mogłaby wskazać jedna osoba. Trzeba byłoby także ustalić, jak kończy się taki układ, kiedy uczestnicy przestają utrzymywać kontakty. Jeżeli status wiązałby się z ulgami podatkowymi, administracja musiałaby przeciwdziałać zawieraniu fikcyjnych umów.
Projekt prowadzi więc do osobliwego rezultatu. Guetté opisuje przyjaźń jako relację wolną od interesu ekonomicznego, a później proponuje powiązanie jej z pieniędzmi, podatkami i prawem spadkowym. Więź ceniona właśnie dlatego, że jest dobrowolna, miałaby zostać potwierdzona przez państwo.
Jak zareagowały francuskie media?
Wystąpienie Guetté szybko stało się jednym z szeroko komentowanych tematów francuskiej debaty. O sprawie informowały France Inter, RTL, „Le Figaro”, „Journal du Dimanche”, Europe 1, CNews, BFMTV i „Valeurs actuelles”.
„Journal du Dimanche” pisał o powszechnym zdumieniu wywołanym uznaniem tradycyjnej rodziny za symbol radykalizacji prawicowej. W CNews kpiono, że przy tak szerokim używaniu słowa „faszyzm” wkrótce podejrzaną czynnością może stać się samo oddychanie. Laurence Sailliet oceniła w BFMTV, że LFI próbuje tworzyć następny konflikt społeczny, tym razem przeciwstawiając różne modele rodziny.
Na antenie Europe 1 Pascal Praud argumentował, że określanie rodziny mianem pojęcia skrajnie prawicowego obniża poziom debaty publicznej. Mayalène Trémolet odczytała zaś propozycje Guetté jako próbę uregulowania przez państwo następnej części życia prywatnego.
Reakcje słuchaczy RTL były bardziej zróżnicowane. Niektórzy popierali uwzględnienie przyjaźni w prawie, szczególnie w przypadku żałoby lub pomocy samotnym rodzicom. Inni uznawali pomysł za zbyt daleko idącą ingerencję i odpowiadali, że od polityków oczekują przede wszystkim rozwiązań dotyczących kosztów życia.
Dlaczego w tle pojawiła się demografia?
Dyskusja nie odbywa się w oderwaniu od sytuacji ludnościowej Francji. W 2025 roku urodziło się tam 643 905 dzieci. Było to o 24 proc. mniej niż piętnaście lat wcześniej. Współczynnik dzietności zmniejszył się do 1,56 dziecka na kobietę, a liczba zgonów po raz pierwszy od końca II wojny światowej przewyższyła liczbę urodzeń.
Dla Prébaya są to problemy znacznie poważniejsze niż tworzenie podatkowego statusu przyjaźni. Starzenie się mieszkańców oznacza rosnące wydatki emerytalne i zdrowotne, podczas gdy coraz mniej osób w wieku produkcyjnym będzie finansować system społeczny.
Guetté ma prawo krytykować sposób, w jaki Macron mówi o dzietności. Uznanie całej dyskusji demograficznej za część programu skrajnej prawicy nie usuwa jednak żadnego z problemów wskazywanych przez statystyków.
Czy trzeba wybierać między rodziną a przyjaciółmi?
Badanie Ipsos z 2026 roku pokazuje, że dla 48 proc. Francuzów najważniejszym źródłem szczęścia są rodzina i dzieci. Przyjaciół wskazało 27 proc. ankietowanych. Obie wartości zajmują więc ważne miejsce w codziennym życiu.
Nie każda rodzina daje wsparcie, podobnie jak nie każda znajomość przeradza się w trwałą przyjaźń. Można rozważyć urlop po śmierci bardzo bliskiej osoby albo ułatwienia dla samotnych rodziców. Nie wymaga to jednak przedstawiania rodziny jako politycznego przeciwnika.
Francuzi najwyraźniej nie chcą wybierać między jednym a drugim. Zamierzają zachować bliskość krewnych i swobodę budowania własnych relacji. Największym błędem LFI może być przekonanie, że każda ludzka więź musi najpierw otrzymać ideologiczną etykietę, a później państwową pieczęć.
Kazimierz Olejnik
















