Reklama
Reklama
50587054786_e1b4dcf987_b

Johnson staje w obliczu wyboru „Deal or No-Deal”

Share on facebook
Podziel się
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on print
Drukuj
Boris Johnson staje przed wyborem: zaakceptuje umowę handlową z Unią Europejską lub zdecyduje o brexicie bez porozumienia.
Reklama

Pozostało już tylko kilka dni do wyjścia Wielkiej Brytanii z jednolitego rynku UE i unii celnej: o 23:00 czasu londyńskiego 31 grudnia. Nadal nie jest jasne, jak zakończą się negocjację, po tym, jak Unia Europejska odmówiła zaoferowania dalszych ustępstw w weekend. Osoby bliskie negocjacjom po obu stronach powiedziały, że istnieje duża szansa, że porozumienie może zostać osiągnięte w poniedziałek – ale przyznają, że porażka rozmów jest prawie tak samo prawdopodobna.

Chociaż obie strony postrzegały Boże Narodzenie jako ostatni termin negocjacji, unijni i brytyjscy urzędnicy nie wykluczają teraz powrotu do rozmów pod koniec grudnia, aby po raz ostatni spróbować osiągnąć porozumienie. Unijni urzędnicy zaznaczyli jednak, że tak naprawdę nie chodzi o czas, ale o to, czy Johnson zgodzi się na ustępstwa, czy nie.

David Frost, główny negocjator Wielkiej Brytanii i jego zespół około 25 osób przebywają w Brukseli, wraz ze swoimi odpowiednikami z Komisji Europejskiej oczekując na ostateczne porozumienie. „W tym kluczowym momencie dla relacji UE-Wielka Brytania nadal ciężko pracujemy z Davidem Frostem i jego zespołem” – napisał w niedzielę na Twitterze Michel Barnier, główny negocjator UE. „UE nadal dąży do sprawiedliwego, wzajemnego i wyważonego porozumienia. Szanujemy suwerenność Wielkiej Brytanii i oczekujemy tego samego”.

Cała umowa – taka, która obejmowałaby stosunki w zakresie bezpieczeństwa i ustalenia dotyczące współpracy w kilku innych obszarach – zależy teraz prawie wyłącznie od osiągnięcia porozumienia co do praw, jakie unijne łodzie będą miały do połowów na wodach brytyjskich.

Rząd Johnsona postrzega odzyskanie kontroli nad wodami Wielkiej Brytanii jako kwestię suwerenności, podczas gdy kraje europejskie z dużym przemysłem rybnym opierają się wszelkim posunięciom UE zmierzającym do dokonania ustępstw na rzecz Zjednoczonego Królestwa w celu zabezpieczenia umowy.

Po rozmowach z państwami członkowskimi w piątek Komisja złożyła ofertę, zgodnie z którą blok straci około 25 proc. z obecnych 650 milionów euro wartości w połowach ryb, które corocznie zyskuje na wodach brytyjskich. Wielka Brytania odrzuciła tą propozycję i naciska na UE, aby zrezygnowała z 60 proc. swoich zysków, według urzędników, na których powołuje się BLOOMBERG, a którzy wypowiadali się pod warunkiem zachowania anonimowości. Blok zaproponował również skrócenie okresu wprowadzania nowych ustaleń do sześciu lat, z pierwotnych dziesięciu. Wielka Brytania odrzuciła ofertę sześciu lat i zaproponowała tylko trzy lata.

Parlament Europejski, który ma prawo weta wobec całej umowy, ostrzegł, że nie będzie w stanie ratyfikować żadnej umowy przed końcem okresu przejściowego 31 grudnia. „Potrzebujemy więcej czasu” – powiedział w poniedziałek dla telewizji Bloomberg Bernd Lange, przewodniczący komisji handlu międzynarodowego Parlamentu Europejskiego. „Jesteśmy gotowi być elastyczni, ale ostatnie słowo zapadnie w przyszłym roku”.

Brak porozumienia handlowego spowodowałby, że Wielka Brytania prowadziłaby interesy ze swoim największym i najbliższym partnerem handlowym na warunkach określonych przez Światową Organizację Handlu. Oznaczałoby to, że miliony przedsiębiorstw i konsumentów stanęłyby w obliczu kosztów i zakłóceń związanych z taryfami i kontyngentami.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Reklama

Warto przeczytać

Reklama