Fabien Roussel dostał od francuskich komunistów drugą szansę na przeprowadzenie własnej kampanii prezydenckiej. Zgoda 72 proc. głosujących działaczy pozwoliła mu wystąpić w niedzielnym dzienniku TF1 już jako pretendent do najwyższego urzędu, z plakatem opartym na jednym słowie „Vivre”. Za prostym hasłem kryje się ryzykowna próba udowodnienia, że lewica może odzyskać robotników, mieszkańców prowincji i ludzi rozczarowanych polityką, nie rezygnując przy tym z osobnego szyldu PCF.
Dlaczego komuniści znów wybrali Fabiena Roussela?
Nominacja była finałem procesu, w którym kolejno zatwierdzano zasadę własnego startu, wskazywano lidera i pytano członków o ostateczną zgodę. W konsultacji uczestniczyło ponad 24 tys. osób, co odpowiadało 64,09 proc. uprawnionych, a dokładny rezultat wyniósł 72,06 proc. za, 22 proc. przeciw oraz 5,94 proc. wstrzymujących się. Przebieg niedzielnego ogłoszenia i pierwsze założenia kampanii zebrał HuffPost France.
Roussel zachował kierownictwo partii mimo utraty mandatu deputowanego i słabego rezultatu poprzedniej kampanii, ponieważ dla wielu członków uosabia możliwość ponownego zaznaczenia obecności PCF w polityce krajowej. Komuniści wspierali Mélenchona w wyborach w 2012 i 2017 roku, lecz później uznali, że zniknięcie własnego kandydata prowadzi do organizacyjnego oraz programowego podporządkowania silniejszemu partnerowi. Lipcowe zwycięstwo Roussela w wyborach na sekretarza krajowego, osiągnięte wynikiem 70,1 proc., zamknęło drogę do szybkiej zmiany przywództwa.
Co oznacza wyborcze hasło „Vivre”?
Nowa identyfikacja kampanii ma przesunąć uwagę od sporów między partiami ku codziennym warunkom życia, wynagrodzeniom, mieszkaniom, zdrowiu oraz bezpieczeństwu ekonomicznemu. Roussel mówi o zatrudnieniu dającym utrzymanie i satysfakcję, a poprawę sytuacji materialnej wiąże z budową zakładów produkcyjnych, niezależnością energetyczną i inwestycjami publicznymi. Europe 1 odnotowało, że kandydat określa swój pakiet jako zerwanie z obowiązującym modelem, nie zaś kolejną wersję umiarkowanej korekty.
W jego przekazie polityka klimatyczna powinna prowadzić przez przemysł i atom, a nie przez ograniczanie produkcji oraz konsumpcji najuboższych gospodarstw. Taki język odróżnia go od części ekologów, jednocześnie pozostając daleki od liberalnej wizji modernizacji reprezentowanej przez centrum. Portal Actu Orange zwraca uwagę, że wejściu do wyścigu od początku towarzyszą zastrzeżenia dotyczące rozbijania głosów lewicy.
Czy trzy procent może wpłynąć na obsadę drugiej tury?
Najświeższy sondaż Ipsos bva umieszcza lidera PCF między 2,5 a 3,5 proc., zależnie od zestawu kandydatów przedstawionego ankietowanym. Mélenchon znajduje się w przedziale 15–17 proc., Glucksmann uzyskuje 11,5–14 proc., a Marine Le Pen prowadzi z rezultatem 34–36 proc., o czym informuje Ipsos. Niski wynik komunisty nie daje mu obecnie perspektywy awansu, ale może nabrać znaczenia, jeżeli walka o drugą lokatę zostanie rozstrzygnięta minimalną różnicą.
Sondaże sprawdzają kilka wariantów, ponieważ poparcie Édouarda Philippe’a, Gabriela Attala i przedstawicieli lewicy zależy od liczby konkurentów w ich własnych obozach. Philippe osiąga 19–22,5 proc., gdy pozostaje jedynym liczącym się politykiem centrum, natomiast przy równoległym starcie Attala spada do 14,5–16,5 proc. Właśnie rozdrobnienie macronistów może otworzyć Mélenchonowi drogę do finału, zaś rezultat Roussela stać się jednym z czynników decydujących o powodzeniu tego scenariusza.
Czy historia z 2022 roku może się powtórzyć?
Poprzednio polityk PCF zebrał 2,28 proc. głosów, a lider Francji Niepokornej zakończył pierwszą rundę z wynikiem 21,95 proc., tuż za Marine Le Pen mającą 23,15 proc. Powstało wtedy przekonanie, że komunistyczna oferta odebrała Mélenchonowi przepustkę do decydującego starcia, mimo że przepływu wyborców w hipotetycznym wariancie bez Roussela nie można stwierdzić na podstawie końcowej tabeli. Serwis CNews przypomniał tę kontrowersję już w dniu ogłoszenia nowego startu.
Różnica między drugim i trzecim miejscem przekroczyła wówczas 421 tys. głosów, podczas gdy na reprezentanta komunistów padło ich ponad 800 tys. Zwolennicy koncentracji lewicy widzą w tych proporcjach ostrzeżenie, a obrońcy autonomii odpowiadają, że wyborców nie można przenosić między kandydatami jak pozycji w arkuszu kalkulacyjnym. Agregator Votons 2027 szacuje aktualne uśrednione poparcie dla Roussela na około 2,7 proc., co potwierdza trwałość niewielkiego, lecz mierzalnego segmentu jego elektoratu.
Czym Roussel różni się od Mélenchona i Glucksmanna?
Przewodniczący PCF próbuje połączyć tradycyjną politykę redystrybucji z suwerennością gospodarczą, pochwałą produkcji i przywiązaniem do państwa narodowego jako narzędzia działania. Mélenchon proponuje bardziej konfliktowy projekt ustrojowy oraz mobilizację młodych mieszkańców metropolii i przedmieść, podczas gdy Glucksmann zwraca się do umiarkowanej, miejskiej oraz zdecydowanie proeuropejskiej części lewicy. Te trzy profile konkurują nie tylko o głosy, ale również o odpowiedź na pytanie, jaka koalicja społeczna może w przyszłości rządzić Francją.
Słabym punktem pomysłu Roussela jest rezultat osiągany właśnie tam, gdzie jego oferta powinna działać najlepiej. W wyborach parlamentarnych w 2024 roku stracił okręg w przemysłowym Nord już po pierwszej rundzie, ustępując kandydatowi Zjednoczenia Narodowego. Rozmowa z komunistyczną deputowaną Elsą Faucillon opublikowana przez Le Média pokazuje ponadto, że linia sekretarza krajowego jest kwestionowana również przez działaczy bliższych Francji Niepokornej.
Czy samodzielny start musi oznaczać osłabienie całej lewicy?
Roussel odpowiada przecząco, wychodząc z założenia, że kilka kampanii może pozyskać szerszy zbiór obywateli niż jedna kandydatura będąca trudnym kompromisem wszystkich ugrupowań. Zamierza szukać osób niegłosujących i tych, które przeniosły poparcie na prawicę, dlatego odrzuca twierdzenie, że zabiera wyborców wyłącznie konkurentom z własnej strony sceny. Krytycy zauważają jednak, że francuska ordynacja nie sumuje rezultatów ideologicznych rodzin i przepuszcza dalej tylko dwie osoby z najlepszym indywidualnym wynikiem.
Próby wspólnego wyboru reprezentanta od dawna napotykają odmowę najważniejszych graczy, a opisywany przez „Le Monde” proces tworzenia Frontu Ludowego 2027 rozpoczął się bez PCF, Francji Niepokornej i Place publique. Własne plany mają także François Ruffin, Marine Tondelier i Olivier Faure, co utrudnia wyobrażenie sobie szybkiego ograniczenia liczby nazwisk. Nominacja komunistycznego lidera nie stworzyła zatem rozłamu, lecz potwierdziła strukturę podziałów istniejącą już wcześniej.
Co musi wydarzyć się przed pierwszą turą?
Polityczna deklaracja i partyjna nominacja nie kończą procedury, ponieważ każdy kandydat powinien zebrać 500 ważnych rekomendacji od uprawnionych osób pełniących funkcje publiczne. PCF zachowała wystarczające zaplecze samorządowe, aby traktować ten warunek poważnie, chociaż dopiero zatwierdzona lista będzie miała formalny charakter. Następną okazję do budowania mobilizacji da Rousselowi Święto „L’Humanité”, którego program publikuje strona wydarzenia.
Do kwietnia największym testem okaże się zdolność wyjścia poza wiernych sympatyków partii bez rozmycia rozpoznawalnego języka pracy i przemysłu. Jeśli kandydat przekona część niegłosujących albo byłych wyborców RN, będzie mógł twierdzić, że zwiększył łączny potencjał lewicy; jeśli pozostanie przy dotychczasowym poparciu, presja na rezygnację na rzecz silniejszego rywala będzie rosła. Ostateczna ocena jego decyzji zależy więc mniej od samej liczby startujących, a bardziej od źródeł dodatkowych głosów, które zdoła zdobyć.
Kazimierz Olejnik

















