Dlaczego wynik 3,4 proc. był niespodzianką?
Przed ogłoszeniem statystyk konsensus rynkowy wskazywał 3,1 proc. w skali roku oraz 0,2 proc. w porównaniu z lipcem, podczas gdy GUS podał 3,4 proc. i 0,4 proc. Rozbieżność była więc widoczna w obu miarach, a szczególnie istotna stała się w zestawieniu z celem NBP wynoszącym 2,5 proc. z tolerancją jednego punktu procentowego. Sierpniowy poziom pozostał formalnie w paśmie, jednak dzieliło go już tylko 0,1 pkt proc. od jego górnego brzegu.
Nie wszystkie bankowe przewidywania były jednakowo odległe od publikacji urzędu. Zespół Erste oczekiwał 3,3 proc., a po poznaniu danych uznał, że we wrześniu wskaźnik może przekroczyć 3,5 proc. i utrzymywać się w tych okolicach do początku 2027 r. Jest to prognoza, nie przesądzony rezultat, lecz dobrze pokazuje zmianę tonu analityków po wakacjach.
Czy cała gospodarka zaczęła drożeć szybciej?
Wstępny zestaw liczb nie potwierdza równomiernego przyspieszenia, gdyż trzy pokazane grupy poruszały się w przeciwstawnych kierunkach. Produkty spożywcze i napoje bez alkoholu zanotowały spadek o 0,9 proc. w ciągu roku, energia była droższa o 4,1 proc., a paliwa transportowe aż o 24,2 proc. W relacji do lipca zmiany wyniosły kolejno minus 0,7 proc., plus 0,3 proc. oraz plus 5,2 proc.
Nagłówkowa inflacja jest średnią ważoną, toteż może rosnąć nawet wtedy, gdy część często kupowanych produktów tanieje. Rozstrzygające będą szczegółowe dane obejmujące usługi, mieszkanie, zdrowie, edukację, restauracje i pozostałe działy koszyka. Ich publikacja pozwoli ocenić, czy sierpniowy impuls zatrzymał się w sektorach zależnych od surowców, czy dotarł do bardziej uporczywych składników CPI.
Kto najmocniej odczuje paliwowy skok?
Największe obciążenie przypadnie osobom, dla których samochód stanowi warunek pracy, nauki albo dostępu do usług publicznych. Mieszkańcy wsi, małych miejscowości i słabiej skomunikowanych przedmieść nie mogą łatwo zmniejszyć liczby przejazdów, dlatego ich osobista inflacja może znacz