Od referendum RN do odpowiedzi Place publique
Punktem wyjścia była deklaracja Zjednoczenia Narodowego, według której zakaz miałby zostać poddany pod głosowanie powszechne po przejęciu władzy w 2027 r. Jean-Philippe Tanguy mówił o karach finansowych dla kobiet łamiących nowe reguły, a Jordan Bardella akcentował najpierw konieczność przeprowadzenia referendum i dyskusji o islamizmie. Przebieg tej wewnętrznej korekty przekazu RN opisał „Journal du Dimanche”.
W porannym programie BFMTV/RMC Glucksmann zakwestionował zarówno zasadę, jak i możliwość egzekwowania pomysłu. Pytał, czy francuska policja ma szukać na ulicach kobiet z zakrytymi włosami, oraz ostrzegał przed kontrolami dokonywanymi na podstawie wyglądu. Nagranie rozmowy pokazuje, że kandydat przedstawiał się jako reprezentant lewicy republikańskiej i laickiej, a nie jako przeciwnik świeckości.
Jego argument opiera się na rozróżnieniu dwóch porządków. Instytucja publiczna i działający w jej imieniu urzędnik muszą zachować bezstronność, podczas gdy obywatel korzystający ze wspólnej przestrzeni zachowuje prawo do ujawniania przekonań, o ile nie narusza porządku publicznego. Na takim rozumieniu opiera się francuska oficjalna wykładnia laickości.
Obecne prawo nie zakazuje każdej chusty
Francuskie regulacje bywają w zagranicznej debacie sprowadzane do prostego stwierdzenia, że religijne nakrycia głowy są zabronione. W rzeczywistości zakres restrykcji zależy od miejsca, funkcji osoby oraz rodzaju stroju. Uczniowie publicznych szkół podstawowych i średnich nie mogą nosić ostentacyjnych znaków przynależności religijnej, co potwierdza Karta laickości w szkole.
Inna ustawa obejmuje strój zasłaniający twarz w miejscach publicznych, a naruszenie ogólnego zakazu może prowadzić do grzywny w wysokości 150 euro. Francuski portal administracji publicznej wylicza przy tym wyjątki d