Początek roku szkolnego stał się dla Bruno Retailleau okazją do przedstawienia jednego z najbardziej zdecydowanych punktów jego programu prezydenckiego. Lider Republikanów opowiedział się za powołaniem specjalnych internatów przeznaczonych dla młodzieży stosującej przemoc, nękającej innych i regularnie usuwanej z kolejnych placówek. W ten sposób francuska prawica wprowadza temat szkolnego bezpieczeństwa do kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.
Retailleau mówi o potrzebie głębokiej przebudowy edukacji, a nie o kolejnych punktowych korektach. W jego ocenie system zbyt długo tolerował zachowania, które utrudniają naukę całym klasom i osłabiają pozycję nauczycieli. Odpowiedzią miałoby być przywrócenie jasnych wymagań, skuteczniejszych sankcji i większej odpowiedzialności rodziców.
Kogo kierowano by do internatów dyscyplinarnych?
Nowe placówki byłyby przeznaczone przede wszystkim dla uczniów, wobec których zawiodły dotychczasowe środki wychowawcze. Chodziłoby o osoby wielokrotnie dopuszczające się agresji, uporczywie prześladujące rówieśników albo przenoszone z jednej szkoły do drugiej po kolejnych decyzjach dyscyplinarnych. Zdaniem Retailleau obecna praktyka nie rozwiązuje problemu, lecz jedynie przekazuje go następnej placówce.
Pobyt w internacie miałby odbywać się w środowisku opartym na precyzyjnie określonych obowiązkach i konsekwentnie stosowanych regułach. Najważniejszym celem byłoby nauczenie młodych ludzi respektowania granic, odpowiedzialności za własne zachowanie oraz poszanowania bezpieczeństwa innych. Kandydat Republikanów przedstawia to rozwiązanie zarówno jako ochronę dla szkolnej wspólnoty, jak i próbę ponownego włączenia trudnego ucznia do normalnej edukacji.
Retailleau odrzuca porównania proponowanych placówek do dawnych zakładów poprawczych. Według jego koncepcji nie miałyby one służyć izolowaniu młodzieży na zasadzie kary, lecz prowadzeniu intensywnej pracy pedagogicznej w warunkach większej dyscypliny. Nie przedstawiono jednak jeszcze szczegółowych kryteriów kierowania uczniów do internatów ani procedury umożliwiającej im powrót do zwykłych szkół.
Kto miałby pracować z najtrudniejszymi uczniami?
Kadra nowych internatów składałaby się z pedagogów zgłaszających się dobrowolnie i mających odpowiednie doświadczenie zawodowe. Retailleau podkreśla, że powinni to być nauczyciele potrafiący zachować autorytet, wyznaczyć nieprzekraczalne granice oraz reagować na próby łamania zasad. Taka praca wymagałaby jednak nie tylko stanowczości, lecz także przygotowania psychologicznego i wychowawczego.
W