Wybuch pandemii był przewidywalny

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Azja Wschodnia przygotowała się lepiej od nas. Na Zachodzie przeszkodziła przepaść między światem władzy a światem wiedzy.

Warto zestawiać liczącą ponad 200 milionów ludzi niechińską Azję Wschodnią (Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Singapur) z podobnie zaludnioną pierwszą trójką Unii Europejskiej: Niemcami, Francją i Włochami – proponuje analityk Barłomiej Radziejewski z „Nowej Konfederacji”. Niespełna miesiąc temu liczba zgonów w wyniku COVID19 była tam 24 razy mniejsza niż tu. Dziś dysproporcja wzrosła już do ok. 1:100, wszystko przy późniejszym zderzeniu z zagrożeniem. Stany Zjednoczone, kolejne centrum pandemii, szybko gonią „liderów”. Być może grają tu rolę czynniki jeszcze nieznane, np. genetyczne, ale gołym okiem widać drastyczną różnicę w podejściu do niebezpieczeństwa.

Niechińskie państwa wschodnioazjatyckie były znacznie lepiej przygotowane organizacyjnie, technologicznie i społecznie, nie zlekceważyły zagrożenia i zareagowały szybko, a zarazem mniej destrukcyjnie dla gospodarek i mniej uciążliwie dla mieszkańców.

Analityk wskazuje, że w przeciwieństwie do Zachodu, którego liderzy wpierw ostentacyjnie bagatelizowali zagrożenie, aby po chwili panicznie zamykać swoje kraje. I niestety są dziś są na łasce Azji Wschodniej – z Chinami włącznie – jeśli chodzi o zaopatrzenie w dobra strategiczne, na jakie wyrosły maseczki, rękawiczki, respiratory.

„Czy nie powstała przepaść między światem władzy (również tej finansowej) a światem wiedzy? Oba finansujemy z naszych podatków, być może zbyt mało płacimy lub zbyt mało wymagamy – albo jedno i drugie – skoro władza nie potrafi korzystać z wiedzy, którą ma na wyciągnięcie ręki? Jak to jest, że w epoce na każdym kroku bombardującej nas planami i prognozami jedni wciąż świetnie żyją z bezwartościowych wróżb wzrostu (lub spadku) PKB w obecnej, skrajnie niepewnej sytuacji, nieustannie absorbując nimi publiczną uwagę, a drudzy nie mogą się przebić z prognozami dotyczącymi zasadniczych, egzystencjalnych wręcz zagrożeń? Czy uznaliśmy hochsztaplerów za mędrców i odwrotnie?”  – pyta Radziejewski i dodaje kolejne pytania: „Czy żyjemy w zbiorowej ułudzie przyszłości planowanej na doświadczeniach dnia dzisiejszego, a więc na jednym z najbardziej podstawowych błędów analitycznych? Czy skutki zderzenia z dzisiejszym nosorożcem da się jeszcze odwrócić? Kto odpowie za to, że są znacznie gorsze niż powinny?”

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać