shutterstock_1063994879

Polityczność w czasach zarazy

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Wszystkie głosy, które przekonywały o zbędności lub szkodliwości państw narodowych zastępowanych przez inne, ponadpaństwowe formy polityczności, odchodzą na naszych oczach do przeszłości.

To państwa narodowe mają prawo i obowiązek ochrony swoich obywateli. I to ich władze będą potem rozliczane z tego, czy zachowały się właściwie – pisze Dariusz Gawin w tekście opublikowanym na łamach „Teologii Politycznej”.

„W zachodniej tradycji to państwa – w wersji nowoczesnej państwa narodowe, są instrumentem działania, którym dysponują wspólnoty polityczne aby stawić czoła przeciwnościom losu. To Rzeczpospolita Polska, Republika Włoska czy Królestwo Belgii są ciałami politycznymi, na których teraz spoczywa obowiązek zapewnienie bezpieczeństwa własnym obywatelom. To one dysponują służbą zdrowia, policją, wojskiem, to one kontrolują granice – czyli egzekwują swoją suwerenną władzę na określonym terytorium w stosunku do określonej zbiorowości obywateli. Unia może pomagać, komentować, rekomendować, ale to nie ona jest właściwym instrumentem działania i nie na niej skupia się uwaga mieszkańców Europy” – pisze Gawin.

„Bo prawdziwa polityczność związana jest ze wspólnotą losu – w tym momencie próby odczuwamy solidarność z Włochami, dla których epidemia zamienia się na naszych oczach w narodową katastrofę, ale to w ramach naszego państwa, naszego ciała politycznego tworzymy obecnie wspólnotę losu zmuszoną do wspólnego działania w obliczu realnego zagrożenia”.

Nie znaczy to, że Unia staje się zbędna – zastrzega Dariusz Gawin. „Wręcz przeciwnie – jest i będzie potrzebna. Ale też obecna sytuacja przywraca właściwe proporcje. Wszystkie te głosy, które niegdyś tak uczenie i elokwentnie sławiły korzyści globalizacji, przekonywały o zbędności lub szkodliwości państw narodowych zastępowanych przez inne, ponadpaństwowe formy polityczności, odchodzą na naszych oczach do przeszłości. Integracja nie jest i nie może być procesem autotelicznym lecz powinna być budowana na uznaniu nadrzędności  narodowych ciał politycznych” – pisze.

I dodaje: „Lekcja kryzysu finansowego, lekcja strasznego losu Grecji, nie została w tej mierze niestety odrobiona. Tę obecną albo Europa odrobi, albo przestanie istnieć w obecnym kształcie”.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać