panorama-4610864_1920

„Jedynacy i jedynaczki, jeżeli ożenią się lub wyjdą za mąż za jedynaków, nie będą mieć żadnych bliskich krewnych za parędziesiąt lat”

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
’Gdy mówimy o szkodach, wyrządzonych przez sowiecką okupację, sprawa demografii nie jest zwykle poruszana. A powinna. Bo to, że w Polsce jest negatywny przyrost naturalny jest jeszcze jednym prezentem, który Armia Czerwona przyniosła na swoich bagnetach” – pisze Prof. Ewa Thompson na łamach Teologii Politycznej.

„Nie sposób przeżyć w Ameryce jeden dzień, aby nie spotkać się z gloryfikacją rodziny w telewizji, supermarketach, rozmowach sąsiedzkich. Atmosfera społeczna zachęca do dzietności, ludzie bezdzietni czują się w niej trochę nieswojo” – zauważa prof. Thompson. I dodaje, że inaczej jest w naszym rejonie Europy.”

W krajach postkomunistycznych liczba mieszkańców się zmniejsza nawet przy zasiłkach płynących z imigracji. Pokolenia są coraz mniej liczne. Bezdzietne małżeństwa i małżeństwa z jednym dzieckiem przestały być wyjątkiem. Duży procent polityków pozostaje bezdzietny. Najgorzej jest w Bułgarii, Rumunii i na Ukrainie. Tam już zupełnie nie można mówić o zastępowalności pokoleń. W roku 1959 w Bułgarii było 7,8 miliona mieszkańców, w 2020 jest ich 6,9 miliona. Dla porównania, w 1959 Polska miała 29 milionów mieszkańców, dziś ma 37,8 miliona”.

W Polsce spadek ludności rozpoczął się później niż w innych krajach okupowanych przez sowiecką Rosję, no i napływ ludności ze wschodu trochę pomaga. Mimo tego, w ciągu ostatniej dekady liczba mieszkańców się zmniejszyła.

„Prezydent Duda oznajmił przed wyborami, że wprowadzony będzie bon pięciusetzłotowy na wakacje dla dzieci. Bezdzietni wzruszyli ramionami: to nas nie dotyczy, nie będziemy głosować na Dudę. Muszę przyznać, że umiejscowienie tego kolejnego daru dla ubogich Polaków w okresie przedwyborczym mnie też negatywnie uderzyło. Ale po namyśle zdecydowałam, że należy to zaliczyć na plus nie tylko dla Dudy, ale i dla Polski. Aby przetrwać jako wolny naród, państwo polskie potrzebuje polityków, którzy dbają o rodziny i zastępowalność pokoleń. I jest to ważniejsze niż zabieganie o aprobatę intelektualnego półświatka” – pisze prof. Ewa Thompson w Teologii Politycznej.

WARTO PRZECZYTAĆ: Prof. Ewa Thompson: Dzieci i rodzina

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać