Zrzut ekranu 2020-04-27 (godz. 09.56.42)

Druga młodość ikony z Lechem Wałęsą

Podziel się
Twitter
Email
Drukuj
Stanisław Żywolewski stworzył ikonę z Lechem Wałęsą w 1991 r. Dziś, po latach, odkrywana jest na nowo.

Sprzyja odkrywaniu prac Żywolewskiego renesans prac artystów naiwnych, prymitywistów, zwanych czasami także outsiderami.

Stanisław Żywolewski urodził się w 1942 roku w Hajnówce. Jego malarstwo inspirowane sztuką jarmarczną i cerkiewną znajduje duże uznanie wśród licznych koneserów sztuki – opisuje jego prace portal Artyzm.com: „Artysta podejmuje w swojej twórczości ważne tematy współczesne i uniwersalne z akcentami filozofii chrześcijańskiej. Przedstawia problemy społeczne i polityczne, wskazując na moralny upadek człowieka. Zwraca też uwagę na niebezpieczeństwo wojny i nieuchronną zagładę ekologiczną świata. Artysta swoja twórczość traktuje jako misję, staje się bowiem moralistą i publicystą wydarzeń. Jego obrazy charakteryzuje duża ekspresja formy, symbolika, jaskrawość kolorystyki. Podobne przedstawia się jego rzeźba, w której dominuje tematyka religijna i historyczna. Zajmuje ona jednak w twórczości artysty miejsce drugoplanowe. Potwierdza to zresztą jego wypowiedź: „Myślę, ze Bóg tworząc kosmos czuł się tak szczęśliwy, jak ja malując obrazy. W odróżnieniu od rzeźby, która jest jakby atomem w kosmosie, który otaczają inne, nie zawsze współistotne atomy, ja w ograniczonych ramami płaszczyznach obrazów mogę umieścić cały wszechświat z jego problemami. Tak więc malarstwo jest moim żywiołem”.

Jak zauważyła Zofia Płoska-Czartoryska cytowana przez Culture.pl, sami promotorzy sztuki outsiderów na polskim gruncie oddzielali ją grubą kreską od sztuki współczesnej głównego nurtu, rozwijając opowieść o autentyczności i spontaniczności i o genialnych odludkach niezważających na akademickie reguły i bieżące mody. Zza zachwytu nad outsiderami wyziera nieraz zaskakująca niechęć wobec sztuki głównego nurtu.

„Występują zjawiska antysztuki, sztuki konceptualnej itd. Awangarda staje się coraz bardziej „intelektualna”, coraz dalsza od prostoty spojrzenia […]. Sztuka współczesnych prymitywów jest po prostu dobrym antidotum na wybryki awangardy”, pisał Ksawery Piwocki.

Aleksander Jackowski wtórował mu: „Kiedy czytam w podpisie pod obrazami amerykańskiego malarza, rekomendowanego w Centrum Sztuki Współczesnej, że maluje krwią i mlekiem, ogarnia mnie odraza, odrzuca blaga. Zwłaszcza, gdy pomyślę o Heródku, żarliwie wierzącym, który własną krwią malował płaszcz Chrystusa. W tym nie było blagi”.

foto: Stanisław Żywolewski, „Wałęsa ikona”, 1991, olej na płycie, fot. Dział Plastyki Nieprofesjonalnej Muzeum Śląskie w Katowicach/Culture.pl.

Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Warto przeczytać